Spotkanie rozpoczęło się z 5 minutowym opóźnieniem, gdyż na tafli zabrakło hokeistów Unii. Czyżby jakiś protest?! Na konferencji prasowej zbyto milczeniem. Być może to miało wpływ na nieciekawe pierwsze minuty. Był to okres niedokładnej gry z obu stron. Krążek nie słuchał zawodników. W 10 min. Podhale grało w przewadze i nowotarski obrońca nie zdołał opanować go na niebieskiej w strefie ataku, a potem Ałeksiuk faulował Adamusa w sytuacji sam na sam. Poszkodowany nie wykorzystał karnego, a „szarotki” nie wykorzystały okresu gry w przewadze. Za to chwilę później Unia grając przeciwko czwórce nowotarżan (D. Kapica na ławce kar) objęła prowadzenie. Vosatko pokonał zasłoniętego Raszkę spod niebieskiej linii. Szansę na wyrównanie miał Gruszka, po kontrze całej formacji, a na podwyższenie prowadzenia Szewczyk, który z najbliższej odległości nie zdołał pokonać ostatnią instancję przyjezdnych.
Druga odsłona pod dyktando górali. Długo jednak nie potrafili zmusić do kapitulacji oświęcimskiego bramkarza. Inna rzecz, że w tercji przeciwnika kręcili kręciołki, próbowali „wkręcić” w lód oświęcimian, ale za mało oddawali strzałów. Nawet, gdy były ku temu wymarzone okazje, decydowali się na jeszcze jedno podanie. Dopiero w 36 min. Wronka na drugi słupek rzucił „gumę” do Różańskiego, a ten wepchnął ją do siatki. 74 sekundy później widzieliśmy kopię akcji „szarotek” z meczu z Cracovią. Tym razem Jokila, a nie Tapio zagrywał spod bandy przed bramkę, a nadjeżdżający Haverinen zmienił lot krążka zmuszając sędziego głównego do rozpoczęcia gry ze środka lodowiska.
W trzeciej tercji było sporo nerwów. Jokila trzy razy wędruje na ławkę kar (6+ 10 min. za niesportowe zachowanie), Podhale musi się bronić, ale robi to wyśmienicie. Nie dopuszcza gospodarzy do groźnych sytuacji, a strzały z dystansu padają łupem Raszki. W końcówce Haverinen wędruje na ławkę kar (zespoły grały 4 na 4) i wtedy Zapała popisał się fantastycznym strzałem, po którym krążek wylądował pod poprzeczką. 61 sekund przed końcem trener Unii wycofał bramkarza, ale bez efektu bramkowego. Bliski trafienia do pustej bramki był Tapio.
- Weszliśmy w mecz niemrawo. Niezbyt zdyscyplinowanie w porównaniu z poprzednimi potyczkami – mówi trener Podhala, Marek Ziętara. - W szatni padły mocne słowa i to poskutkowało. Druga tercja toczyła się ze sporą naszą przewagą. Długo nie potrafiliśmy złamać bramkarza. W końcu się udało i to dwukrotnie. W trzeciej tercji ćwiczyliśmy grę w osłabieniu i robiliśmy to perfekcyjnie. Po kontuzji Łabuza (dostał mocno krążkiem), kończyliśmy mecz na dwie pary obron. Cieszymy się, że wygraliśmy kolejny mecz. Coraz bliżej jesteśmy gry w Pucharze Polski. Fajna sprawa, bo dawno Podhale nie uczestniczyło w tej imprezie.
Unia Oświęcim – TatrySki Podhale Nowy Targ 1:3 (1:0, 0:2,0:1)
1:0 Vosatko – Kowalówka – Daneczek (13:32 w przewadze)
1:1 Różański – Wronka – Sulka (35:45)
1:2 Haverinen – Jokila (36:59)
1:3 Zapała – Jaśkiewicz (58:11)
Sędziowali: Breske – Bernacki i Matlakiewicz.
Kary: 8 – 22 min.
Unia: Fikrt; Bezuszka - Vosatko, Szewczyk - Gabryś, Nowotarski - Popiela, Fiedor – Gębczyk; Kowalówka - Daneczek – Wojtarowicz, SModrzejewski - Haas – Adamus, Paszek - Wanat - Malicki, Piotrowicz – Koczy - Budzowski. Trener Josef Dobosz.
TartySki Podhale: Raszka; Haverinen – Jaśkiewicz, Ałeksiuk – Różański, Mrugała – Łabuz, Tomasik – Sulka; Tapio – Zapała – Jokila, Gruszka – Bryniczka – Wronka, M. Michalski – Neupauer–Wielkiewicz, Stypuła – Daniel Kapcia - Olchawski. Trener Marek Ziętara.
Stefan Leśniowski










