Sanoczanie mogą mówić o dużym szczęściu, że na pierwszą przerwę schodzili przy bezbramkowym remisie. Co prawda w pierwszych minutach przycisnęli gości, ale tylko dlatego, że ci grali w osłabieniu (Gruszka na ławce kar). Potem Podhale zatrudniało golkipera gospodarzy. Najlepszą okazję zmarnował Bryniczka, który po podaniu Wronki nie trafił do pustej bramki. Zapała z kolei trafił w słupek. Później Jokila oszukał sanocką defensywę, ale nie Missiaena. W ostatnich sekundach tercji M. Michalski faulował w tercji ataku i Breske odesłał go na ławkę kar.
Sanok krótko grał w przewadze, bo za moment Tuominen dołączył do nowotarżanina za faul na Gruszce. Chwilę później ostatni z wymienionych ośmieszył Kosteckiego i otwarł wynik spotkania, trafiając pod poprzeczkę. Potem ulubieniec nowotarżan, sędzia Breske, odesłał dwóch górali na ławkę kar, mimo iż Strzyżowski atakował w polu bramkowym Raszkę. Podhale dzielenie w trójkę się broniło, ale gdy było już w komplecie Danton trafił do pustej bramki. Miejscowi kolejnej przewagi nie wykorzystali, a Wielkiewicz przejął „gumę” w środkowej tercji i zdecydował się na indywidualny rajd. To co zrobił z Robertsem nie wystawia dobrego świadectwa obcokrajowcowi. „Wkręcił” go w lód i strzałem w okienko pokonał ostatnią instancję sanoczan. Ciarko też miało swoje szanse, ale Raszka z opresji wychodził obronną ręką. Do tego sanoczanie nie wykorzystali kolejnej przewagi, nie mając pomysłu jak rozmontować defensywę „szarotek”. Inna rzecz, że 2- minutowej kary za nadmierną ilość graczy na lodzie powinno się unikać.
W 46 min. nowotarżanie przeprowadzili kapitalną akcję. Zapała wrzucił krążek w tercję, pojechał za nim, wygrał pojedynek z obrońcą i podał do Wronki, który zza bramki obsłużył Gruszkę, a ten za moment utonął w objęciach kolegów. 144 sekundy przed końcem tej odsłony gospodarze wycofali bramkarza i dwa razy „szarotki” nie trafili do pustej bramki. Do trzech razy sztuka, Tapio już się nie pomylił.
- Rozegraliśmy świetne zawody – cieszy się trener Marek Ziętara. – Sanoczanie walczą o „szóstkę”, a więc spodziewaliśmy się ciężkiej przeprawy. Zagraliśmy jednak bardzo mądrze, odpowiedzialnie. Po pierwszej bezbramkowej i wyrównanej odsłonie, w drugiej objęliśmy prowadzenie. Podwójną kara sprawiła, że sanoczanie na chwilę podnieśli się z kolan. Trzecia tercja była już perfekcyjna w naszym wykonaniu. Nie pozwoliliśmy gospodarzom na żadne zagrożenie pod naszą bramką. Byliśmy szybsi, dynamiczniejsi i lepiej prezentowaliśmy się fizycznie. Po kilku pierwszych zmianach Różański poczuł ból w karku i zastąpił go Tomasik. Jarek wchodził tylko na przewagi do pierwszej formacji.
Ciarko Sanok - TatrySki Podhale Nowy Targ 1:4 (0:0, 1:2, 0:2)
0:1 Gruszka – Bryniczka – Wronka (23:52)
1:1 Danton – Tuominen (27:30)
1:2 Wielkiewicz (33:20)
1:3 Gruszka – Wronka – Zapała (45:42)
1:4 Tapio (58:28)
Sędziowali: Breske – Adamoszek i Pobożniak.
Kary: 8 – 14 min.
Sanok: Missiaen; Roberts – Tuominen, Salija – Spriule, Demkowicz – Rąpała, Olearczyk; Breault – Danotn – Dahlman, Ćwikła – Ouellete – Strzyżowski, Sliwinski – Kostecki – Biały, Wilusz – Naparło – Bielec. Trener Kari Rauhanen.
TatrySki Podhale: B. Kapica; Haverinen – Jaśkiewicz, Ałeksiuk – Różański, Mrugała – Łabuz, Tomasik - Sulka; Tapio – Zapała – Jokila, Gruszka – Bryniczka – Wronka, M. Michalski – Neupauer –Wielkiewicz, Stypuła – D. Kapcia - Olchawski. Trener Marek Ziętara.
Stefan Leśniowski










