Juniorzy MMKS Podhale rozpoczęli zmagania o ligowe punkty od porażki. Nic jednak nie zapowiadało takiego scenariusza. Górale prowadzili 1:0, a po 40 minutach 2:1. W tej fazie meczu przeważali, stworzyli sobie sporo doskonałych sytuacji, ale zawodziła skuteczność. Kluczowy był początek drugiej tercji, kiedy to gospodarze przez 4 minuty grali w liczebnej przewadze. I nic, mimo iż cały czas przebywali w tercji bytomian. Świetnie rozgrywali krążek, ale jak się nie trafia do pustej bramki, to trudno marzyć o sukcesie. Dwukrotnie napastnicy otrzymali „gumę” na przeciwległy słupek i mając odkrytą świątynię za pierwszym razem nie trafili do bramki, a w drugim przypadku w…krążek. To się zemściło, bo Polonia wyrównała. Co prawda chwilę później Jachimczyk przywrócił prowadzenie miejscowym, ale to było wszystko na co w tym meczu stać było „szarotki”. Sił ubywało, bo zbyt często odwiedzały ławkę kar.
- Druga tercja zdecydowała o naszej porażce, bo wtedy mogliśmy mecz rozstrzygnąć na swoją korzyść. Nie wykorzystaliśmy trzech „setek” i kilku dobrych okazji – mówi trener Paweł Gil. – Za to po prostym błędzie straciliśmy gola. Trzeciego gola dostaliśmy po błędzie na niebieskiej linii w tercji ataku. Rywal poszedł sam na sam i wykorzystał nasz prezent. Na minutę i 47 sekund wycofaliśmy bramkarza, ale nie potrafiliśmy sobie stworzyć szansy na strzelenie wyrównującego gola.

W rewanżu mieliśmy huśtawkę nastrojów. Prowadzenie się zmieniało. Pierwsi gola zdobyli bytomianie, ale odpowiedź gospodarzy była dubeltowa. Prowadzeniem górale cieszyli się niespełna 6 minut. Niemniej w 34 minucie mieli już dwubramowa przewagę (4:2). Niestety nie zdołali jej utrzymać. W 44 minucie, gdy górale grali w przewadze, przeciwnik zdobył wyrównującego gola. Kiedy w 58 minucie bytomianie objęli prowadzenie, wydawało się, że jest po meczu. Tymczasem „szarotki” wycofały bramkarza i Paramonow wyrównał, a Kuraś 14 sekund przed końcem z kontry zdobył zwycięskiego gola.
- Podobnie jak wczoraj nie ustrzegliśmy się błędów w obronie. Ciut lepiej zagraliśmy w ataku, ale zmarnowaliśmy pięć sytuacji do „pustaka”. Mamy problemy z wykończeniem akcji, bo trenujemy bez bramkarzy. W tym tygodniu na zajęciach miałem tylko jednego. Wczoraj posiłkowaliśmy się golkiperem z „akademii”, dzisiaj Buczkiem ze SMS. Strzelamy na treningach na puste bramki i potem to widać w meczu – powiedział Paweł Gil.
MMKS Podhale Nowy Targ – Polonia Bytom 2:3 (1:0, 1:1, 0:2) i 6:5 (1:1, 3:2, 2:2)
Bramki dla Podhala: Zamarlik, Jachimczyk (I mecz); Brynkus 2, Kuraś 2, Jachimczyk, Paramonow (II mecz).
MMKS Podhale: Łapszenkow – Huzior, Zamarlik, Paramonow, Panczakiewicz, Jachimczyk – Habura, Pierzchała, Szuba, Olchawski, Wolski – Worwa, Kamiński, Truty, Faltyn, Brynkus. Trener Paweł Gil. W rewanżu bronił Buczek, grał Kuraś, nie wystąpił Worwa.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian










