15.08.2015 | Czytano: 1384

Ślamazarny proces licencyjny

- Gdybym był formalistą, to proces licencyjny zamknąłbym z końcem czerwca. Wówczas w lidze wystartowałoby pięć zespołów – mówi sekretarz PZHL i prezes spółki PHL, Janusz Wierzbowski.

Trzy tygodnie do rozpoczęcia hokejowych zmagań w najwyższej klasie rozgrywkowej, a nadal nie wiadomo ile zespołów w niej wystąpi. Proces licencyjny przedłuża się w nieskończoność i tym zaniepokojeni są działacze klubowi. A tak naprawdę to niektórzy winni są takiego stanu rzeczy, bo muszą uzupełnić braki w dokumentacji.

Jednym z warunków gry w PHL jest, zgodnie z zaleceniem Ministerstwa Sportu i Turystyki, bycie spółką akcyjną. Stąd opóźnienia, ale nie tylko. Nie jest też wielką tajemnicą, że klika klubów zalega z płatnościami dla zawodników, osób będących przy drużynie (kierowników, masażystów…) oraz wobec innych podmiotów (np. sędziów). Nie wszyscy zawodnicy z chęcią chcą podpisać ugodę na rozłożenie zaległości na raty. Po prostu chcą mieć gotówkę na rękę, by potem nie włóczyć się po salach sądowych, jak koledzy.

- Na początku przyszłego tygodnia będziemy mieli jasność ile drużyn wystąpi w PHL – zapewnia prezes PHL.

PHL podał na razie wstępny terminarz spotkań z jedenastoma zespołami. Może ich być mniej, a może dołączyć dwunasta ekipa. GKS Katowice jeszcze nie złożył broni. Mimo, iż nie zgłosił się do rozgrywek sekcja hokejowa czyni starania o przejęcia sekcji przez piłkarski klub GKS. Pod nowym szyldem ma wystąpić młodzieżowa reprezentacja kraju.

Katowicki Sport podał, iż na horyzoncie pojawił się tytularny sponsor ligi.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama