Hokejowa centrala zapadł w głęboki sen. Minęła połowa lipca i trudno ją pobudzić do szybkiego działania. Proces licencyjny, wedle naszych informacji, nie ruszył z miejsca, choć kluby już dawno miały złożyć odpowiednie wnioski. Za proces licencyjny odpowiedzialny jest prezes PHL i jednocześnie sekretarz generalny związku, Janusz Wierzbicki. Centrala, już po sezonie, wymyśliła sobie spółki, a przekształcić się w spółkę 3-4 miesiące nie jest łatwą sprawą. Działacze PZHL solennie zapewniają, że nie będzie taryfy ulgowej, a klubowi pomstują i mają rację. Bo jak długo mają czekać na wiążące decyzje związku? Czyżby szykowała się nowa wojenka PZHL- Kluby? Na wtorkowym zarządzie związku usłyszeliśmy, że proces licencyjny zakończy się 24 lipca. Oby.
Na tymże posiedzeniu ustalono przynajmniej limit obcokrajowców. Ustalono, że będzie ich sześciu, nie uwzględniając bramkarza. W nadchodzącym sezonie golkiperów będzie obowiązywał inny przepis, bowiem obcokrajowiec oraz polski golkiper będą mieli obowiązek bronić po połowie w sezonie zasadniczym. Ten przepis nie dotyczy dogrywek oraz rzutów karnych. Jeżeli ktoś chciałby zatrudnić dodatkowo zagranicznych zawodników, wówczas do kasy związkowej trzeba wpłacić 25 tys. zł za każdego dodatkowego zawodnika. Nie dotyczy to graczy z polskimi korzeniami.
Stefan Leśniowski










