18.06.2015 | Czytano: 1817

Dziadostwo z roku na rok

- Od kilku lat rządzący polskim hokejem nie mają pomysłu ani programu na uzdrowienie dyscypliny. Co roku mamy coś nowego. Dziadostwo z roku na rok – grzmi trener MMKS Podhale, Marek Ziętara.

Ile zespołów liczyć będzie hokejowa ekstraklasa? Jakim systemem będzie grała? Ilu obcokrajowców zostanie dopuszczonych? To tylko nieliczne pytania, które nurtują trenerów i kibiców hokejowych w naszym kraju. Połowa czerwca, a my nie znamy odpowiedzi na te i na wiele innych pytań.

- Trudno mówić nawet o zarysie ligi, a co dopiero o kształcie – mówi Marek Ziętara. - Nic nowego. Tak jest rokrocznie. Sezon się zbliża, a my w labiryncie. Od kilku lat rządzący polskim hokejem nie mają pomysłu i programu, żeby można było uzdrowić dyscyplinę. Nie ma programu rozwoju dla seniorów, ale co gorsza, także dla młodzieży. Co roku funduje się nam coś nowego i nowego. To nie sprzyja rozwojowi. Dotychczasowe działania są doraźne, oparte na tym czy się uda seniorom awansować do światowej elity, a młodzieży utrzymać w drugiej czy trzeciej lidze mistrzostw świata. Nie ma długoletniej koncepcji, jak to jest w normalnie funkcjonujących krajach i federacjach. Weźmy pierwszy przykład z brzegu – Włochy, gdzie spędziłem siedem lat. Tam federacja podjęła szybką i twardą decyzję o zamknięciu ligi na pięć lat. Dopuściła tylko czterech obcokrajowców, nie dopuściła zawodników na papierach włosko-kanadyjskich, zwiększyła liczbę drużyn w Serie A, by stworzyć dużą ilość zespołów na najwyższym poziomie. Po to, by dwaj wybitni szkoleniowcy reprezentacji mieli przez ten okres przegląd jak największej liczby graczy. Dziwi mnie, że my robimy to co 15 lat mieli Włosi. Przez lata była tam liga open, z mnóstwem obcokrajowców. Jeden klub miał nawet 15 zawodników na papierach kanadyjskich. Włosi zmienili kierunek działania, postawili wyłącznie na swoich. Takie decyzje podjęli fachowcy najwyższej klasy, trenerzy reprezentacji i dyrektorzy federacji. My zaczynamy robić to, od czego odeszli Włosi. Kompletnie nie wiemy w jakim kierunku podążać. Ktoś komuś szepnie do ucha „bo tam jest tak” i od razu jest decyzja „ tak gramy w tym roku”. Na tej zasadzie to funkcjonuje. Taka jest rzeczywistość polskiego hokeja. Czy stać nas na tracenie klubów, zawodników? Czy trzeba ratować to co jeszcze istnieje? Z polskimi trenerami nie rozmawia się na te tematy. Nie wiem kto o tym decyduje, kto nakreśla projekt na dany sezon, bo z roku na rok jest dziadostwo.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama