05.01.2009 | Czytano: 1665

Doskonała promocja hokeja

- Oby więcej tak interesujących spotkań w naszej lidze i rozgrywanych w takiej atmosferze. Mecz był doskonałą promocją hokeja – powiedział trener Cracovii, Rudolf Rohaček. Kibice chyba przeczuwali, iż derby Małopolski będą interesujące, gdyż do hali przy ulicy Parkowej przyszła rekordowa w tym sezonie liczba widzów, trzy tysiące. Nie zawiedli się.

Obejrzeli dramatyczne spotkanie, w którym losy zwycięstwa ważyły się do ostatnich sekund. Było żywe tempo akcji, sporo ładnych kombinacji, spięć podbramkowych i interwencji golkiperów.

Krakowianie, grający bez trzech podstawowych zawodników Słabonia, Badżo i Mihalika, przetrzymali 5-minutowy napór gospodarzy. Ci bowiem rzucili się na mistrzów Polski niczym wygłodniałe wilki. Już w 16 sekundzie Zapała miał ogromną szansę na otwarcie wyniku. Potem „Pasy” przetrzymały 2-minutową kanonadę, gdy grały w osłabieniu. Wtedy świetnymi interwencjami popisał się Rączka likwidując sytuację sam na sam Baranyka i dobitkę Voznika. Chwilę później nie zaskoczyła go bomba Łabuza spod niebieskiej linii i zaskakujące uderzenie Różańskiego. Goście za chwilę również mieli handicap jednego gracza, ale kanonady nie było. Jedynie Verčik sprawdził dyspozycję Zborowskiego. Później dwukrotnie przetestował go D. Laszkiewicz. Najlepszą sytuację na objęcie prowadzenia zmarnował w 20 min. Rutkowski. Był sam przed bramkarzem i... trafił go w parkany. Za moment Drzewiecki objechał nowotarską obronę, ale „Zborze” już nie dał rady.
W drugiej tercji też nie było nudów. Tym razem goście przystąpili do szturmu. Długimi minutami zamykali Podhale w ich tercji. Już w 49 sek. Radwański otrzymał podanie na drugi słupek, lecz parkan Zborowskiego był szybszy. Krakowianie kręcili kręciołki, grali po rollingach, ale długo był to dym bez ognia. Dopiero w 27 min. zagranie Dudaša zza bramki sfinalizował D. Laszkiewicz. W kolejnych minutach gospodarze dwukrotnie grali w przewadze, ale przyjezdni bardzo mądrze się bronili. Blokowali strzały, wybijali krążek byle dalej od swojej bramki. W 36 min. górale wrócili z dalekiej podróży. „Pasy” przeprowadziły kapitanką kontrę, której na gola nie zamienił Kowalówka. W odpowiedzi Baranyk znalazł się oko w oko z Rączką, a ten ekwilibrystyczną parada zażegnał niebezpieczeństwo. – To była zwykła reakcja. Poszedłem instynktownie na krążek i trafiony zostałem w parkan – powiedział wychowanek Podhala.

Kiedy wydawało się, że już nic nie zmieni się w tej osłonie Drzewiecki został sprzymierzeńcem gospodarzy. Zamiast wybić „gumę”, zabawiał się nią pod bandą. Odebrał mu ją Malasiński i natychmiast nagrał do wjeżdżającego w korytarz międzybulikowy Sroki. Ten trafił pod poprzeczkę i 3 –tysiące widzów eksplodowało.

Trzecia tercja również była zacięta. Miejscowi wykorzystali kolejny błąd w defensywie rywala. Pierwsza formacja zagrała filmową akcję, po której Kubenko utonął w objęciach kolegów. Riposta krakowian była jednak szybka. Gdy na ławce kar odpoczywał Petrina, L. Laszkiewicz zza bramki idealnie podał do brata i mecz zaczynał się od nowa. Na akcję odpowiadano akcją. Aż wreszcie przyszła 58 min. Dziubiński z Gruszka rozprowadzili akcje lewym skrzydłem i ostatni z wymienionych przerzucił „gumę” na drugą stronę. Kačiř uderzył z pierwszego i został bohaterem meczu, bo wycofanie Rączki 30 sekund przed syreną nie przyniosło już zmiany rezultatu.

- Otrzymałem piękne podanie i trafiłem tam gdzie chciałem. To był przedsmak play off. Takich meczów będzie więcej w szóstce – twierdzi zdobywca zwycięskiego gola.

- Będziemy grać lepiej – zapewnia trener Podhala, Milan Jančuška. – Mieliśmy ciężkie treningi i widać było u nas brak szybkości i lekkości. Punkty cieszą.

- Wyrównane spotkanie, w którym popełniliśmy jeden błąd więcej – to ocena meczu trenera Cracovii. – Zawodnicy mogli inaczej się zachować, wybić „gumę” do tercji środkowej. Bohaterami byli bramkarze. Nie zagrałem na cztery piątki, bo zmusiła mnie do tego sytuacja kadrowa.

Wojas Podhale Nowy Targ - ComArch Cracovia 3:2 (0:0, 1:1, 2:1)
0:1 – D. Laszkiewicz – Dudaš (26:35),
1:1 – Sroka – Malasiński (37:18),
2:1 – Kubenko – Voznik – Baranyk (41:17),
2:2 – D. Laszkiewicz – L. Laszkiewicz – Kowalówka (45:23 w przewadze),
3:2 – Kačiř – Gruszka – Dziubiński (57:24).

Sędziowali: Meszyński (Warszawa) – Przyborowski i Radzik (Krynica).
Kary: 10– 14 min.
Widzów 3000

Podhale: Zborowski; Sroka – Sulka, Petrina (8) – Dutka (2), Łabuz – Galant, Gaj; Różański – Zapała – Kačiř, Baranyk – Voznik – Kubenko, Gruszka – Dziubiński – Malasiński, Batkiewicz – K. Bryniczka - Kmiecik. Trener Milan Jančuška.
Cracovia: Rączka; Csorich – Dudaš, Kłys – Noworyta, Dulęba – Skinnari (2); D. Laszkiewicz (2) – S. Kowalówka – L. Laszkiewicz, Radwański (6) – Pasiut – Verčik, Drzewiecki (4) – Rutkowski – M. Piotrowski, Witowski. Trener Rudolf Rohaček.

Zagłębie Sosnowiec – GKS Tychy 3:4,
Naprzód Janów – Stoczniowiec Gdańsk 7:4,
TKH Toruń – KH Sanok 4:2,
JKH Jastrzębie – Polonia Bytom 3:2.


Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Marcin Zapała http://www.mzapala.com

Komentarze







reklama