Krakowianie, grający bez trzech podstawowych zawodników Słabonia, Badżo i Mihalika, przetrzymali 5-minutowy napór gospodarzy. Ci bowiem rzucili się na mistrzów Polski niczym wygłodniałe wilki. Już w 16 sekundzie Zapała miał ogromną szansę na otwarcie wyniku. Potem „Pasy” przetrzymały 2-minutową kanonadę, gdy grały w osłabieniu. Wtedy świetnymi interwencjami popisał się Rączka likwidując sytuację sam na sam Baranyka i dobitkę Voznika. Chwilę później nie zaskoczyła go bomba Łabuza spod niebieskiej linii i zaskakujące uderzenie Różańskiego. Goście za chwilę również mieli handicap jednego gracza, ale kanonady nie było. Jedynie Verčik sprawdził dyspozycję Zborowskiego. Później dwukrotnie przetestował go D. Laszkiewicz. Najlepszą sytuację na objęcie prowadzenia zmarnował w 20 min. Rutkowski. Był sam przed bramkarzem i... trafił go w parkany. Za moment Drzewiecki objechał nowotarską obronę, ale „Zborze” już nie dał rady.


Kiedy wydawało się, że już nic nie zmieni się w tej osłonie Drzewiecki został sprzymierzeńcem gospodarzy. Zamiast wybić „gumę”, zabawiał się nią pod bandą. Odebrał mu ją Malasiński i natychmiast nagrał do wjeżdżającego w korytarz międzybulikowy Sroki. Ten trafił pod poprzeczkę i 3 –tysiące widzów eksplodowało.
Trzecia tercja również była zacięta. Miejscowi wykorzystali kolejny błąd w defensywie rywala. Pierwsza formacja zagrała filmową akcję, po której Kubenko utonął w objęciach kolegów. Riposta krakowian była jednak szybka. Gdy na ławce kar odpoczywał Petrina, L. Laszkiewicz zza bramki idealnie podał do brata i mecz zaczynał się od nowa. Na akcję odpowiadano akcją. Aż wreszcie przyszła 58 min. Dziubiński z Gruszka rozprowadzili akcje lewym skrzydłem i ostatni z wymienionych przerzucił „gumę” na drugą stronę. Kačiř uderzył z pierwszego i został bohaterem meczu, bo wycofanie Rączki 30 sekund przed syreną nie przyniosło już zmiany rezultatu.

- Otrzymałem piękne podanie i trafiłem tam gdzie chciałem. To był przedsmak play off. Takich meczów będzie więcej w szóstce – twierdzi zdobywca zwycięskiego gola.
- Będziemy grać lepiej – zapewnia trener Podhala, Milan Jančuška. – Mieliśmy ciężkie treningi i widać było u nas brak szybkości i lekkości. Punkty cieszą.
- Wyrównane spotkanie, w którym popełniliśmy jeden błąd więcej – to ocena meczu trenera Cracovii. – Zawodnicy mogli inaczej się zachować, wybić „gumę” do tercji środkowej. Bohaterami byli bramkarze. Nie zagrałem na cztery piątki, bo zmusiła mnie do tego sytuacja kadrowa.

Wojas Podhale Nowy Targ - ComArch Cracovia 3:2 (0:0, 1:1, 2:1)
0:1 – D. Laszkiewicz – Dudaš (26:35),
1:1 – Sroka – Malasiński (37:18),
2:1 – Kubenko – Voznik – Baranyk (41:17),
2:2 – D. Laszkiewicz – L. Laszkiewicz – Kowalówka (45:23 w przewadze),
3:2 – Kačiř – Gruszka – Dziubiński (57:24).
Sędziowali: Meszyński (Warszawa) – Przyborowski i Radzik (Krynica).
Kary: 10– 14 min.
Widzów 3000
Podhale: Zborowski; Sroka – Sulka, Petrina (8) – Dutka (2), Łabuz – Galant, Gaj; Różański – Zapała – Kačiř, Baranyk – Voznik – Kubenko, Gruszka – Dziubiński – Malasiński, Batkiewicz – K. Bryniczka - Kmiecik. Trener Milan Jančuška.
Cracovia: Rączka; Csorich – Dudaš, Kłys – Noworyta, Dulęba – Skinnari (2); D. Laszkiewicz (2) – S. Kowalówka – L. Laszkiewicz, Radwański (6) – Pasiut – Verčik, Drzewiecki (4) – Rutkowski – M. Piotrowski, Witowski. Trener Rudolf Rohaček.
Zagłębie Sosnowiec – GKS Tychy 3:4,
Naprzód Janów – Stoczniowiec Gdańsk 7:4,
TKH Toruń – KH Sanok 4:2,
JKH Jastrzębie – Polonia Bytom 3:2.
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Marcin Zapała http://www.mzapala.com










