01.08.2009 | Czytano: 3386

Wygłodzony medalista olimpijski

W trzeciej dekadzie lipca na dalekim Tajwanie w miejscowości Kaohusiang rozgrywane były Igrzyska Sportów Nieolimpijskich – Word Games. Startował w nich zakopiańczyk Jan Wegiera zawodnik uprawiający trójbój siłowy. Zdobył w tych igrzyskach brązowy medal w połączonej kategorii wagowej 75 i 82,5 kg. To drugi taki medal naszego siłacza w tej imprezie. Przed czterema laty w Duisburgu Jan Wegiera wywalczył także brąz.

To sukces czy porażka zapytaliśmy podwójnego medalistę Word Games?
Dla mnie to zdecydowany sukces, zważywszy na fakt, w jakich okolicznościach musiałem o ten medal walczyć. Po ostatnich MŚ w trójboju, w których wywalczyłem złoto w kategorii 82,5 kg zadeklarowałem organizatorom naszej federacji, że będę startował w wyższej kategorii wagowej 90 kg. Zostało to przyjęte i takie zgłoszenie poszło do organizatorów VIII Word Games. Musze nadmienić, że w naszej dyscyplinie trójboju siłowym w WG prawo startu mają tylko medaliści MŚ, oraz zawodnicy z tzw. dziką kartą. Są to najczęściej przedstawiciele gospodarzy. Przygotowywałem się do Igrzysk w wadze 90 kg a tymczasem na kilka dni przed startem dowiedziałem się, że mogę wystartować tylko w połączonej kategorii 75 i 82,5 kg. Taką nową formułę zaproponowali organizatorzy Igrzysk. W naszej dyscyplinie na Word Games miejsca zdobywa się na podstawie przelicznika uzyskanego wyniku w stosunku do wagi ciała. Wyszło na to, że albo zbiję wagę do 82,5 kg albo w ogóle nie wystartuje w Igrzyskach. Zaczął się wyścig z czasem i regularna głodówka. Sauna i inne środki pomogły mi na zmniejszenie wagi do pewnego poziomu. Najgorsze było „zbicie” ostatnich 2 kg. Zastosowałem regularną głodówkę. Właściwie przez ostatnie 3 dni nic nie jadłem. Udało mi się wystartować i w końcu zdobyłem medal. W tej sytuacji uważam to za duże osiągnięcie.

Jak wyglądała sama walka o medal?
Po uzyskaniu prawidłowej wagi, można było już coś zjeść, ale po takiej głodówce, nawet pół banana napełniało żołądek. Uzupełniłem jednak płyny napojami energetyzującymi i wystartowałem. Rozpoczęło się od konkurencji przysiadu ze sztangą dla mnie fatalnie. Pierwsze podejście spaliłem. W tej konkurencji my zawodnicy trójboju siłowego używamy specjalnych kaftanów. Nowy sprzęt okazał się zbyt luźny i całe szczęcie, że miałem stary kostium. Założyłem go i w trzecim podejściu uzyskałem 330 kg to o 10 kg gorzej od mego rekordu życiowego. Po tym boju zajmowałem 6 miejsce. To nie był dla mnie ciekawa perspektywa przed następnymi konkurencjami trójboju. Druga część trójboju wyciskanie sztangi na ławeczce to moja koronna konkurencja. Jestem w niej nie tylko, MŚ ale i rekordzistą globu. Wyszło wspaniale. Wygrałem tej bój z nowym rekordem świata 265 kg. Po tych dwu konkurencjach zajmowałem 2 miejsce. Przed ostatnim składnikiem trójboju tzw. martwym ciągiem, czułem się jednak bardzo osłabiony głodówką i zbijaniem wagi. Odczuwałem duże skurcze nóg, ale przemogłem tą dolegliwość i ostatecznie udało mi się wywalczyć medal, chociaż tylko brązowy. Nieznacznie przegrałem z zawodnikiem z Ukrainy, któremu w ostatnim boju udało się podnieść o 2,5 kg więcej ode mnie. Zwycięzcą naszej kategorii został Polak Jarosław Olech. Oczywiście trochę pechowo, że musiałem rywalizować ze swoim rodakiem, bo analizując wyniki kategorii 90 kg miałem prawo sądzić, że bym ją wygrał.

Medaliści olimpijscy w Polsce mają ten komfort, że otrzymują dożywotnią rentę, jak to jest w Pana przypadku?
Niestety u nas tak dobrze nie ma. O byt musimy starać się sami zarówno w trakcie kariery jak i po niej. Ja, jako członek kadry narodowej otrzymuję stypendium sportowe, przyznawane tylko na rok. Aby go otrzymać trzeba być medalistą MŚ albo Europy. Ja niezwykle cenną pomoc otrzymuję od Paweł Hebdy szef firmy „Hebda” z Tylmanowej. Jestem mu za to niezwykle wdzięczny. Trochę także wspiera mnie mój nowy klub Vicing Starachowice. Niestety nasze Zakopiańskie Stowarzyszenie Sportów Siłowych zmuszeni byliśmy rozwiązać ze względu na niemożliwość znalezienia dobrego sponsora i nikłe zainteresowanie ze strony władz miasta. Szkoda, ale taka jest rzeczywistość współczesnego sportu.

Czy w kuluarach mówi się o włączeniu waszej dyscypliny trójboju siłowego do rodziny sportów stricte Olimpijskich?
Nie jestem szczegółowo zorientowany w tej sprawie, ale zauważyłem, że trójbój siłowy na świecie cieszy się ogromną popularnością. Szczególnie w krajach azjatyckich, w Ameryce Północnej i w Skandynawii trójbój siłowy ma swoje liczne rzesze czynnych zawodników i kibiców. Nasza dyscyplina na ostatnich Word Games cieszyła się niezwykłą popularnością. Hala, w której rozgrywana były zawody WG była wypełniona po brzegi. Jest przyjemnie startować w takiej atmosferze. Widać, zatem, że zawody są interesujące, bo inaczej kibice nie przychodziliby na nie. Trójbój jest oczywiście w tzw. zamrażarce kandydatów do uczestnictwa w Igrzyskach Olimpijskich. Czy tak się stanie i kiedy tego nie wiem, ale niezależnie od tego ja nadal będę startował.


Jan Wegiera prezentuje medal VIII Word Games w sali swojego fitness klubu

 

No właśnie czy mimo już słusznego wieku jak na sportowca nadal będzie Pan uprawiał trójbój siłowy i czy myśli Pan o starcie w kolejnych Word Games?
Oczywiście, chociaż mam już 44 lata to czuję się świetnie fizycznie i nadal będę uprawiał moją ukochaną dyscyplinę sportową. Następne WG odbędą się w równie egzotycznym miejscu świata w kolumbijskim Cali. Mam nadzieję do nich wytrwać a po drodze wywalczyć jeszcze kilka medali ma MŚ i ME. O mojej dobrej kondycji świadczy wszakże fakt, że poprawiłem przecież rekord świata w wyciskaniu. Jeszcze tylko mój kolega z reprezentacji Jarek Olech też ustanowił nowy rekord świata z pośród wszystkich startujących w zawodach trójboju siłowego na VIII Word Games.

Jakie inne szczególne wydarzenie zapamiętał Pan z ostatnich Igrzysk Sportów Nieolimpijskich?
Igrzyska swoim ceremoniałem niczym się nie różnią od tzw. normalnej Olimpiady. Jest piękne otwarcie i zakończenie, jest świetnie przygotowany program artystyczny. Dla mnie szczególnie wzruszający był moment zamknięcia Igrzysk. Po wejściu ekip na stadion na telebimie prezentowane były poszczególne dyscypliny. W naszym trójboju siłowym pokazywany był mój start. To niezwykłe dla mnie wyróżnienie i duża satysfakcja.

Jakie ma Pan plany startowe jeszcze w tym roku?
Za tydzień jadę do Czech na ME w wyciskaniu sztangi na ławeczce, na zakończenie sezonu w Indiach odbędą się MŚ w trójboju siłowym. Mam nadzieje na dobre miejsca w obu tych imprezach.

Ryb

Komentarze







reklama