Śmieć zawsze – mniej lub bardziej – jest przyczynkiem do reflacji, swoistego rachunku życiowych dokonań. Ale też – niestety – bywa momentem, w którym przypominamy sobie, że KOGOŚ już nie ma. Cóż, dopiero wtedy. Tak jak nekrologi obwieściły, że odszedł JERZY OSSOWSKI. Człowiek, który bardzo wielu dał ogromnie dużo, w zamian otrzymując jakże niewiele.
- Takich działaczy to dzisiaj trzeba szukać ze świecą. Sportowi oddał całe życie – mówią ci, którzy doskonale znali 83-letniego Jerzego Ossowskiego. Niestety, Jurka nie ma już wśród nas. Odszedł cicho i niespostrzeżenie. Jeszcze kilkanaście dni temu był na boisku piłkarskim, w hokejowym Pubie. Żartował, snuł plany na przyszłość. Choroba jednak zaskakuje.
Sportowcom Podhala poświecił spory kawałek życia. Nie tylko wspierał hokeistów, ale zafascynowany był futbolistami, nie stronił od trialu motorowego, kolarstwa i narciarstwa. Trzem ostatnim dyscyplinom sędziował wiele, wiele lat. Był najstarszym żyjącym działaczem „Szarotek”. Przez 56 lat pełnił w klubie różne funkcje. Kawał historii KS Podhale odeszło wraz z nim.
Nie był rodowitym nowotarżaninem, jak zresztą wielu, którzy budowali KS Podhale i sprawili, iż klub jest na ustach kibiców nie tylko w kraju. Stał się wizytówką stolicy Podhala. Od 1956 roku aż do 4 lipca 2012 roku, z krótkimi przerwami, pełnił w klubie różne funkcje.
Dla Jerzego Ossowskiego, mimo przekroczenia 80 lat, czas jakby się zatrzymał. Był w świetnej formie. Niemal każdego dni można go było spotkać na lodowisku, na boisku piłkarskim, na siatkówce, tenisie… Na wszystkim. Nie tylko mecze go przyciągały, ale również był bacznym obserwatorem treningów. Niektórzy żartowali, że miał wszystko pod kontrolą. Do samego końca żywo interesował się sprawami klubu, nie tylko sportowymi.
Z młodzieżą był za pan brat. Organizował dla niej największe imprezy ogólnopolskie rozgrywane w Nowym Targu. Kierował sztabem organizacyjnym Ogólnopolskiej Spartakiady Młodzieży. Tworzył Podhalański Podokręg Piłki Nożnej.
Wychował się w Rabce, gdzie ojciec był naczelnikiem kolejowym. – W 1947 roku ojciec został przeniesiony do Jordanowa, gdzie odbudowywał spalony przez Niemców dworzec – kreślił niedawno pierwsze lata młodości. – Bezpośrednio po zakończeniu działań wojennych rozpocząłem naukę w gimnazjum, kontynuowałem ją w Jordanowie. W latach 1951 -55 studiowałem prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po skończeniu otrzymałem nakaz pracy w nowotarskiej prokuraturze. Tutaj poznałem żonę, założyłem rodzinę. Od pierwszych dni pobytu w Nowym Targu interesowałem się sportem, a przede wszystkim hokejem. Każdy dzień spędzałem na lodowisku, poznałem wspaniałych, mądrych i uczciwych ludzi, którzy kierowali klubem. Prezes Augustyn Fuchs widząc moje zainteresowania sportem, zaproponował mi, bym włączył się do społecznej pracy na rzecz klubu. W wielką radością przyjąłem propozycję i od stycznia 1956 roku zasiadałem w zarządzie. W pracach zarządu uczestniczyłem do 1968 roku, do momentu, gdy klub został przejęty przez NZPS. To był owocny okres pracy. Sporo społeczników się do nas przyłączyło. Ludzie bezinteresownie pomagali. Byli hojni, skorzy do pracy, gotowi budować, a nie burzyć.
Za jego działalności wybudowano sztuczne lodowisko, pokryto go dachem. Gdy zlikwidowano KS Podhale, Jerzy Ossowski był przy tworzeniu MMKS –u, który po roku od powstania, przejął tradycje, godło i barwy KS Podhale.
Jurku! Spoczywaj w spokoju i z góry kontroluj to co się dzieje w twoim ukochanym klubie.
Stefan Leśniowski










