17.09.2013 | Czytano: 4194

Z ziemi góralskiej do Sosnowca(+foto)

Sosnowiec na przełomie lat 70 i 80- tych był dla hokeistów ziemią obiecaną. Drużyna Zagłębia, która często nazywana była „Cosmosem”, miała „kasę”, która przyciągała najlepszych hokeistów z kraju. Najwięcej z Podhala. Pieczę nad wszystkim sprawował I sekretarz PZPR, Edward Gierek. Zawodnikom więc nie brakowało przysłowiowego ptasiego mleka. Teraz kierunek Sosnowiec obrały dwie młode koszykarki Gorców Nowy Targ.

Nie pojechały za chlebem, ale podnosić umiejętności w lepszym klubie i grać w wyższych ligach. Ktoś kiedyś powiedział, iż nikt z takiej mieściny jak Nowy Targ, gdzie basket nie jest popularny, może wybić. Okazuje się, że jeśli są chęci, systematyczny trening, to można. Może jeszcze za wcześnie mówić o wybiciu się, ale dwie dziewczyny już zostały zauważone i zrobiły ogromne wrażenie na szkoleniowcach.

Mowa o Magdzie Kubowicz i Kindze Piędel. Obie obecnie reprezentują barwy sosnowieckiego klubu. Pierwsza gra w kadetkach (rocznik 1999) i w miniony weekend uczestniczyła w bardzo mocno obsadzonym turnieju, VII Festiwalu Koszykówki Dziewczęcej w Sosnowcu (Gorce miały zaproszenie, ale nie skorzystały). Jej zespół wygrał turniej, pokonując w finale, po zaciętym boju czterema punktami Ostrawę. Niemniej pasjonujące i dramatyczne było spotkanie półfinałowe w krakowską Wisłą. Drużyna Kubowicz prowadziła po pierwszej połowie 15 punktami, ale pozwoliła się doścignąć. Zmobilizowała się w samej końcówce i rzuciła trzy punkty na wagę awansu do finału.

Kubowicz w nowej drużynie wychodzi w podstawowej piątce, jest drugą pod względem wzrostu zawodniczką (177 centymetrów). Dziewczyna z Katowic jest wyższa od niej o 5 cm. Magda w zespole ma całkiem inną rolę niż w KS Gorce. W nowotarskim teamie była rozgrywającą, zawodniczką, na barkach której leżało również zdobywanie punktów. 30- 40 „oczek” na mecz, to była norma. W Sosnowcu już nie jest egzekutorem, ale dlatego, że ciężar zdobywania punktów rozkłada się na 5-6 zawodniczek. Magda w kolejnych fazach turnieju zdobyła 15, 6, 8 i 10 punktów. Teraz odpowiada za tablice. Do niej należą zbiórki w ataku i obronie. W tym elemencie zaimponowała obserwatorom, mając na koncie 15, 16 i 12 zbiorek.

- Dobrze przyjęta została w drużynie – twierdzi tata. – Zespół prowadzi Orczyk, trener, który prowadził seniorki z Rybnika w najwyższej klasie rozgrywkowej. Trenuje dwa razy dziennie, w czasie zajęć szkolnych i po południu. Mieszka w internacie. Czy jest zadowolona? W Nowym Targu zostawiła rodzinę, przyjaciółki, a tam dość dziwnie się poukładało. W internacie ma inne towarzystwo, w szkole jeszcze inne, a trenuje z innymi dziewczętami. To efekt tego, że rok wcześniej poszła do szkoły i uczęszcza do trzeciej klasy gimnazjum. Plusem jest, iż harmonogram zajęć jest tak skonstruowany, że treningi nie kolidują z zajęciami szkolnymi. Są naciski, żeby grała w starszym roczniku, ale nie wiem czy byłoby to dobre posunięcie. Magda ma przykaz od rodziców, że nauka jest na pierwszym miejscu. Po półroczu wyniki w szkole będą słabe, to w styczniu wraca do KS Gorce.

W Sosnowcu gra i trenuje starsza od Magdy o dwa lata Kinga Piędel. Również wychowanka Gorców. Ta przebiła się do pierwszej drużyny, co jest ogromnym wyróżnieniem. Mieszka w internacie z Magdą, a uczęszcza do liceum. Jej osiągnięcia w sparingach są imponujące.

- Jej zespół grał z Koroną Kraków i Kinga rzuciła 24 punkty, sporo za „trzy”, co zawsze było jej mocnym atutem. To ogromny sukces jak na 17-letnią dziewczynę. Tym bardziej, iż dopiero od 14 dni trenuje z pierwszym zespołem – zdradza Jacek Kubowicz.

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Anna Tarzaz

Komentarze







reklama