Mojemu przyjacielowi z Krakowa, który był na meczu, a na piłce zjadł zęby, bardzo podobały się zagrania W. Żółtka ze skrzydła. Świetnie dośrodkowuje, przerywa akcje – oceniał. – Bardzo pracowity i sprytny jest ten z 20. Potrafi po odebraniu piłki szybko zagrać do współpartnera z pierwszej piłki.
Janasik – bo o nim mówił – w 40 minucie zwijał się z bólu. Musiał skorzystać z pomocy medycznej za linią. Po przerwie już na murawie się nie pojawił.
- Miałem złamane żebro i dostałem minimalnie obok niego. Ból w pierwszej chwili był duży. Zostałem w przerwie zmieniony, bo trzeba się oszczędzać przed arcyważnym meczem z Ogniwem za tydzień. Pierwsze trzy kwadranse były w miarę dobre w naszym wykonaniu. Przeciwnik nie za bardzo był wymagający. Szybko zdobyliśmy wysoką bramkową przewagę, która przeciwnikowi odebrała ochotę do gry. Mogło paść więcej goli, gdybyśmy w decydujących momentach wykazali więcej koncentracji – powiedział Paweł Janasik, który drugie 45 minut obserwował już z boksu drużyny.
Drugie trzy kwadranse nie było już tak obfite w gole. Gospodarze spuścili z tonu. Więcej było popisów pod publiczkę, niż chęci dobijania rywala.
- Lekko, łatwo i przyjemnie rozprawiliśmy się z przeciwnikiem – mówi trener Podhala, Marek Żołądź. – Gra się tak jak przeciwnik pozwala. A ten nie zawiesił nam wysoko poprzeczki. Goście chyba mają jakieś swoje problemy, bo spóźnili się na mecz i bez rozgrzewki przystąpili do potyczki. Były założenia, żeby od pierwszego gwizdka siąść na rywala wysoko i nie dać mu oddychać. Zdobyliśmy szybko bramki, a mogliśmy ich zdobyć więcej. Szczególnie dwie akcje na pierwszy kontakt były super. Nie jestem trenerem, który próbuje wywierać presję na drużynie i wymagać maksymalnej koncentracji, gdy wynik jest ustalony. Powiedziałem w przerwie chłopakom, że jeśli wynik będzie pewny, to można zabawić kibiców. Tak też było. Zespół pokazał, że jeśli trzeba, to potrafi kontrolować mecz. Myślami już jesteśmy w Piwnicznej, gdzie za tydzień zagramy bardzo ważne spotkanie.
Momenty były
9 GOL! 1:0 – Świerzbiński ścięty w polu karnym przez Łażniskiego i sam poszkodowany wymierzył z „jedenastki” sprawiedliwość.
15 GOL! 2:0 – dośrodkowanie z prawej strony Sowady na przeciwległą stronę do Misiury, a ten głową ulokował futbolówkę w górnym przeciwległym rogu.
16 – Sulka, po dośrodkowaniu W. Żółtka, uderzył z 8 metrów z pierwszego, ale wprost w bramkarza.
20 – Misiura, po dograniu Świerzbińskiego, z 10 metrów posłał futbolówkę nad poprzeczką.
23 – Sowada skiksował do pustej bramki z 3 metrów. – To nie trening, przyłóż się – krzyknął trener z ławki.
25 GOL! 3:0 – dośrodkowanie Świerzbińskiego głową na bramkę zamienił Gąsiorek.
36 GOL! 4:0 – Sowada wrzucił piłkę za obrońców i Sulka nie dał szans bramkarzowi.
37 – Krzystyniak uderzał, ale piłka minimalnie minęła światło bramki.
42 – pierwsza groźna akcja gości. Witek z narożnika pola karnego minimalnie przestrzelił po długim rogu.
60 GOL! 5:0 – wejście smoka – tak można określić wejście na boisko Antolaka. Pierwszy kontakt z piłką, rajd lewą stroną i piękny gol.
67 – Świerzbiński urządził sobie taniec z piłką w polu karnym i wypchnięty został do linii końcowej.
69 – Rzemiński fauluje Antolaka w polu karnym, a Krzytyniak z „wapna” nie daje szans bramkarzowi.
80 – Antolak próbował zaskoczyć bramkarza gości strzałem w przeciwległy róg, ale minimalnie chybił.
86 – Petryka zza szesnastki próbował zaskoczyć Kowalczuka, ale bez powodzenia.
NKP Podhale Nowy Targ – Grybovia Grybów 6:0 (4:0)
1:0 Świerzbiński 9 karny
2:0 Misiura (Sowada) 15 głową
3:0 Gąsiorek (Świerzbiński) 15 głową
4:0 Sulka (Sowada) 36
5:0 Antolak (Krzystyniak) 60
6:0 Krzystyniak 69 karny
Sędziował Olchawa (Nowy Sącz).
Żółte kartki: Drożdż, Durlak.
NKP Podhale: Nykaza (46 Kowalczuk) – Bobek, D. Żółtek. W. Żółtek, Gąsiorek, Janasik (46 Czapp), Krzystyniak, Sulka (55 Antolak), Sowada (60 Stawicki), Świerzbiński, Misiura.
Grybovia: Gurbowicz – Łażniski, Petryka, Kiełbasa, Drożdż, Kruczek, Ptaszkowski, Radzik (46 Klupa), Urbański (46 Rzemiński), Durlak (76 Niespuj), Witek.
Stefan Leśniowski










