Podhale Nowy Targ swój mecz zremisowało z Grodem w Podegrodziu, ale zważywszy na aspiracje nowotarskiego klubu nie jest to wynik w stu procentach satysfakcjonujący.
Z pośród naszych IV ligowców najwyżej należy ocenić wygraną 2:1 KS Zakopane z Rylovią Rylowa. W swoim debiucie w nowym sezonie na stadionie przy ul. Orkana zakopiańczycy z trudem, ale jednak pokonali Rylovię zespół, który przed tym meczem miał tyle samo 6 punktów wywalczone jak zakopiańczycy w trzech meczach. Było to, zatem spotkanie teoretycznie równych drużyn i tę tezę potwierdziła boiskowa rzeczywistość. Zakopiańczycy uzyskali prowadzenie z rzutu karnego podyktowanego chyba za rzeczywiście przypadkowe zagranie ręką jednego z zawodników Rylovii w swoim polu karnym. Piłkarze Rylovii długo nie mogli pogodzić się z decyzją sędziego. Drugi gol zdobyty pięknym strzałem przez Michała Drabika syna prezesa Adama Drabika z około 27 metrów właściwie rozstrzygnął o zwycięstwie zakopiańczyków. Goście, co prawda z determinacja dążyli do remisu, ale uzyskali tylko honorowa bramkę już na zakończenie spotkania. Po meczu trener KS Zakopane Jerzy Grabara powiedział: - Mecz miał różnoraki przebieg, kilka wyraźnie zaznaczonych faz. Reasumując niezależnie od tego kto częściej był przy piłce to my mieliśmy więcej tak zwanych stuprocentowych sytuacji i z tego punktu widzenia nam należało się zwycięstwo. Nie mamy czasu zastanawiać się nad przebiegiem spotkania, bo już w środę gramy zaległy mecz z Watrą. Cieszymy się, zatem z punktów zdobytych na Rylovii, ale skupiamy się na czekającym nas trudnym spotkaniu.

Oczywiście mecz zakopiańczyków z białczanami do łatwych dla obu drużyn należał nie będzie. Tak było w ubiegłym sezonie, chociaż oba spotkania piłkarze KS Zakopane rozstrzygnęli na swoją korzyść. Czy tak będzie jutro (w środę 11 września) na stadionie w Zakopanem przy ul. Orkana zobaczymy. Mecz rozpocznie się o godzinie 17.
Dla piłkarzy Kotelnicy Watry Białka Tatrzańska spotkanie z zakopiańczykami będzie drugim pod rząd meczem derbowym z podhalańskim zespołem. W niedzielę Watra przegrała na boisku w Maniowach z Lubaniem 1:3.
Wynik jest satysfakcjonujący dla, maniowian, ale zdaniem trenera Lubania Marka Góreckiego gra jego podopiecznych była też, co najmniej zadawalająca. Trener Górecki użył nawet określenia, że jest coraz bardziej dumny ze swojego zespołu. Świetna frekwencja na treningach przekłada się na coraz lepszą grę naszej dodał trener Marek Górecki.
Nieco odmienne zdanie o potencjale Lubania Maniowy ma prezes Watry Andrzej Rabiański. Lubań wcale nie był dla nas specjalnie wymagającym przeciwnikiem. Niestety w pierwszej połowie byliśmy bardzo nieskuteczni a w dodatku sędzia odgwizdał spalonego Gackowi, gdy ten był w sytuacji sam na sam. W moim przekonaniu spalonego absolutnie nie było. Drugi stracony gol zupełnie nas załamał i usztywnił. To był kluczowy moment tego spotkania.
Jak już wspomnieliśmy w V lidze Podhale Nowy Targ zremisowało na wyjeździe z Grodem Podegrodzie 1:1, natomiast Huragan Waksmund uległ na swoim boisku liderowi Popradowi Rytro 1:2 a LKS Szaflary przegrały w identycznym stosunku z Hartem w Tęgoborzu. Trenerzy Huraganu Bartłomiej Walczak i Szaflar Marek Majka uważają, że ich drużyny przegrały pechowo. Może i tak, ale indywidualne błędy a tych nie ustrzegli się piłkarze obu naszych V ligowców to element gry w piłkę nożną. Niewykorzystywanie dogodnych okazji do strzelania goli to też błędy. Miejmy nadzieję, że tych błędów podhalańscy futboliści będą popełniać coraz mniej a to w końcu przełoży się na coraz lepsze wyniki. Inna sprawa, że Huragan ostatnie cztery spotkania grał z zespołami wyżej notowanymi i zdecydowanie bardziej doświadczonymi. Nikłe porażki jedną bramką nie powinny być powodem do niepokoju a nie daj Boże do nerwowych ruchów w Waksmundzie. Niepokoi natomiast postawa drużyny Szaflar. Mówiąc wprost zespół nie robi postępów przynajmniej wynikowo. Może to się jednak zmieni. Oby.
Tekst Ryb










