Gdy trójka Polaków ( po raz pierwszy w historii) uczestniczyła w ćwierćfinale najbardziej prestiżowego turnieju Wielkiego Szlema, Wimbledonie. Kiedy mieliśmy dwa tygodnie doskonałej, globalnej promocji kraju. Ale też miał powód.
Dla Amerykanów liczy się tylko zwycięzca. Każde inne miejsce niż pierwsze jest porażką. My jesteśmy narodem, który zadawala się byle czym. Nie potrafi sięgać po najcenniejsze kruszce czy trofea, mimo iż droga do sukcesu stoi otworem, ma ją podaną na talerzu. Polacy nie potrafią tego wykorzystać. Nie potrafimy sięgać po sportowe sukcesy, mimo że nie brakuje nam talentów. Sport XXI wieku wyrównał przygotowanie techniczne, fizyczne i merytoryczne. Zawodnicy są doskonale przygotowywani i mają dostęp do najnowszych metod treningowych, odżywek, najlepszych trenerów. Czego brakuje?
- O zwycięstwie decyduje często jeden szczegół. Tym szczegółem jest psychika – przekonuje psycholog sportowy.
Agnieszce Radwańskiej nie udało się wykorzystać niepowtarzalnej szansy, jaka otworzyła się po odpadnięciu największych faworytek, na wygranie Wielkiego Szlema. Być może taka szansa się już nie powtórzy. Miała pustą autostradę, by przejść do historii i nią nie pojechała. A przecież w decydującym secie półfinałowego pojedynku z Sabine Lisicki prowadziła 3:0. Wydawało się oczywiste, że czwarta rakieta świata, ubiegłoroczna finalistka, upora się z 24 rakietą świata.
– Agnieszka ma na twarzy wypisane takie polskie cierpiętnictwo. Właśnie przez to w decydującym momencie, gdy była blisko nie potrafiła zagrać śmielej, odważniej – twierdzi Tomasz Tomaszewski, komentator tenisa.
Do tego pozostała zadra po jej meczu. Nieelegancki gest „Isi”. Po meczu podała rękę swojej rywalce, ale odwróciła głowę i szybko cofnęła dłoń, co spotkało się z krytyką. Na Wimbledonie takie gesty są zawsze dostrzegane. Brytyjczycy zwracają uwagę nie tylko na postawę sportową tenisistów, ale także na ich zachowania. Od razu też przypomniano wypowiedź „Isi” po igrzyskach olimpijskich w Londynie. Po porażce stwierdziła, iż to mało znaczące zawody. Za co też się jej oberwało.
- W momentach porażki najlepiej poznaje się człowieka. Słaba głowa to choroba nie tylko Radwańskiej, ale niemal wszystkich polskich sportowców. Tylko sportowcy z klasą potrafią przegrywać – wypalił jeden z psychologów.
Odżyły przy okazji wspominania z ubiegłego roku, z igrzysk olimpijskich, z „kroniki klęsk i porażek” – jak to ktoś dosadnie określił, bo najczęściej używanymi określeniami wobec naszych sportowców były: przegrali, odpadli, nie zakwalifikowali się, ponieśli porażkę. Jak wytłumaczyć większość niepowodzeń naszych sportowców, kiedy oni sami po starcie wypowiadają się słowami „nie wiem co się stało”. Kto ma wiedzieć? „Nie wygrywasz frajerze skoro nie wiesz” – wypadałoby powiedzieć.
- W polskim sporcie negatywnie się mówi i myśli o współpracy z psychologiem. Uważam, że praca z psychologiem jest bardzo ważna. Przekonali się o tym moi zawodnicy, choć początkowo nastawieni byli sceptycznie. W grach zespołowych decyduje głowa i psycholog jest bardzo potrzebny – twierdzi Andrzej Kowal, trener Resovii, mistrza Polski w siatkówce.
Jeden z trenerów olimpijczyków powiedział: „żeby wychować mistrza, trzeba szukać kogoś z charakterem, a nie tylko z talentem”.
- Obie rzeczy można wytrenować – twierdzi psycholog Stanisław Wójtowicz. - Problem jest wtedy, kiedy mentalność chcemy kształtować u dorosłego sportowca. Kształtowanie trzeba zacząć od młodzieży, tak jak to praktykowane jest na Zachodzie. To przynosi efekty. Wielu sportowców u nas nie ma mentalnego przygotowania, bo kluby i związki są biedne. Część sportowców uważa, że sobie sama poradzi, a potem jest ponura rzeczywistość.
Przyczyny niepowodzeń siedzą w psychice, która ma zasadnicze znaczenie w osiągnięciu sukcesu, nie tylko sportowego. Taki stan umysłu towarzyszy większości Polaków. Może to świadomość zawsze „tego broniącego się” w rywalizacji, może to wpływ naszej wielowiekowej heroicznej historii - zaborów, przegranych wszystkich powstań, okupacji, zawsze męczeńskiej walki o niepodległość? Czy nie ma to właśnie przełożenia od sportu począwszy, a skończywszy na otaczającej nas tzw. „polskiej rzeczywistości”?
- Polakom brakuje mentalności zwycięzców – przekonuje Gerard Pyciak Peciak, złoty medalista z Montrealu, 5- krotny mistrz świata w pięcioboju nowoczesnym, obecnie pracujący w USA. - Nasi sportowcy mają ją zupełnie inną niż Amerykanie, którzy zawsze prą do celu, chcą sukcesu i nie boją się sięgać po zwycięstwa. Polacy kiedy są najbliżej sukcesu, nagle stwierdzają, że ten sukces im się nie należy. Amerykańscy sportowcy imponują silną psychiką, bo od początku uczeni są samodzielności. Oni są wychowywani, żeby sięgać po najwyższe cele. Poza tym w Stanach przejawia się silny patriotyzm w sporcie. Przed każdymi zawodami grają hymn, wisi flaga, wszyscy tym żyją. To coś niesamowitego. Sport odgrywa tam naprawdę dużą rolę w pogłębianiu uczuć patriotycznych. Myślę nawet, że często Polonusi także są większymi patriotami Polski niż rodacy w kraju. Brak wiary w siebie jest w Polsce problemem społecznym.
U nas triumfuje mentalność „cwaniaków”. Czym różni się od „mentalności zwycięzców”? Zwycięzca dąży wszystkimi siłami do osiągnięcia celu w uczciwej walce, cwaniak – za wszelką cenę, po trupach, gdzie zwykle fair play nie obowiązuje. Zaś, gdy komuś coś się uda, to trzeba go zgnoić. Zazdrość. Czyż to właśnie nie takie polskie?
Stefan Leśniowski










