07.07.2013 | Czytano: 4241

PP: Poroniec „Pany”!(+zdjęcia)

- To był świetny sezon w naszym wykonaniu. Przez ligę przeszliśmy niczym burza z gradobiciem, niszcząc wszystko co napotkała na swojej drodze. Puchar jest zwieńczeniem udanego sezonu, potwierdzeniem, że jesteśmy niekwestionowanym królem Podhala – mówił jeden z szalejących kibiców Porońca, po ostatnim gwizdku sędziego w finale Pucharu Podhala, który rozegrano w Jabłonce.

Kibiców Porońca nie było słychać na trybunach. Nie była to na pewno zorganizowana grupa. W tym elemencie prym wiedli fani Lubania, z flagami, racami i mocnym gardłem. Nic więc dziwnego, że pytali piłkarzy z Poronina: „ dla kogo gracie jak kibiców nie macie?”. 

W oczy się rzucał wielki transparent „Lubaniu uderz w Puchara”. I dodawali: „Bulcyk, tego nie kupisz”, „ Podhale do nas należy. To my Maniowy”.

Wspaniały doping nie pomógł, chociaż maniowianie zostawili wiele zdrowia na murawie. Lubań Maniowy miał chrapkę na odebranie korony poroninianom. Przynajmniej w ten sposób chciał uratować nieudany sezon, o którym chciałby jak najszybciej zapomnieć. Spadek z trzeciej ligi ( zamienili się miejscami z Porońcem) i jak to w takich przypadkach bywa, zostaje spalona ziemia. Ich rywal był na fali i wykorzystał sprzyjające wiatry i piękną klamrą spiął zakończony sezon. Został mistrzem Podhala. Poroninianie już drugi rok z rzędu niepodzielnie panują w naszym regionie.

Pierwsza połowa nie była zbyt ciekawa. Niewiele się działo. Bramkarz Porońca, Rafał Gawron ratował zespół od utraty gola, chociaż rozpoczął spotkanie od niepewnej interwencji. – Piłka nieprzyjemnie odbiła się od nierównej murawy i sprawiła mi trochę kłopotów – przyznaje. Kolejne jego interwencje były już zdecydowanie pewniejsze. – To było trudne spotkanie – dodaje. – Lubań zawiesił nam wysoko poprzeczkę. Widać było ogranie ich piłkarzy w trzeciej lidze. Szkoda, że spadli, bo fajne byłyby derby przy tych kibicach.

Jego vis a vis skapitulował w drugiej połowie, znacznie ciekawszej niż pierwsza. Obfitującej w wiele akcji i strzałów. Wojciech Okręglak przy kilku strzałach musiał wykazać się całym swoim kunsztem. Nic więc dziwnego, że organizatorzy finału wybrali go MVP Lubania.

- Przy starcie gola nie widziałem piłki – twierdzi. - Przede mną stał stoper. Zobaczyłem futbolówkę dopiero w ostatniej fazie lotu. Moja ręka była blisko niej, ale nie dosięgła. Czy zostanę w Lubaniu? Nie ukrywam, że jestem po małym słowie z działaczami, ale jest jeszcze za wcześnie mówić, gdzie w przyszłości będę grał. Nagrodę dedykuję zmarłemu szwagrowi Janowi Solaczykowi.

W Poroninie pierwsze skrzypce grał Józef Zasadni (MVP Porońca), którego dośrodkowania ze skrzydła siały sporo zamieszania w polu karnym rywala. Z tego jest od dawna zanany. To z jego wrzutki padł gol, chociaż piłka została wybita przez obronę Lubania, ale trafiła pod nogę Chrobaka, który z 25 metrów płaskim strzałem umieścił piłkę tuż przy słupku w bramce Okręglaka.

- Dośrodkowania to moja specjalność - mówi Józef Zasadni. – Chłopaki mi dzisiaj zaufali, wiele piłek do mnie adresowali, a ja starałem się jak najlepiej obsługiwać kolegów w polu karnym. Chrobak znalazł się we właściwym miejscu i czasie. Ładnie uderzył i wpadło.

- Witamy Ryszarda Czerwca, który – jak mi podpowiadają – urodził się w Jabłonce – powiedział wójt.

- To chyba za mała miejscowość, by tutaj był szpital. Urodziłem się w Nowym Targu, ale mieszkałem w Jablonce – prostował. – Fajnie wrócić na stare śmieci. Przed meczem odwiedziłem rodzinę. Ciekawy stadion z zadaszaną trybuną. A co do meczu, to fajna impreza. Patrząc na nasze ostatnie wyczyny, to pokazaliśmy się z dobrej strony. Baliśmy się tej konfrontacji, bo nie byliśmy w formie. Zagraliśmy jednak bardzo dobrze i wydaje mi się, że zasłużenie wygraliśmy.

Trenerskie opinie
Tomasz Rogala (Poroniec): - Finałowe spotkania zawsze wzbudzają wiele emocji, nie inaczej było dzisiaj. Było to ciekawe spotkanie, które powinno zadowolić licznie zebraną widownię.

Marek Żołądź ( Lubań): - Gratuluję drużynie przeciwnej drugiego z rzędu zwycięstwa w Pucharze. To miłe i sympatyczne, o czym mogłem się przekonać w poprzednich latach, kiedy sięgaliśmy po to trofeum. Wiem jak to smakuje. No cóż, mapa piłkarska na Podhalu się zmieniła. Najlepszą drużyna aktualnie jest Poroniec. Chcieliśmy tym finałem osłodzić sobie nieudany sezon, zdobyć po spadku puchar dla naszych wiernych kibiców. Dać im trochę radości. Nie udało się. Nie można odmówić chłopakom ambicji, walczyli na ile ich było stać. Po fajnych latach przyszedł czas, że zostaliśmy pokonani. Trzeba się z tego podnieść i grać dalej. Pokazać charakter powinni zawodnicy i działacze. Dla mnie był to pożegnalny mecz. Życzę Lubaniowi wszystkiego dobrego.

Również dla Janusza Kalaty, arbitra głównego spotkania, był to ostatni występ. Do tej pory prowadził blisko 500 spotkań. Ciekawostką jest, iż zawody prowadziło pięciu sędziów plus techniczny.

Momenty były
3 – Komorek uderza zza szesnastki i Gawron ma ogromne trudności z interwencją. Piłka odbiła się od niego i musiał wybiegiem ratować sytuację.
12 – Anioł z narożnika pola karnego próbował zaskoczyć bramkarza Porońca; piłka minimalnie minęła słupek.
19 – Waksmundzki wypuścił w bój Drobnego, którego strzał nogami broni Okręglak.
23 – Waskmundzki w polu karnym „zatańczył” z rywalami i dograł piłkę na drugi słupek do Zasadniego, który z 8 metrów trafił w poprzeczkę.
32 – Prokop przed polem karnym fauluje Komorka; wolny z 18 metrów Hałgasa pofrunął wysoko nad bramką.
46 – Czerwiec z Zasadnim rozprowadzili akcję. Ostatni wrzucił piłkę w pole karne, a Drąg uderzył nad poprzeczką.
48 – Czubiak kapitalnie uderzył z 20 metrów; świetna interwencja bramkarza.
50 – strzał Leoniaka z 5 metrów został zablokowany przez obrońców.
54 GOL! 0:1 – Zasadni wrzucił piłkę w pole karne. Obrońca Lubania główką wybił piłkę na 25 metr wprost pod nogi Chrobaka, który z pierwszego uderzył i futbolówka tuż przy słupku wpadła do bramki.
61 – Anioł zdecydował się na strzał z 25 metrów. Piłka zatoczyła łuk, opadała i minimalnie pofrunęła nad poprzeczką.
73 – wolny z 22 metrów; Pietrzak w boczną siatkę,
78 – Drąg w sytuacji sam na sam próbował przerzucić bramkarza i… upadł. To wzburzyło trenera Porońca, który miał pretensje o nie podyktowanie rzutu karnego.
80 – Bartos z wolnego (22 metr) soczyście uderzył, piłkę po rykoszecie Okręglak wybił na róg.
83 – kolejny raz Bartos próbował szczęścia z wolnego, tym razem z narożnika pola karnego. Zmusił Okręglaka do wyciągnięcia się niczym struna, by nie dopuścić do utraty gola.
84 – Czerwiec z 17 uderzył z woleja z pierwszej piłki, która poszybowała minimalnie nad poprzeczką.

Lubań Maniowy – Poroniec Poronin 0:1 (0:0)
0:1 Chrobak 54

Sędziował Janusz Kalata (Stasikówka).
Żółte kartki: Hałgas – Prokop.

Lubań: Okręglak – Anioł, Czubiak, Gąsiorek, Gołdyn, Bachleda, Hałgas, Górecki, Komorek, Leoniak (46 Ostachowski), Firek (46 Pietrzak).
Poroniec: Gawron – Wszołek, Babik, Prokop, Bartos, Zasadni, Czerwiec, Chrobak, Waksmundzki (79 Ustupski), Drąg (90+3 Stasik), Drobny (90 Cudzich).

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

Komentarze







reklama