06.06.2013 | Czytano: 3998

Jak piecze, to pracujesz(+zdjęcia)

- Trening bokserski jest dwa razy cięższy, niż dzisiejszy. Tutaj jest walka z cieniem i swoim ciężarem. Tam dochodzi przeciwnik i są zadawane prawdziwe ciosy. Na pewno coś takiego się przyda hokeiście – twierdził Tomasz Rajski, po treningu w HiFitness Club. Dla niego był to drugi trening z drużyną. Dołączył do niej wczoraj.

- Jestem po rozmowach z panią prezes. Jesteśmy dogadani na 99%. Kontraktu jeszcze nie mam. Wszystko wyjaśni się w połowie czerwca, jak będzie wiadomo jaki jest kształt ligi – tłumaczy Rajski. 

On i jego koledzy na godzinę zamienili się w wojowników sztuki walki. Kolejny raz instruktor Szymon Wesołowski wyciskał z nich siódme poty, wypracowywał instynkt „zabójcy” i zwycięzcy. We wtorek mieli okazję zapoznać się z ćwiczeniami Grit Series, dzisiaj z Bodycombat. Co to jest?

- Sesja treningowa, w trakcie której możesz wyzwolić wiele siły i energii – informuje Szymon Wesołowski. – Trening interwałowy o cyklicznie zmiennej intensywności ćwiczeń. Pracuje się przemiennie nad siłą i szybkością, nad dolnymi i górnymi partami ciała. Sesja składa się z dziesięciu utworów muzycznych, a każdy ilustruje inną sztukę walki. Czerpiemy inspiracje z karate, taekwando, kickboxingu, muay tai, boksu czy też capoeira. Na zakończenie jest trening wzmacniający i stretching, aby rozciągnąć mięśnie, które ciężko pracowały.

Prowadzący kolejny raz nie miał litości dla zawodników. Ci musieli walczyć z wyimaginowanym przeciwnikiem. Były sekwencje uderzeń, kopnięć, ciosy kolanami, wyprostowaną nogą. Odniosłem wrażenie, że zawodnicy wcielili się w Bruce Lee, bo ciosy, precyzyjne kopnięcia, były żywcem wzięte z popularnych filmów tego aktora. Wszystko rozgrywane było w nieprawdopodobnym tempie, a prowadzący i tak za każdym razem dokładał jeszcze do „pieca”.

– Kaloryfer musi być sprawny cały rok. Dokładaj do pieca! – powiada. – To nie ma być odpoczynek, to musi być trening z determinacją. Musisz być jak z hartowanej stali, hartowanej w ogniu.

- Trochę się rozgrzaliśmy. Teraz dołożyć do pieca. Jak piecze, to pracujesz – powiedział po rozgrzewce.

Gdy zawodnicy przeszli na zadawanie ciosów nogami podpowiadał: - Uderzaj jakbyś miał przed sobą drzewo i miał go skosić. Uderzaj w przód, prostując nogę. Noga musi być jak nóż.

Nie zapominał o motywacji. - Co różni zwycięzcę od przegranego? – dopytywał zawodników. I szybko sam udzielał odpowiedzi: - Determinacja. Masz przeciwnika zmiażdżyć. Razem drużyna zaczyna i razem kończy jako zwycięzca.

- Agresja, agresja – nawoływał. – To mają być potężne ciosy, a nie młócka. Musisz włożyć w nie sporo siły i techniki. Ciosy mają miażdżyć.

- Chłopakom przydadzą się takie zajęcia. Nie tylko dynamika i koordynacja ruchowa, ale również siła – zaznacza Szymon Wesołowski.

- Fajne zajęcia, intensywne i męczące – twierdzi Tomasz Landowski. – Zresztą efekt jest widoczny na podłodze. Cała jest mokra od potu. Prowadzący daje nam wycisk. Kiedyś miałem okazję ćwiczyć kickboxing, więc coś niecoś wiedziałem na czym to polega, ale tutaj jest zdecydowanie większa intensywność. Dodatkowo muzyka daje powera. Trzeba się z nią wczuć, złapać rytm. Dzięki niej można wydobyć z siebie więcej.

Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama