Pierwszy trening odbył się w poniedziałek o godzinie 18.30. Z 24 – osobowej listy wytypowanej przez trenera Marka Ziętary, na treningu stawiło się 20 zawodników.W zajęciach nie wzięli udział - Bartek Neupauer ( jest po operacji), Sebastian Łabuz, Piotr Kmiecik i Edgar Adamovicš. Ten ostatni jest w kręgu zainteresowań.
– W końcówce sezonu przyjechał do nas nieprzygotowany, ale widać było, że ma potencjał. Teraz chcę, by od początku włączył się do przygotowań – mówi Marek Ziętara.

Pojawił się na zajęciach Maciek Sulka, który poprzedni sezon spędził w wicemistrzu kraju JKH Jastrzębie. Był też Gabriel Szumal, ale na razie nie wziął udziału w zajęciach, podobnie jak Sebastian Mrugała. Pozostali to stare twarze, znane z pierwszoligowej tafli, oprócz Tomka Rajskiego, Sebastiana Bieli, Bartka Bomby i Tomka Landowskiego.
– Zawodnicy muszę spełnić podstawowy warunek, trenować profesjonalnie. Nie znajdą miejsca w drużynie gracze, którzy będą łączyć pracę prywatną z grą w hokeja - zapowiada Marek Ziętara.
Podhale jest zdeterminowane, by zagrać w ekstraklasie, a więc wykupić „dziką kartę”.

- Trzymamy się informacji podanej przez prezesa spółki PHL, Mariusz Wołosza o przyznaniu „dzikiej karty” i zasadach jej przyznawania – mówi wiceprezes Podhala, Robert Zamarlik. – Do 30 maja zgłaszamy chęć wykupienia karty. Zarząd spotyka się w sobotę, ale mamy zapewnienia prezesa Wołosza, że w kwestii „dzikiej karty” nic się nie zmieni. Jesteśmy nakręceni na to, by grać w ekstraklasie i zrobimy wszystko w tym kierunku, by tak się stało. 10 czerwca otrzymamy regulamin i wtedy będziemy mieli wszystko czarno na białym. Punkt mówiący o braku spadku jest dla nas korzystny. Dlatego zakładamy trzyletni plan odbudowy. Nie mamy gotowej drużyny, supergwiazd, ale młodych chłopaków z dużym potencjałem. Muszą diamenty zostać oszlifowane w lepszej lidze. Z naszego klubu wyszło wielu zdolnych zawodników – Kolusz. Malasiński, Dutka, Zapała… Mamy kolejny materiał, by przygotować następnych zawodników ich pokroju. Na to trzeba jednak czasu i ogrania z mocnymi rywalami, właśnie ekstraklasie. Jest kilku graczy z papierami, żeby za rok, dwa być na poziomie wymienionych. Kolusz, Dutka, Malasiński nie spadli nam z drzewa, od nas wyszli w hokejowy świat. Dając szansę juniorom ktoś może powiedzieć, że będziemy w ekstralidze chłopcami do bicia. Może czasem trzeba zostać takim chłopcem, by czegoś się nauczyć. Mamy za sobą grę w pierwszej lidze i nie podobało się to ani kibicom, ani sponsorom. Ci ostatni powiedzieli nam, że jeśli będą konkrety, to wracamy do rozmów. Sytuacja na rynku jest trudna, ciężko wyciągnąć pieniądze, ale pracujemy na pełnych obrotach. Nie będzie to jeden wielki sponsor, ale 60 mniejszych. Na obecny kryzys wydaje się to być lepszym rozwiązaniem. Jeśli wypadnie dwóch z 60, to nie będzie tragedii, ale tragedia byłaby, gdy ten jeden wielki zrezygnował.
Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski










