- Tylko i aż dwa pojedynki – mówi trener Gorców Tomasz Klag. - Widziałem już różne przypadki. Drużyna Andrzeja Gmyrka wygrała u siebie 8:2 i nie awansowała bilansem setów. Przyznam się, że nie spotkałem się jeszcze z przypadkiem, żeby ktoś odpadł przy wygranej 9:1, ale trzeba dmuchać na zimne. Świętować będziemy dopiero za tydzień.
- Przyjechali turyści - kibice byli bardzo surowi dla przyjezdnych. Być może jeden zawodnik sprawiał wrażenie „zmęczonego”, grał od niechcenia, ale już postawa Witolda Uzarczyka mogła każdemu przypaść do gustu. Marek Mozdyniewicz i Mikołaj Kierski wygrali w czterech setach, ale musieli stoczyć heroiczny bój. - Chłopak ma rękę, czucie piłki – mówi Tomasz Klag. – Mikołaj przyznał, że jeśli przyszłoby mu grać kolejnego seta, to byłoby potwornie trudno go pokonać.

Kapitan nowotarskiego zespołu grał z nim 42 minuty. To był najdłuższy pojedynek meczu, ale do tego jesteśmy przyzwyczajeni. Nestor nowotarskiego tenisa Jan Sowiński straszył zebranych, że Marek nie zakończy pojedynku przed obiadem. – Boguś (to do Szeligi) musisz później zacząć gotować – żartował.
Trwały bardzo długie wymiany piłeczki. Nowotarżanin to obrońca i wziął rywala na przetrzymanie. Ten jednak długo znosił „razy” kapitana Gorców. Mniej cierpliwy był jego kolega Kamil Trzcianka, chciał kończyć akcję zaraz po serwisie i piłeczka przeważnie fruwała daleko poza stół lub zatrzymywała się w siatce.

Goście chyba przekombinowali. W meczach barażowych nie obowiązuje ranking, więc można było mieszać zawodnikami. Ta mieszanka nie wyszła im na dobre, bo już po pierwszej serii gier singlowych powinni przegrywać 4:0. Wywalczyli jeden punkcik dzięki łaskawości Jakuba Czyszczonia, który w drugim secie prowadził 9:5 i nie wygrał już piłeczki. Z kolei w piątej partii prowadził 5:1 i 7:3 i również musiał uznać wyższość Jarosława Nitka.
- Szkoda, przegrał na własne życzenie – skomentował Tomasz Klag.
Najkrótszy pojedynek stoczył Kierski z Kamilem Trzcinką, 14 minut. Rozbił rywala, pozwalając mu wygrać tylko 10 piłeczek w trzech setach!

Po deblach prezes Górców Józef Guzik mógł odetchnąć z ulgą. Dwa zwycięstwa i prowadzenie 5:1 uspokoiło nowotarżan, a rywalom odcięło prąd. Poszło jak z płatka, chociaż Kierski musiał wylać sporo potu, by pokonać Uzarczyka.
Kilka ciepłych słów należy poświęcić Tomkowi Klockowi, który w meczu z Przemkiem Gierakiem przegrywał w setach 0:2 i potrafił odmienić losu spotkania. Grał kolejne partie jak w transie. Dobry serw, pewne i mocne ataki, świetnie bronił i wyprowadzał kontrataki.
- Chciałbym pochwalić chłopaków, bo stanęli na wysokości zadania – mówi Tomasz Klag. – Nie ukrywam, że bałem się barażu, bo rywal był wielką zagadką. Podobał mi się Uzarczyk, rozczarował Trzcinka, którego rzucili na „górę” na pożarcie. Gwoździem do ich trumny były deble. Wygraliśmy je i uszło z przeciwnika powietrze.

Gorce Nowy Targ – Omega Kleszczów 9:1
Marek Mozdyniewicz – Witold Uzarczyk 3:1 (11:13, 11:7, 11:6, 11:9)
Tomasz Klocek – Przemysław Gierak 3:2 (9:11, 9:11, 11:7, 11:6, 11:4)
Jakub Czyszczoń – Jarosław Nitek 2:3 (7:11, 9:11, 11:8, 11:4, 8:11)
Mikołaj Kierski – Kamil Trzcinka 3:0 (11:4, 11:5, 11:1)
Mozdyniewicz, Klocek – Uzarczyk, Trzcinka 3:0 (11:6, 11:6, 11:7)
Kierski, Czyszczoń – Gierak, Nitek 3:2 (7:11, 11:4, 11:4, 2:11, 11:8)
Marek Mozdyniewicz - Kamil Trzcinka 3:0 (11:8, 11:9, 11:5)
Tomasz Klocek – Jarosław Nitek 3:1 (11:9, 11:9, 8:11, 11:8)
Mikołaj Kierski – Witold Uzarczyk 3:1 (11:8, 11:7, 1:11, 12:10)
Jakub Czyszczoń – Przemysław Gierak 3:1 (11;8, 11:6, 12:14, 11:7)
Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski










