14.04.2013 | Czytano: 2142

Gramy dalej(+zdjęcia)

- Nie rzucam słów na wiatr. Mówiłem, że zagramy inaczej, lepiej niż przed tygodniem. Zagraliśmy z sercem, pełnym zaangażowaniem i to wystarczyło dla Black Shadows – mówił uszczęśliwiony kapitan „Chupasów”, Tomasz Handzel. Jego zespół doprowadził do remisu w finałowej serii o mistrzostwo PLU.

Przed meczem oba zespoły prężyły muskuły. – Chcemy dzisiaj zakończyć finał, czujemy się mocni – mówi Wojciech Pala z „Czarnych Cieni”. – Bramkarz nam wypadł, ale nie składamy broni. Zostawimy serce na parkiecie - zapowiadał Lesław Ossowski z Chupacabras. 

Rzeczywiście serce „Chupasów” było dzisiaj wielkie, chociaż nie zaczęli dobrze. Na początku meczu stracili dwa gole grając w przewadze. W 40 sekundzie Dzioboń objechał bramkę i – jak mawiają unihokeiści – z zakrystii zaskoczył bramkarza „Chupasów”. Za moment S. Kwak wykorzystał kontrę.

- Dużo ryzykowaliśmy, bo mają dobrego bramkarza i nadzialiśmy się na kontry. Tak bywa – kręcił głową Tomasz Handzel, który za moment zdobył gola, który wlał nadzieję w serca jego drużyny. Jednak chwilę później Gąsienica Makowski wymanewrował obronę przeciwnika i „Czarne Cienie” prowadziły 3:1. W samej końcówce D. Kwak złapał „kontakt”.

„ Chupasów” nie załamała nawet utrata kolejnego gola po przerwie. Grali niezwykle ambitnie, blokowali strzały, przyjmowali uderzenia na ciało i wyprowadzali groźne kontrataki. Zastosowali broń, z której polegli przed tygodniem, czyli strzelali z dystansu i wpadało. Na 5 minut przed końcem doprowadzili do remisu (4:4). Przeciwnik jeszcze się zerwał i Pala ponownie wyprowadził „Czarne Cienie” na prowadzenie. Końcówka była niezwykle ekscytującą. 98 sekund przed końcem Staszel doprowadził do wyrównania, a gdy na zegarze pozostawało 13 sekund Augustyn uszczęśliwił sympatyków Chupacabras. Zwycięzcy pięć goli zdobyli z dystansu. Tą bronią ich przed tygodniem „Czarne Cienie” rozłożyli.

- Nie wiem co nas dzisiaj zatkało, że mało strzelaliśmy – mówi kapitan Black Shadows, Rafał Sulka. – Długo dominowaliśmy, ale w drugiej połowie popełniliśmy sporo błędów w obronie. Zagraliśmy w tej części meczu zdecydowanie słabiej. Rywal nas doszedł, a potem dobił.

Rozstrzygnęła się sprawa trzeciego miejsca. Wataha po raz drugi rozprawiła się z osłabionym STS. – Mecz bez historii – mówi Ryszard Kaczmarczyk, zawodnik zwycięskiej drużyny. – Rywal przystąpił do meczu bez wiary w sukces. Pierwsze spotkanie było zdecydowanie bardziej interesujące. My możemy tylko żałować półfinału, bo blisko byliśmy gry w finale.

Chupacabras – Black Shadows 6:5 (1:3)
Bramki: Staszel 2. T. Handzel, D. Kwak, Trzebunia, Augustyn – S. Kwak 2, Dzioboń, Gąsienica Makowski, Pala.

Stan rywalizacji do dwóch wygranych 1:1.

Chupacabras: Kubuszek – Augustyn, B. Handzel, Kwak, J. Handzel, Cholewa, Ossowski, M. Handzel, Książkiewicz, Borowicz, T. Handzel, Staszel, Trzebunia, Rozmus.
Black Shadows: Guzik – Burkat, Babik, Panczakiewicz, K. Sulka, Dzioboń, Gąsienica Makowski, Gąsior, Niżnik, Pieprzak, Daniel, R. Sulka, Kwak. Pala, Hamrol.


O III miejsce
Wataha – STS Nowy Sącz 13:4 (8:3)
Bramki: Leja 4, Kostela 4, Fryźlewicz, Smarduch, Wiśniewski, R. Kaczmarczyk, Daniec – Nykaza 3, Ciapała.

Wataha: Koczur – Zając, B. Fryźlewicz, Zubek, Barszczewski, Sadowy, Zamorski, Smarduch, Leja, Kostela, Wiśniewski, R. Kaczmarczyk, Czaja, Daniec, Śmiełowski.
STS: Peskowski – Ciapała, Ciążkowski, Wolak, Nykaza, Ślusarek, Jaróg, Górowski, R. Fryźlewicz, Bisaga, P. Kaczmarczyk, Ogonowski, Szewczyk, Peciak, Turwoń.
Wataha

Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama