Jego drużyna zawiodła licznie zebraną publikę. Oczekiwano sporych emocje, dobrego poziomu, zaciętej walki o każdy skrawek boiska, o każdą piłeczkę. Tymczasem „Czarne Cienie” szybko odebrały rywalowi ochotę do gry. Co prawda „Chupasy” objęli prowadzenie po kuriozalnym golu, ale za moment stracili bramkę w podobnych okolicznościach. A potem pięć razy zostali trafieni. „Czarne Cienie” dużo i z każdej pozycji strzelały.
– To była nasza taktyka. Wiedzieliśmy, że nie mają podstawowego bramkarza i mieliśmy strzelać, strzelać. No i wpadało – powiedział Wojciech Pala, czołowa postać Black Shadows. Razem z Leszkiem Dzioboniem tworzyli świetnie rozumiejący się duet. Zagrali jak za dobrych „profesjonalnych” lat. Szybka wymiana piłeczki na dużej szybkości, z pierwszego, dezorganizowała szyki obronne przeciwnika, a strzały znajdowały drogę do bramki. Niesygnalizowanymi „pociskami” z dystansu obdarowywał przeciwnika Kwak, sprytem pod bramką rywala popisywał się Makowski, solidną defensywą Burkat, a w bramce Guzik, który za kilka wyśmienitych interwencji zebrał burzę oklasków.

Gdy „Chupasy” zdobyły gola w przewadze (5:2), przez moment ich gra nieźle wyglądała. Wydawało się, złapią rytm. Jeszcze w przerwie długo dyskutowano jak mają zagrać, ale już w 4 sekundzie po przerwie Dzioboń trafił do siatki. To chyba najszybciej zdobyta bramka w lidze od rozpoczęcia gry. A potem gole padały jak z rogu obfitości. „Chupasy” nawet grając z przewagą dwóch zawodników długo nie mogły przełamać oporu rywala. Dopiero w samej końcówce kary udało się im pokonać Guzika.
- Zagraliśmy z wielką determinacją – mówi Wojciech Pala. – Drużyny znają się jak łyse konie, każda wie na co ją stać. Wiemy jaką taktykę stosuje. Dzisiaj nasza okazała się skuteczniejsza. Wynik mówi sam za siebie. Jesteśmy zadowoleni, ale na tym nie poprzestaniemy. Za tydzień chcemy udowodnić, że nasze treningi nie idą na marne.

Przeciwnicy nie składają broni. Zapowiadają, że za tydzień… - Zagramy bliżej i mocniej – zapewnia Tomasz Handzel. - Dzisiaj graliśmy zbyt miękko. Przeciwnik zagrał tak, jak my mieliśmy grać.
O trzecie miejsce gra się dwumecz. W pierwszej potyczce lepsza okazała się Wataha, która przed rewanżem wypracowała sobie trzybramkową zaliczkę. W jej barwach gra reprezentant kraju Piotr Kostela i uznawany za jednego z najlepszych fachowców od unihokeja i hokeja – Ryszard Kaczmarczyk. W ekipie przegranych prym wiedli – Łukasz Ślusarek i zawodnik Madex Górale Mateusz Turwoń.

Black Shadows – Chupacabras 13:5 (6:3)
Bramki: Dzioboń 4, Kwak 3, Gąsienica Makowski 2, Gąsior, Pala, Daniel, K. Sulka – Staszel 4, Ossowski.
Stan rywalizacji do dwóch wygranych: 1:0
Black Shadows: Guzik – Burkat, Panczakiewicz, K. Sulka, Dzioboń, Gąsienica Makowski, Gasior, Niżnik, Daniel, R. Sulka, Kwak, Pala.
Chupacabras: Kubuszek – Augustyn, B. Handzel, Kwak, J. Handzel, Cholewacz, Ossowski, M. Handzel, Książkiewicz, Borowicz, T. Handzel, Staszel, Trzebunia.
O III miejsce
Wataha – STS Nowy Sącz 10:7 (4:3)
Bramki: Wiśniewski 3, Kaczmarczyk 2, Kostela 2, Fryźlewicz, Smarduch, Leja – Ślusarek 3, Turwoń 3, Nykaza.
Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski










