Turniej rozpoczął się od sensacyjnej wygranej Wiatru. Ludźmierzanki zmierzyły się z faworytem rozgrywek PUKS Trzebinia. Z tym zespołem jeszcze nie wygrały. Początek spotkania nie zapowiadał niespodzianki. Trzebinianki, za sprawą Pabis, objęły prowadzenie już w 113 sekundzie. Posiadały sporą przewagę, ale w bramce Wiatru fenomenalnie interweniowała Jachymiak. Wprawiła w kompleksy rywalki. Te momentami łapały się za głowę, nie mogąc pojąć jak ażurowy przedmiot nie zatrzepotał w siatce.
- Mieliśmy sporo szczęścia, bo przeciwnik oddał dwa razy więcej strzałów – mówi trener Wiatru, Artur Kasperek. – Brakowało nam szczęścia w sezonie zasadniczym i dzisiaj los nam oddał to co wcześniej zabrał. Świetnie broniła Jachymiak, a my cierpliwie wyprowadzaliśmy kontrataki.
Jeden z nich w 30 minucie przyniósł wyrównanie, po strzale Bryniarskiej, a 3 sekundy przed końcem meczu ( gra się trzy razy 15 minut) ludźmierzanki przeprowadziły koronkową akcję. Podczerwińska rozegrała piłeczkę z Bryniarską, a ta z pierwszego soczyście uderzyła. Bramkarka „wypluła” ażurowy przedmiot przed siebie i Radecka ulokowała go w siatce.
Wiatr poszedł za ciosem i z kolejnych dwóch sobotnich potyczek wyszedł zwycięsko. Rozprawił się z Spartakusem i gospodyniami turnieju.

- Konfrontacja ze Spartakusem była łatwiejsza niż pierwszy mecz – twierdzi Artur Kasperek. – Moje zawodniczki zbyt długo cieszyły się wygraną nad Trzebinią i rywalki nam uciekły na 2:4. Cierpliwość i konsekwencja w grze pozwoliły nam zdobyć kolejno cztery gole nie tracąc żadnego. Potem popełniłem błąd, bo wziąłem czas, chcąc ulepszyć to co dobrze funkcjonowało. Spotkała mnie za to kara. Straciliśmy gola i było trochę nerwowo w końcówce. Z Juniorem był to trzeci nasz mecz tego dnia i dziewczęta odczuwały trudy imprezy. Tym bardziej, iż gram tylko na dwie piątki, w dodatku ta druga jest młodsza. Zresztą jesteśmy najmłodszym zespołem turnieju. Mimo utraty sił, udało nam się dowieść zwycięstwo do końca meczu.
Z kolei Podhale w trzech sobotnich meczach zdobyło zaledwie jeden punkt. Rozpoczęło batalie od dużego falstartu ze Spartakusem. Nowotarżanki szybko objęły prowadzenie po strzale Kowalczyk i chwilę później miały okazję podwyższyć prowadzenie. Fryźlewicz niemal od połowy boiska biegała samotnie z piłeczką. Niewykorzystana sytuacja się zemściła. Rywalki doprowadziły do remisu i mecz się wyrównał. Jeszcze raz góralki objęły prowadzenie, ale w końcówce drugiej tercji je straciły, a ostatnią odsłonę zagrały fatalnie. Słabym ogniwem była bramkarka, która puszczała wszystko, co szło w światło bramki.

Również z Babimostem podopieczne Arkadiusza Pysza nie zachwyciły. W pierwszej tercji dały się trzy razy trafić, co ustawiło mecz. Opór Fenomena został złamany dopiero w trzeciej tercji, ale zabrakło czasu, by odrobić straty. Jedna szalejąca Patrycja Fryźlewicz nie wystarczyła. Za to góralki skazane na pożarcie z Trzebinią niespodziewanie objęły prowadzenie 2:0. Zmieniono zawodniczkę między słupkami i spisywała się rewelacyjnie. Nowotarżanki nie wytrzymały kondycyjnie, bo grały tylko sześcioma zawodniczkami. Niemniej udało im się uratować remis.
Podhale miało teoretyczne szanse na zakwalifikowanie się do finałów. Musiało wygrać derbowy pojedynek z Wiatrem. Ten pierwszy krok uczyniło. Ludźmierzanki podały Podhalu rękę.

- Wczesna pora meczu sprawiła, iż dziewczyny jeszcze były śpiące. Po 10 minutach przegrywaliśmy 0:4 i dopiero wtedy się obudziły. W drugiej tercji mocno nacisnęły, ale celowniki miały rozregulowane. W tej fazie meczu Podhale oddało zaledwie jeden strzał na naszą bramkę – skomentował Artur Kasperek.
Wiatr mimo porażki miał już zapewniony udział w walce o medale. Nierozstrzygniętą kwestią było miejsce. Pewnym zwycięstwem nad Fenomenem zapewnił sobie zwycięstwo w turnieju.
- To było najłatwiejsze spotkanie w turnieju. Szybko objęliśmy prowadzenie 2:0. Oddaliśmy 20 strzałów na bramkę rywalek, które ograniczały się tylko do obrony. W moim zespole było widać systematyczność w treningach – powiedział Artur Kasperek.
Podhale natomiast musiało ograć gospodynie, by znaleźć się w finale. Podanie ręki przez Wiatr na nic się zdało, bo nowotarżanki nie sprostały Juniorowi. Powieliłby błędy z poprzednich spotkań.

Wiatr Ludźmierz – PUKS Trzebinia 2:1 (0:1, 1:0, 1:0)
Bramki dla Wiatru: Bryniarska, Radecka.
MMKS Podhale Nowy Targ – EUKS Spartakus Sicienko 2:4 (1:1, 1:1, 0:2)
Bramki dla Podhala: Kowalczyk, Fryźlewicz.
MMKS Podhale Nowy Targ - Fenomen Babimost 3:4 (1:3, 0:0, 3:1)
Bramki dla Podhala: Fryźlewicz 3.
Wiatr Ludźmierz - EUKS Spartakus Sicienko 6:5 ( 2:2, 1:2, 3:1)
Bramki dla Wiatru: Bryniarska 2, Podczerwińska 2, Radecka 2.
MMKS Podhale Nowy Targ - PUKS Trzebinia 2:2 (2:0, 0:0, 0:2)
Bramki dla Podhala: Gąsienica, Fryźlewicz.
Wiatr Ludźmierz – Junior Kębłowo 2:1 (0:0, 1:1, 1:0)
Bramki dla Wiatru: Radecka, Panek.
Wiatr Ludźmierz – MMKS Podhale Nowy Targ 0:5 (0:4, 0:0, 0:1)
Bramki: Fryźlewicz 4, Słowakiewicz.
Wiatr Ludźmierz – Fenomen Babimost 4:1 (2:0, 1:1, 1:0)
Bramki dla Wiatru: Bryniarska 2, Grela, Radecka.
MMKS Podhale Nowy Targ – Junior Kłębowo 3:5 (0:2, 0:2, 3:1)
Bramki dla Podhala: Kowalczyk 2, Fryźlewicz.
Wiatr: Jachymiak – Chowaniec, J. Ulman, Bryniarska, Podczerwińska, Radecka – Dynda, M. Ulman, Panek, Grela, Truty – Hrapkiewicz. Trener Artur Kasperek.
MMKS Podhale: Domalik– Słowakiewicz, Krzystyniak, Fryźlewicz, Kowalczyk, Gąsienica – Firek, Majerczyk, Gut, Jałoszyńska, Kostańczuk – Słota. W kolejnych meczach broniła Gut. Trener Arkadiusz Pysz.
W innych meczach:
Junior Kębłowo – Fenomen Babimost 7:2
PUKS Trzebinia – Junior Kębłowo 5:0
Spartakus Sicienko – Fenomen Babimost 5:5
Fenomen Babimost – PUKS Trzebinia 2:4
Junior Kębłowo – Spartakus Sicienko 5:2
Spartakus Sicienko – PUKS Trzebinia 4:3
Awans: Wiatr, Junior i Spartakus.
Z drugiego półfinału, rozgrywanego w Mrzeżynie awans do turnieju finałowego wywalczyły zespoły – Orlęta Warszawa, Jedynka Trzebiatów i WSU Wierzchowo.
Tekst Stefan Leśniowski










