Oba nowotarskie zespoły już dzień wcześniej zapewniły sobie awans do finałów. W ostatnim dniu już na spokojnie mogły rozdawać karty i przećwiczyć różne warianty gry. W tym ostatnim elemencie brylował trener Arkadiusz Pysz. Nie dość, iż w każdym meczu mieszał ustawieniami, to jeszcze stosował ciekawe manewry podczas gry w przewadze. Wczoraj posyłał na parkiet atak z Kowalczyk, która miała za zadanie grać „na bramkarzu”. Z tego elementu wywiązała się znakomicie. Z Maratończykiem z kolei desygnował do gry w obronie dwie napastniczki – Timek i Florczak, a Dębska przesunął do ataku. I ten manewr powiódł się, gdyż trzeciego gola zdobyła Timek po uderzeniu z dystansu. Sara Jankowska zaledwie 2 sekundy przebywała na ławce kar i kto wie czy nie jest to rekord nie tylko juniorskich bojów, ale w całości polskiego unihokeja. Przed tą akcją na tablicy świeciły się dwie dwójki. Nowotarżanki wcześniej prowadziły 2:0, ale potem straciły dwa gole, jednego z rzutu karnego.

Na nic zdały się uwagi trenera przyjezdnych, który na korytarzu w przerwie zebrał swoją ekipę. Tłumaczył, tłumaczył, ale nic nie dotarło do głów zawodniczek. W trzeciej tercji góralki już na dobre się rozstrzelały, chociaż nie grały na maksa. Umiejętności poszczególnych dziewczyn były widoczne gołym okiem na korzyść gospodyń.
Górale zaś ograli gospodarzy turnieju - Absolwent Siedlec. Wynik 5:4 wskazywałby na wyrównaną grę, tymczasem przewaga nowotarżan była znacząca. Grano głównie w strefie miejscowej drużyny. Niestety skuteczność pozostawiała wiele do życzenia. Do poprawki trzeba wziąć grę w defensywie. Zbyt łatwo gospodarze dochodzili się do czystych pozycji strzeleckich. Błędy indywidualne Górali pomogły im w dotrzymywaniu kroku.

- My graliśmy, a rywal zdobywał gole – twierdzi szkoleniowiec Górali, Bartosz Gotkiewicz. – Już na początku meczu nie wykorzystaliśmy sześciu wręcz wyśmienitych sytuacji. Gospodarze grali prostymi środkami, wrzucali piłeczkę w pod naszą bramkę, a ta po przypadkowych uderzeniach trafiała do siatki. Wszystkie bramki straciliśmy po indywidualnych błędach w obronie. Nad tym elementem musimy solidnie popracować przed finałami. Świetną partię rozegrał Krugiołka, wygrywał pojedynki jeden na jeden i kapitalnymi podaniami obsługiwał partnerów. Cieszymy się, że wygraliśmy turniej i znaleźliśmy się w finale, niemniej będziemy musieli nad kilkoma elementami solidnie popracować.

Juniorki
MMKS Podhale Nowy Targ – Maratończyk Płociczno 8:4 ( 2:1, 2:1, 4:2)
Bramki dla Podhala: Timek 2, Mamak 2, Fryźlewicz, Florczak, Podlipni, Kowalczyk.
MMKS Podhale: Młynarczyk – Łojek, Leśniak, Podlipni, Tymek, Fryźlewicz – Florek, Dębska, Mamak, Florczak, Timek – Szeliga, Kowalczyk, Gąsienica. Trener Arkadiusz Pysz.
Juniorzy
Madex Górale Nowy Targ – Absolwent Siedlec 5:4 (3:1, 1:2, 1:1)
Bramki dla Górali: Fryźlewicz 2, Krugiołka, Wojsławski, Korczak.
Madex Górale: Luberda - Truwoń, Szewczyk, Korczak, Tylka, Fryźlewicz – Dzioboń, Widurski, Wojsławski, Krugiołka, Pysz – Plewa, Garb, Bryniarski. Trener Bartosz Gotkiewicz.
Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski










