W 14 minucie Polski objęły prowadzenie 2:0 i wydawało się, że będzie łatwo i przyjemnie. Tak być mogło już po 20 minutach, gdyby strzelba biało – czerwonym się nie zacięła. W pierwszej tercji reprezentacja Polski oddała 12 strzałów, a rywali zaledwie 4, ale zdołały zdobyć bramkę.
W drugiej tercji przewaga naszej drużyny była jeszcze większa. Bramkarka Słowenii obroniła 14 strzałów i tylko raz skapitulowała. Jej vis a vis Kędziora była bezrobotna, a dwa strzały Słowenek nie można nazwać groźnymi. Tymczasem przy stanie 2:1, w 35 minucie, Dutkiewicz nie wykorzystała rzutu karnego. Na szczęście 29 sekund później Bugajska wykorzystała liczebną przewagę. Mogliśmyodetchnąć, bo jednobramkowe prowadzenie było niebezpieczne. Błąd mógł wywołać nerwową atmosferę w drużynie.
Ostatnia odsłona wypisz, wymaluj podobna do dwóch poprzednich. Atak Polek, które praktycznie na nic nie pozwalały rywalkom, a co dopiero mówić o zagoszczeniu Słowenek w naszej strefie. Same zaś wkręcały w parkiet przeciwniczki, ale w „strzelbie” były ślepe naboje. Tylko dwa razy znalazła się w niej ostra amunicja i trafiła do celu. W 60 minucie w broni nowotarżanki Fuły, załadowanej przez Timek. Najlepszą zawodniczką polskiego zespołu została reprezentantka MMKS Podhale, zdobywczyni pierwszej bramki –Magdalena Krzystyniak.
„Dziękujemy, dziękujemy” - słychać było z trybun. Było za co dziękować, bo zwycięstwo dało Polkom przepustkę do finałow MŚ w Pradze.

Polska – Słowenia 5:1 (2:1, 1:0, 2:0)
Bramki dla biało – czerwonych: Krzystyniak, Stachowiak, Bugajska, Dutkiewicz, Fuła.
Polska: Kędziora – Chełstowska, Samson, Stachowiak, Dutkiewicz, Kwiecińska – Bryniarska, Witak, Fuła, Zielenkiewicz, Krzystyniak – Bugajska, Pazio, Piotrowska, Florczak, Timek – Stenka, Kidoń, Mroch. Trenerzy: Arkadiusz Pysz i Jacek Michalski.
W innych meczach: Rosja – Holandia 9:2, Hiszpania – Węgry 2:2.
Tekst Stefan Leśniowski
Foto: flickr.com










