16.12.2012 | Czytano: 1545

Bezlitośni mistrzowie, męcząca Szarotka(+foto)

W ekstraklasie unihokeja mężczyzn komplet zwycięstw nowotarskich zespołów. Mistrzowie Polski – Madex Górale - pewnie pokonali Absolwenta, który dzień wcześniej napędził sporo strachu Szarotce. Ta jest w wyraźnym dołku, bo również w niedzielę z dużymi problemami pokonała Zielonkę.

Gra Szarotki przypomina piłkarską Barcelonę, długie utrzymywanie się przy piłce, wymiana podań w nieskończoność, ale w jej przypadku małe efekty. Po weekendzie wydaje się, że rywale znaleźli już sposób na wicemistrzów kraju, stąd męczarnie. Do tego nowotarżanie są rozkojarzeni, albo nieodpowiedzialni, że potrafią w 13 sekund z bezpiecznej przewagi spreparować nerwową końcówkę. Dokonali tego w ostatniej minucie. Taka postawa nie przystoi tak renomowanej drużynie. 

- Nie dość, że słabo zaczęliśmy, grając na stojąco, bez przyspieszenia i mobilizacji, to jeszcze w najlepszej naszej trzeciej tercji, daliśmy plamę w ostatniej minucie tracąc dwie łatwe bramki. Tak doświadczeni zawodnicy, z takim ograniem, nie mogą tak nieodpowiedzialnie grać. Sami sobie zgotowaliśmy nerwową końcówkę – grzmi kapitan Szarotki, Lesław Ossowski.

Mistrzowie na takie numery sobie nie pozwalają. Grają konsekwentnie, nie lekceważą rywala, a nawet jak zagrają poniżej możliwości, to nie pozwalają rywalowi podnieść zbyt wysoko głowy. Jak tylko to zrobi, od razu zostaje sprowadzony do parteru. Absolwent skakał jak kogut, ale szybko musiał wycofać się do defensywy, a gdy opadł z sił, został niemiłosiernie wypunktowany.

- W moim odczuciu zagraliśmy słabe spotkanie, ale trzy punkty cieszą. Jesteśmy coraz bliżej zrealizowania pierwszego celu, czyli zajęcia pierwszego miejsca przed play off. Jesteśmy na dobrej drodze, bo nasz najgroźniejszy rywal ( Szarotka – przy. aut.) wczoraj stracił punkt – powiedział po końcowym gwizdku trener Górali, Bartosz Gotkiewicz.

Górale rozpoczęli mecz od stracenia gola w osłabieniu. Krugiołka za atak ciałem, niczym w hokeju przesiadywał na ławce kar. Gospodarze w krótkim czasie odpowiedzieli dubletowo. Najpierw Podraza dobił piłeczkę, a 48 sekund później Siaśkiewicz niesygnalizowanym strzałem z daleka pokonał Strażyńskiego, reprezentacyjnego golkipera Absolwenta. W 19 minucie T. Brzana znalazł na niego sposób i Górale schodzili na przerwę z dwubramkową przewagą, ale też bez Subika, który 46 sekund przed końcem odsłony powędrował na ławkę kar za dużą ilość zawodników na boisku. Gdy nowotarżanin wrócił już z ławki kar goście zdobyli kontaktowego gola.

 

W drugiej odsłonie Górale posiadali przewagę, ale długo nic z niej nie wynikało. Piłeczka zbyt długo była rozgrywana, brakowało szybkiej decyzji do oddania strzału, który mógłby zaskoczyć defensywę i bramkarza. Goście blokowali uderzenia nowotarżan i wyprowadzali kontrataki. Co znaczy zaskakująca szybka akcja mogliśmy się przekonać w 47 minucie, kiedy Górale grali w osłabieniu. Podraza przechwycił piłeczkę i natychmiast uruchomił na skrzydle Kostelę, który z nabiegnięcia trafił w okienko. 36 sekund później piłeczka, po odbiciu się od kija Barszczewskiego, wpadła za „kołnierz” P. Brzanie. „Kontaktem” goście cieszyli się tylko 13 sekund. Siaśkiewicz z przypadkowej akcji ulokował piłeczkę w pustej bramce.

W ostatniej tercji z gości „uszło już powietrze”. Nie byli w stanie przeciwstawić się sile mistrzów kraju, tym bardziej, że błędy zaczęła popełniać ich ostatnia instancja, Strażyński. Chociaż przy dwóch golach - Tylki i Kosteli – nie miał nic do powiedzenia. Pierwszy trafił z pierwszego pod poprzeczkę, a Kostela pokonał go z rzutu karnego. Ładnie oszukał golkipera, markując strzał z backhandu, ale szybko przerzucił piłeczkę na forhend, posyłając ją pod poprzeczkę.

- Mecz nam nie wyszedł – twierdzi trener Górali, Bartosz Gotkiewicz. – Zawodnicy z Siedlca czuli w kościach wczorajszą potyczkę z Szarotką i mniej biegali. Brak kontuzjowanego Cichego w ich drużynie był aż nadto widoczny. Taka nasza gra na Szarotkę nie wystarczy. Musimy popracować zwłaszcza w powrotach do obrony oraz nad skutecznością w ofensywie – stwierdził Bartosz Gotkiewicz.

 

Madex Górale Nowy Targ – Absolwent Siedlec 9:4 (3:1, 2:2, 4:1)
Bramki dla Górali: Kostela 3, Siaśkiewicz 3, Podraza, T. Brzana, Tylka,
Madex Górale: P. Brzana – Subik, Gotkiewicz, Podraza, Kostela, Widurski – Turwoń, Barszczewski, Siaśkiewicz, Sąder, T. Brzana - Tylka, Fryźlewicz, Krugiołka. Trener Bartosz Gotkiewicz.


Sobotnie męczarnie Szarotki z Absolwentem nie były dziełem przypadku. Wicemistrzowie kraju wyraźnie są bez formy. Ich gra przypomina co prawda Barcelonę, bo długo są w posiadaniu piłeczki, ale brakuje im Messiego, niezawodnego snajpera. W grze Szarotki brakowało strzałów z dystansu. Z dalszej odległości próbował tylko Kasperek „zawijasami” pokonać bramkarza. Gry w przewadze też postawiają wiele do życzenie. Wymiana piłeczki nieskończoność, w statycznej postawie nie mogła przynieść bramkowego efektu. Wydaje się też, że styl gry prezentowany od lat przez 11 – krotnych mistrzów został już dobrze rozszyfrowany przez rywali. Nie mają respektu, bo wydaje się, po weekendzie, że znaleźli receptę na ich grę tysiąca podań.

Zielonka neutralizowała poczynania gospodarzy, a sama, chociaż sporadycznie, próbowała kłuć swoimi żądłami. W pierwszej tercji Szarotka raz została użądlona, a po zmianie stron po raz drugi, z karnego. Sieńko nie dał najmniejszych szans Tyleckiemu, który nie zrobił ruchu, by utrudnić strzelcowi zadanie.

Sygnał do zmiany scenariusza dał Ryś, który w 30 minucie odczarował bramkę przyjezdną. Potem już poszło. Luberda i Spyra trafili do siatki Zielonki. Bramkowe zdobycze nie były wynikiem dobrej gry górali, lecz błędów rywala.

Czyżby Zielonce zaczyna brakować sił? – zastanawiali się kibice przed trzecią odsłoną. Szybko goście zweryfikowali takie dywagacje. W 44 minucie doprowadzili do wyrównania i świetnie wybronili liczebne osłabienie, ale też sama podobnej okazji nie wykorzystała. Coraz nerwowej było w szeregach gospodarzy. Zawodnicy niedokładnie grali i to ich frustrowało. Sporo było uwag do arbitrów. Z ulgą odetchnęli, gdy w 54 min. Augustyn z kontrataku dał im prowadzenie. Goście nie mili nic do stracenia, musieli zaatakować jeśli chcieli wywieść chociaż punkt ze stolicy Podhala. A to było wodą na młyn gospodarzy, którzy wyprowadzali kontrataki. W 55 minucie Ryś, a 2 minuty później Augustyn pokonali ostatnią instancję przyjezdnych. Zielonka jeszcze podjęła walkę i w odstępie 13 sekund, zdołała odpowiedzieć dwoma trafieniami. Z bezpiecznej przewagi gospodarzy zrobiła się nerwowa końcówka. Zostało zbyt mało czasu na zmianę rezultatu i Szarotka nie dała już sobie wydrzeć zwycięstwa.

- Po pierwszej tercji w szatni ostro porozmawialiśmy i od drugiej tercji zaczęliśmy walczyć, ale nam nie szło. Nie kreowaliśmy sytuacji, za bardzo statycznie rozgrywaliśmy akcje ofensywne. Dopiero trzecia tercja była najlepsza w naszym wykonaniu, ale jej wrażenie zostało zepsute w ostatniej minucie, kiedy daliśmy sobie strzelić dwa gole. To nie przystoi tak doświadczonym i ogranym zawodnikom. Na własne życzenie zgotowaliśmy sobie nerwową końcówkę – grzmi Lesław Ossowski.

Worwa Szarotka Nowy Targ – MUKS Zielonka 6:5 (0:1, 3:1, 3:3)
Bramki dla Szarotki: Ryś 2, Augustyn 2, Luberda, Spyra.
Worwa Szarotka: Tylecki – P. Ligas, Ryś, Bocheński, Lech, Luberda – T. Ligas, Kasperek, Ossowski, Augustyn, Chlebda – Tomalak, Kwak, Spyra.

Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama