Gdańszczanki to najbardziej utytułowany zespół w kraju, ograny na międzynarodowej arenie w Pucharze Europy, posiadający w swym składzie reprezentantki Polski. Natomiast w zespole Lesława Ossowskiego zabrakło sióstr Burdyn, grały młode dziewczęta, nawet 15- latki. Była to dla nich nowa lekcja unihokeja. Kto wie jak potoczyłyby się losy meczu, gdyby Szarotka potrafiła wykorzystać w drugiej tercji dogodne sytuacje, a w trzeciej nie opadła z sił.
Podhale zaś nie miało litości nad przybyszkami spod Wawelu. Tylko na moment popuściło lejce i wtedy „lajkonik” zerwał się do walki. Szybko jednak nastąpiła konsolidacja zespołu. Trener Jacek Michalski poukładał i zmobilizował zawodniczki, które złapały za lejce i „lajkonik” został ujarzmiony. W trzeciej tercji góralki zmiażdżyły przyjezdne. Co warte podkreślenia, Podhale zaprezentowało kilka ciekawych akcji, po których ręce same składały się do oklasków. Tak trzymać!
Podhale już w 13 sekundzie straciło bramkę, ale nie zraziło się tym faktem. Grało „swoje” i bardzo szybko odrobiło straty z nawiązką. Akcje góralek były płynne, składne i siały spustoszenie w szeregach obronnych krakowianek. Trzecią bramkę zdobytą przez Timek poprzedziła składa akcja i skrzydłowej Podhala nie pozostało tylko wpakować piłeczkę do pustej bramki. Niespokojny był też na przeciwnej krakowskiej ławce trener Artur Pyjos, który gestykulował i prosił zawodniczki: „ Nie bawcie się, wybijacie piłeczkę” , „Więcej spokoju pod bramką”.

W 25 sekundzie drugiej odsłony Siuta zdobyła czwartego gola i wydawało się, że gospodynie spacerkiem przejdą ten mecz. Tym bardziej, iż ich akcje ofensywne mogły się podobać, ale brakowało w nich postawienia kropki nad „i”. Tymczasem przyjezdne wyprowadziły dwie zabójcze kontry, po których Młynarczyk musiała wyciągać piłeczkę z siatki. Mało tego 28 sekund po stracie trzeciego gola góralki straciły gola po stałym fragmencie gry. Niespodziewanie mecz rozpoczynał się od nowa.
Trener Jacek Michalski, który od początku grał z zespołem na ławce, podpowiadał podopiecznym jak mają rozgrywać akcje, teraz jeszcze bardziej dyrygował zespołem. „Tak nie można grać”, „Zaatakuj ją, nie pozwól jej oddać strzału”, „Banda też gra”. Przyłóż się do tego strzału”, „Świetnie Marzena”. – To ostatnie było do M. Bryniarskiej, która w 36 minucie pięknym strzałem z dystansu pokonała byłą koleżankę z drużyny Izę Mrugałę. Nowotarżanka strzegąca bramki Killers nie miał nic do powiedzenie, strzał był mocny i bardzo precyzyjny, wylądował w górnym prawym rogu bramki. Marzena już wcześniej dwa razy straszyła ją takimi strzałami, ale minimalnie piłeczka mijała bramkę, albo padała łupem Mrugały. Po tym golu nowotarżanki przejęły inicjatywę i mogły jeszcze dwa razy pokonać Mrugałę, ale ta w obu przypadkach wykazała się refleksem.

Co się nie udało w tej części mecz, udało się na początku trzeciej tercji. Piękną dwójkową akcję E. Bryniarskiej z Piekarczyk, ta ostania skutecznie wykańcza i zginęła w objęciach koleżanek. Gospodynie poszły za ciosem. Dębska niczym w masło przenikała w obronę przyjezdnych i w sytuacji sam na sam nie dała szans Mrugale. A potem padały kolejne gole… Nowotarżanki „dobiły” zawodniczki spod Wawelu, kończąc mecz efektowną wygraną.
Konia z rzędem temu, kto liczył, iż młode podopieczne Lesława Ossowskiego zawieszą wysoko poprzeczkę mistrzyniom kraju. Przybyszki z nad morza również były mocno zaskoczone. Góralki grały bardzo agresywnie, nie pozwalały gdańszczankom na rozwinięcie skrzydeł. Ten nie mając swobody często gubiły piłeczkę. Szarotka mądrze broniła i wyprowadzała kontrataki. W drugiej tercji mogła skarcić mistrzynie, bo miała wyborne sytuacje, ale… Ta wspaniała gra Szarotki trwała 40 minut. Mistrzynie nie dopuściły do niespodzianki i w trzeciej tercji, gdy góralki opadły z sił, pokazały klasę. Większe doświadczenie wzięło górę.
- Przez dwie tercje graliśmy dobre spotkanie – mówi trener Szarotki, Lesław Ossowski. – Zagraliśmy super w obronie i groźnie kontratakowaliśmy. W drugiej tercji mieliśmy dużo sytuacji do zdobycia gola. Nie wykorzystaliśmy ich, a w trzeciej tercji opadliśmy z sił. Prawda jest taka, że fizycznie nie jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu. Cały mecz zagrały dwie 15- latki i pokazały się z dobrej strony. Niektóre moje podopieczne po raz pierwszy grały z tak utytułowanym zespołem. Dużo pozytywów było w naszej grze, ale punktów nie ma, bo brakło sił.

MMKS Podhale Nowy Targ – Multi Killers Kraków 11:4 (3:1, 2:3, 6:0)
Bramki dla Podhala: M. Bryniarska 3, Mamak, E. Bryniarska, Timek, Siuta, Piekarczyk, Dębska, Podlipni, Krzystyniak.
MMKS Podhale: Młynarczyk – M. Bryniarska, Grynia, Podlipni, Piekarczyk, Krzystyniak – Lech, Dębska, E. Bryniarska, Siuta, Fuła – Timek, Florczak, Fuła. Trener Jacek Michalski.
Worwa Szarotka Nowy Targ – Energa Osowa Gdańsk 3:7 (1:1, 2:2, 0:4)
Bramki dla Szarotki: E. Burdyn 2, Chowaniec.
Worwa Szarotka: M. Zapała – Chlebda, Węgrzyn, Kubowicz, E. Burdyn, Chowaniec – Leśniak, R. Zapała, Kaczmarczyk, Bujak, Gruszczak – Dziubińska, Rokicka, E. Piekarczyk. Trener Lesław Ossowski.
Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski










