15.12.2012 | Czytano: 1762

Falowanie Górali i Szarotki(+zdjęcia)

Nowotarskie drużyny występujące w męskiej unihokejowej ekstraklasie wygrały swoje spotkania, ale w pełni zadowoleni mogą być tylko Górale. Szarotka swój sukces dopiero „wytargała” w dogrywce, a dokładnie 16 sekund przed jej zakończeniem. Górale tylko przez moment w pierwszej tercji, gdy Zielonka z 0:2 doprowadziła do wyrównania mieli chwile zawahania.

- Gra nasza falowała, ale jesteśmy zadowoleni z kompletu punktów – mówił po zwycięskim meczu z MUKS Zielonką trener mistrzów Polski, Bartosz Gotkiewicz. Rzeczywiście jego zespół raz był na fali wznoszącej, by za moment przez gapiostwo, chwile rozluźnienia dać Zielonce nadzieję na podjęcie walki. 

Nowotarżanie świetnie rozpoczęli spotkanie, bo już w 4 minucie prowadzili 2:0. Bardzo udany był powrót na krajowe parkiety Piotra Kosteli (sezon rozpoczął w Danii), który bardzo szybko zdobywał gola, potwierdzając, że nic ze swoich strzeleckich umiejętności nie stracił. Zresztą jeszcze dwa razy ulokował ażurową piłeczkę w bramce przeciwnika. Szczególnie drugie jego trafienie było majstersztykiem. Po dograniu piłeczki zza bramki gości przez Podrazę, nawet nie było widać jak zmieścił kij w gąszczu nóg i kijów i tak ustawił łopatkę, że piłeczka zatrzepotała w siatce.

 

– Panowie przespaliśmy 4 minuty, weźmy się w garść i zacznijmy grać – apelował do zawodników szkoleniowiec Zielonki. Ci pokazali, że są zdyscyplinowani, bo z każdą minutą ich akcje ofensywne były bardziej składne i groźne. W końcu przyniosły dwie zdobycze bramkowe i był remis. To zeźliło Górali, którzy szybko odpowiedzieli dwoma golami i z podniesioną głową schodzili na przerwę.

- Nie goń jak Żyd po pustym sklepie – Kamil Barszczewski instruował kolegę, gdy stracili trzeciego gola na początku drugiej części gry, po zgraniu tyłem.

Mistrzowie znowu dali powąchać paluszek rywalowi, by chwilę później uderzyć go dwa razy z „plaskacza”. Ale Górale nie byliby sobą, gdyby poszli za ciosem i rozłożyli przyjezdnych na łopatki. Znowu dali się skarcić, a trener Bartosz Gotkiewicz musiał w ostrych słowach zareagować - Jest nas czterech, a przechodzą wam crossy. Po meczu tłumaczył: – Niedopuszczalne jest, by tracić trzy gole w identyczny sposób, po zagraniach zza bramki. Środkowy zaspał, obrońcy też nie najlepiej się zachowali. Musimy być konsekwentni w swoich poczynaniach, bo w innych okolicznościach może to przynieś opłakane skutki.

 

Straty po takich prezentach powodowały, że rywal podnosił głowę. Trener gości pilnował nawet czasu. – Panie sędzio stolik ukradł 30 sekund. – Doliczyłem się trzech, zegara nie kontroluję – tłumaczył arbiter Aleksander Bieńkowski. Za chwilę szkoleniowiec po raz drugi do niego wyskoczył. – Ręką zagrał. Kara. – Spokojnie, patrzymy, była łopatka – odpowiedział arbiter i ruchem palców pokazał na oczy. Upłynęło kilka chwil i sędziowie wyrzucili jednego z graczy gości i trener kolejny raz miał pretensje do arbitrów. – Za co – krzyczał. – Możecie wszystkich wyrzucić, nie mówiąc za co.

- Zwycięstwo nas cieszy, bo wystąpiliśmy w osłabionym składzie, bez czterech kluczowych graczy, którzy walnie przyczynili się do zdobycia mistrzowskiego tytułu (Pawlik, Garb, Wronka, Żuk) – mówi Bartosz Gotkiewicz. – Cieszy nas z kolei powrót do zespołu Piotra Kosteli. Brakowało nam typowego snajpera, który w ważnych meczach będzie punktował. Trochę zawiodła druga formacja.

 

Madex Górale Nowy Targ - MUKS Zielonka 11:5 (4:2, 3:2, 4:1)
Bramki dla Górali: Kostela 3, Gotkiewicz 2, Podraza 2, Siaśkiewicz, T. Brzana, Widurski, Sąder.

Madex Górale: P. Brzana – Subik, Gotkiewicz, Podraza, Kostela, Widurski – Turwoń, Barszczewski, Siaśkiewicz, Sąder, T. Brzana – Cholewa, Dzioboń, Tynus, Tylka, Fryźlewicz – Krugiołka. Trener Bartosz Gotkiewicz.


Gdy na początku 5 minuty Absolwent zdobył gola, niektórzy kibice mówili, że to tylko zeźli wicemistrzów kraju. Chyba tak się stało, bo 48 sekund później Szarotka prowadziła już 2:1. Jeśli ktoś wtedy pomyślał, że nowotarżanie wzięli w swoje władane mecz, to bardzo się pomylił. Gospodarze grali fatalnie, szczególnie w defensywie. Popełniali „wielbłądy”, po których rywal zdobywał gole. Jeszcze nic się nie działo do 26 minuty, bo prowadzili 5:3, ale potem przyszło załamanie.

- Ale jaja. Co wy gracie? – pytał jeden z kibiców, gdy w 29 minucie Cichy dał prowadzenie przyjezdnym. Wielu przecierało oczy ze zdziwienia. Nie poznawali 11-krotnego mistrza kraju. Kwak jeszcze przed przerwą zdołał wyrównać, ale zaraz na początku trzeciej odsłony Absolwent ponownie wyszedł na prowadzenie. Miejscowi za sprawą Chlebdy wyrównali, ale… Szarotka potwornie się męczyła, zarówno w ofensywie jak i defensywie. Jej akcje nie miały tempa, były czytelne i przeciwnik to w mig wykorzystywał do przeprowadzenia kontrofensywy. 59 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry Szarotka wzięła czas, ale udało się jej zdobyć zwycięskiego gola.

W dogrywce Chlebda powędrował na ławkę kar i wtedy Lech oraz Kasperek nie wykorzystali doskonałych sytuacji na zakończenie meczu. Szarotka w tym doliczonym czasie gry była lepsza, wreszcie. 16 sekund przed zakończeniem dogrywki Lech zdobył złotego gola.

- Słabe spotkanie w naszym wykonaniu – przyznaje kapitan Szarotki, Lesław Ossowski. – Momentami graliśmy dobrze, szczególnie w drugiej tercji, kiedy zdobyliśmy dwubramkowe prowadzenie. Wtedy zagraliśmy wysokim pressingiem, a nie takie były założenia. Mieliśmy cierpliwie czekać na błąd rywala i go skontrować. Tymczasem to oni nas „ubodli” . Po starcie goli straciliśmy koncentrację. Nasza gra siadła. Dopiero w dogrywce zagraliśmy szybciej. Mogliśmy ten mecz wcześniej rozstrzygnąć na swoją korzyść, ale na własne życzenie tego nie zrobiliśmy.

Worwa Szarotka Nowy Targ – Absolwent Siedlec 8:7 D ( 3:3, 3:3, 1:1; 1:0)
Bramki dla Szarotki: Kwak 2, Chlebda 2, Luberda, Ossowski, Augustyn,

Worwa Szarotka: Bujak – P. Ligas, Ryś, Bocheński, Lech, Luberda – T. Ligas, Kasperek, Ossowski, Augustyn, Chlebda – Kwak, Tomalak, Hajnos, Spyra.

Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama