Nowy Sącz prowadził już 3:0 i trzeba przyznać, że imponował rozmachem akcji, umiejętnością szybkiego ataku i sposobem rozmontowywania defensywy rywala, tak, że pozostało tylko wpakować piłeczkę do pustej bramki. Wataha za sprawą reprezentanta kraju Kosteli (wrócił z Danii) zdołała wyrównać. To nie załamało nowosądeczan, którzy szybko odpowiedzieli. Gdy po raz kolejny Kostela i spółka wyrównali, wydawało się, że Wataha opanowała sytuację. Tymczasem rywal zadał jej dwa bolesne ciosy. Co prawda 13 sekund przed końcową syreną Wataha zdołała złapać kontakt, ale na więcej nie pozwolił rywal i czas.

Aula złożona z byłych hokeistów (Iskrzycki, Nenko Gaj) dość długo dotrzymywała korku Chupacabras. Miała jednak skromniutki skład, zaledwie jednego rezerwowego i już w końcówce pierwszej połowy została rozmontowana przez reprezentacyjny duet Augustyn – Ossowski, który wspomagany był przez najlepszego gracza ubiegłorocznej edycji – M. Handzla. Ten wrócił po zagranicznych wojażach i przypomniał się jako groźny strzelec. Pięć razy ulokował piłeczkę w bramce strzeżonej przez Karasia.
W ostatnim meczu kolejki drużyna Black Shadows dosłownie zmiotła z parkietu rywali. Po 7 sekundach prowadziła 2:0 ( to chyba najszybciej strzelone dwie bramki w historii rozgrywek), a po 3 minutach – 4:0. Genialne akcje i fantastyczne obrony ich bramkarza. Rywalom brakło szczęścia. Bardzo widowiskowy mecz. Wśród Górali tradycyjnie wyróżniał się Wronka.

Wataha - STS Nowy Sącz 5:6 (1:0)
Bramki: Kostela 3, Zamorski, Sadowy - Nykaza 4, Jaróg 2.
Chupacabras – Aula Bonamedica 13:3 (4:0)
Bramki: M. Handzel 5, J. Handzel 2, Kwak 2, Augustyn 2, Ossowski, Borowicz - Iskrzycki 2, Wiśniewski.
Black Shadows - Górale Amatorzy 15:2 (8:1)
Bramki: Dzioboń 3, Niżnik 3, Hamrol 3, Pieprzak 2, Gąsienica Makowski, Burkat, Gąsior, Daniel - Kos, Karecki.
Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski










