03.12.2012 | Czytano: 1457

Obdarci ze złudzeń

- Awans do ćwierćfinału były spełnieniem naszych marzeń – mówił Artur Kasperek, jeden z trzynastu nowotarżan biorących udział w szwajcarskich mistrzostwach świata w unihokeju. Warunek był jeden - pokonać Norwegów, zespół wyżej notowany w światowej hierarchii. Brązowi medaliści z 1996 roku w 10 minut pozbawili nas złudzeń.

Słaba polska liga nie pozwoliły nam nawiązać walki ze Skandynawami. Tylko z perspektywy naszego kraju wydawało nam się, że możemy z nimi powalczyć. Okazało się, że jest spora różnica między chcieć, a móc. Menadżer polskiej ekipy Dominik Siaśkiewicz twardo stąpał po ziemi. - Będzie trudno awansować do ósemki. Możemy powalczyć z Norwegami, ale musiałoby zajść sporo sprzyjających okoliczności, by wyjść z tej konfrontacji zwycięsko – mówił przed wyjazdem. 

Tych sprzyjających okoliczności nie było w poniedziałkowy wieczór. Norwegowie przewyższali nas w każdym elemencie unihokejowej sztuki – lepiej operowali kijem, byli bardziej ruchliwi, lepiej zorganizowani w ataku i obronie oraz umiejętnie grali pod naszą bramką, utrudniając zadanie bramkarzowi. Wszystkie przez nich wysłane na naszą bramkę pociski zatrzymywały się w „sieci”. Szybko nastąpiła zmiana w polskiej bramce, ale na niewiele się zdała. Traciliśmy piłeczkę w zadawałoby się banalnych sytuacjach, mając ją na kiju. Niestety pokutują nawyki z naszej słabej ligi, w której jest czas na jej rozegranie. W mistrzostwach świata nasz reprezentant był natychmiast atakowany, nie raz przez dwóch zawodników. Nie miał czasu na rozegranie akcji, na rozglądnięcie się, dokładne dogranie piłeczki. W pierwszych 10 minutach nie potrafiliśmy sobie wypracować sytuacji pod bramką rywala. Oddaliśmy 2-3 strzały z dystansu, które nie zrobiły najmniejszego wrażenia na golkiperze z Norwegii, bo… nie leciały w światło bramki. Rönnmark w pierwszej tercji miał jeden strzał (!) i od razu skapitulował ( drugiej tercji trzy razy interweniował, w trzeciej - dwa). Pokonał go najmłodszy w polskiej drużynie, Wronka, wybrany przez organizatorów najlepszym graczem w naszej drużynie. Było to przy stanie 0:5. Odpowiedź przeciwnika była natychmiastowa. A potem punktował nas niemiłosiernie. Dziesiątego gola sami sobie strzeliliśmy (Ligas).

Polska – Norwegia 2:16 (1:6, 0:3, 1:7)
Bramki dla Polski: Wronka, M. Gaicki.

Polska: Pawlik (Strażyński) – Dzirudzik, Mikulski, Wronka, T. Gaicki, Chlebda – Ligas, Kasperek, Adamczak, Augustyn, Kostela – Gotkiewicz, M. Gaicki, Antoniak, Lech, Hantsch – Luberda, Heyne, Ossowski. Trener Patric Johansson.

W drugim meczu naszej grupy Szwecja rozgromiła Węgrów 33:2 (!). W innych grupach: Estonia – Singapur 13:2 (grupa A), Kanada – Rosja 6:13 (D), Czechy – USA 13:4 (C).

Tekst Stefan Leśniowski
FOTO: flickr.com

Komentarze







reklama