02.12.2012 | Czytano: 2233

Poruszyć uszami(+zdjęcia)

- Nic się nie stało. Gramy dalej! – mobilizowała koleżanki Zuzanna Lech, gdy straciły gola w 34 sekundzie. Zasłonięta bramkarka nie zdołała zareagować po strzale Turakiewicz z wolnego. Źle się zaczęło.

Gospodynie szybko zwarły szeregi i bardzo szybko odpowiedziały golem. 92 sekundy później Timek, przechwyciła piłeczkę po złym rozegraniu rywalek w strefie ataku i w sytuacji sam na sam nie dała szans reprezentacyjnej bramkarce z Trzebini. 

Ławka Podhala cały czas żyła. – Stań na linii strzału. Wyjdź do podania. Gramy w pierwsze tempo – dyrygował trener Arkadiusz Pysz. Jego podopieczne przeważały, ale długo wynik nie był adekwatny do tego co działo się na boisku. Dopiero w 14 minucie udokumentowały przewagę.

- Cięcie!. Gosia przepchaj ją, mocniej – dochodziły odgłosy z drugiego boksu. Najbardziej rozemocjonowana poczynaniami koleżanek była kontuzjowana zawodniczka. – Nie przeszkadzać. Nie słychać i nie widać, że gram - zrugała oficjela.

–– Super Justyna! – to superlatywy po kolejnej doskonałej interwencji Justyny Trębacz. – Gdyby nie ona, to dawno już byłoby po meczu – przyznała ławka PUKS. I jakby wywołano wilka z lasu. Gdyż za moment rozwiązał się wór z bramkami. Mamak ustrzeliła hat tricka. Dwa razy idealnie została obsłużona przez Agnieszkę Timek i pozostało jej jedynie dopełnić formalności. W 32 minucie Podlipni zdecydowała się na indywidualną akcję. Zamieszała trzema rywalkami, które nie potrafiły jest w sposób prawidłowy powstrzymać. Gdy zamierzała oddać strzał, została sfaulowana i arbitrzy podyktowali rzut karny.

– Justyna, jak obronisz karnego, to Karolina poruszy uszami – żartował kierownik PUKS. Mamak wybawiła Karolinę, bo nie dała najmniejszych szans Trębacz.

Nowotarżanki prowadziły już 5:1 i wydawało się, że przyjezdne nic już nie zwojują. Widocznie takiego samego zdania były gospodynie, albo przypomniały sobie, że niebawem święta i czas na prezenty. Dwa podarowały bez zmrużenia oka.

- Jak się rozdaje prezenty, to trzeba się jeszcze potrudzić. Nie biegać po wszystkich pozycjach. Widzicie, że jak nie gramy pierwszym tempem, to sami sobie komplikujemy sytuację – mówił przed pierwszym gwizdkiem rozpoczynającym trzecią tercję, Arkadiusz Pysz.

W pierwszych 10 minutach w roli głównej wystąpiła Ania Podlipni. Zdobyła dwa gole i została wybrana najlepszą zawodniczką meczu w nowotarskim zespole. Gra góralek jednak falowała. Miały świetne momenty, po których ręce same składały się do oklasków, ale i takie, że Arkadiusz Pysz łapał się za głowę. – Znowu robimy im prezenty? – pytał dziewczęta, gdy trzebinianki zdobyły gola. – Ola nie odwracaj się od piłeczki, cały czas musisz ją widzieć – instruował Florek, którą w 55 minucie desygnował do wykonywania rzutu karnego. Mamak, która wcześniej pokonała Trębacz, udzieliła koleżance wskazówek. Florek spokojnie podeszła do stałego fragmentu gry i pewnie ulokowała ażurowy przedmiot w bramce Trzebini.

MMKS Podhale Nowy Targ – PUKS Trzebinia 9:5 (2:1, 3:2, 4:2)
Bramki: Mamak 3, Podlipni 3, Timek 2, Florek – Turakiewicz, Kołodziej, Jeleńska, Gągolska, Biskup.
MMKS Podhale: Młynarczyk – Dębska, Lech, Timek, Florczak, Mamak – Łojek, Florek, Podlipni, Tymek, Fryźlewicz – Lasyk, Szeliga, Kowalczyk. Trener Arkadiusz Pysz.

Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama