30.11.2012 | Czytano: 2507

Ćwierćfinał spełnieniem marzeń (+zdjęcia)

- Awans do ćwierćfinału były spełnieniem naszych marzeń. Znamy podział sił w światowym unihokeju i zdajemy sobie jakie są realia. Niemniej stać nas na to, bo jesteśmy bogatsi o doświadczenia z Finlandii. Wtedy przegraliśmy w głowach ważny mecz z Łotyszami – powiedział podczas Artur Kasperek tuż przed wyjazdem na mistrzostwa świata w unihokeju.


Dwunastu nowotarżan pożegnano w restauracji Copacabana, w błyskach fotograficznych aparatów oraz dziennikarskich dyktafonów. Bezpośrednio po konferencji prasowej udali się w 20-godzinną podróż do Szwajcarii. W niedzielę biało –czerwonych czeka pierwsza konfrontacja w grupie. Ich rywalem będzie aktualny wicemistrz świata, drużyna narodowa Szwecji.

Uznanie w oczach szwedzkiego selekcjonera naszej reprezentacji, Patrica Johanssona znalazło trzynastu graczy z Nowego Targu, ale nie wszyscy mogli udać się w podróż. Z Szarotki powołania otrzymało siedmiu zawodników - Kacper Luberda, Jarosław Lech, Lesław Ossowski, Piotr Ligas, Bartłomiej Augustyn, Artur Kasperek, Łukasz Chlebda oraz czterech z mistrzowskiego teamu Górale – Bartosz Gotkiewicz, Patryk Wronka i Jakub Pawlik. Ten ostatni pozostaje w rezerwie, gdyż pracodawca nie dał mu urlopu. Taka to jest dyscyplina, amatorska. Powody osobiste zatrzymały z kolei w domu Mateusza Podrazę. Jego miejsce zajmie Paweł Heyne grający w szwajcarskim Zug United. W ekipie znalazło się dwóch górali, którzy grają poza granicami kraju – Piotr Kostela z duńskiego Aalborga i Michał Dziurdzik z czeskiego Remedicum Ostrava. Menadżerem zespołu jest nowotarżanin Dominik Siaśkiewicz. Ponadto biało –czerwonych braw w Szwajcarii bronić będą: Patryk Hantschi i Przemysław Strażyński (Absolwent Siedlec), Łukasz Adamczak (Aalborg), Tomasz i Michał Gaiccy (Bollstanas), Mateusz Antoniak (Zielonka) i Mattias Mikulski (Duvbo IK).


Polacy zadebiutowali w mistrzostwach globu w 2000 roku. W debiucie zajęli wysokie 12 miejsce. Dwa lata później sklasyfikowani zostali pozycję niżej. W 2004 roku nie wystartowali, zabrakło funduszy, by udać się do Szwajcarii. Tym samym zdegradowani zostali do Dywizji C. Wrócili na światowe parkiety w 2006 roku, wygrali Dywizję C i awansowali szczebel wyżej, by w kolejnym czempionacie zająć drugie miejsce w Dywizji B, czyli 12 w świecie. Po tych mistrzostwach zmienił się system kwalifikacji do mistrzostw. Zespoły w roku nieparzystym toczyły boje eliminacyjne. Polacy zakwalifikowali się do najlepszej szesnastki i 2010 roku zajęli – jak na razie – najwyższe dziewiąte miejsce. W ubiegłym roku po raz drugi potrafili wywalczyć sobie prawo startu w elitarnej szesnastce.

Biało – czerwoni rozlosowani zostali do grupy B i kolejno zmierzą się z 6- krotnym mistrzem świata i dwukrotnym wicemistrzem ( 2008 i 2010) Szwecją ( 2 grudnia, 19.30), brązowym medalistą z 1996 roku i szóstym zespołem z poprzednich mistrzostw - Norwegią ( 3 grudnia, 19.30) oraz z Węgrami (4 grudnia, 16.30), dla których będzie to ósmy start. Najlepszy rezultat uzyskali w 1996 roku, zajmując 10 miejsce. Nasi reprezentanci nie mieli specjalnych przygotowań do najważniejszej imprezy sezonu. Jadą na nią z marszu.

- Dyscyplina nie jest zawodowa i musieliśmy być wyrozumiali dla graczy, którzy pracują – mówi menedżer ekipy, Dominik Siaśkiewicz. – Mistrzostwa wyrywają im sporo dni roboczych, trudno, by jeszcze brali urlopy na zgrupowania. Są to doświadczeni zawodnicy, którzy mieli przygotowany cykl treningowy przez trenera zaraz po poprzednich mistrzostwach świata. Wiedzą też co grać. Zawodnicy z Szarotki i Górali przez ostatnie dwa tygodnie wspólnie trenowali. Powtórka wyniki sprzed dwóch lat – to nasz cel. Będzie trudno awansować do ósemki. Możemy powalczyć z Norwegami, ale musiałoby zajść sporo sprzyjających okoliczności, by wyjść z tej konfrontacji zwycięsko. Losowanie nie było dla nas sprzyjające. Z każdego koszyka trafiliśmy na „jedynkę”, czyli najmocniejszą ekipę. Szwecja to światowa sława, która gra konsekwentnie do końca, nie oszczędzając rywala. Do ogrania są Węgrzy, chociaż ostatnio mieliśmy z nimi trudne przeprawy. W kwalifikacjach, mając już zapewniony awans, nie zagraliśmy na maksa i musieliśmy gonić wynik. Podobnie było na Węgrzech, gdzie przegrywaliśmy 0:4.

- Brak zgrupowana to nie jest problem. Już od wakacji ciężko pracujemy i jesteśmy dobrze przygotowani motorycznie. Prosimy kibiców, by ściskali za nas kciuki, a my ze swojej strony zrobimy wszystko, by nasze marzenia się spełniły – mówi Artur Kasperek.
Są debiuty i powroty do reprezentacji. Bartosz Gotkiewicz po sześciu latach ponownie założy koszy kle z białym orłem na piersi.

- Jestem szczęśliwy, że udało mi się zakwalifikować do elitarnej 20 –osobowej grupy. Na pewno wyjście w grupy będzie bardzo trudne. Sukcesem byłaby powtórka sprzed dwóch lat. Jednakże z Norwegami będziemy starali się nawiązać walkę i ze wszystkich sił walczyć o ćwierćfinał – zapowiada Bartosz Gotkiewicz.

- Naszym obowiązkiem jest ograć Węgrów, mimo iż w ostatnim czasie poczynili duży postęp – mówi Lesław Ossowski, najbardziej utytułowany gracz, 11 – krotny mistrz Polski, który do reprezentacji wraca po ponad dwóch latach. – Aby wyjść z grupy musimy pokonać Norwegów. Są w naszym zasięgu. Awans do pierwszej ósemki były najlepszym osiągnięciem naszej męskiej reprezentacji. Ze Szwedami będziemy ograniczać się do obrony. Oni są nie tylko poza naszym zasięgiem. Postawić im się mogą tylko Finowie, którzy przed dwoma laty ograli u siebie Szwedów.

Pozostałe grupy eliminacyjne utworzyły zespoły: Szwajcaria, Estonia, Singapur, Słowacja (grupa A), Czechy, Łotwa, Japonia, USA (C) oraz Finlandia, Rosja, Niemcy, Kanada (D). Mecze, w tym także reprezentacji Polski, będzie można obejrzeć w bezpośrednich relacjach za pośrednictwem kanału internetowego Międzynarodowej Federacji Unihokeja - www.youtube.com/iffchanel oraz stronie internetowej Polskiego Związku Unihokeja (www.pzunihokeja.pl). Nowotarscy fani unihokeja zmagania biało – czerwonych będą mogli śledzić na wielkim ekranie projekcyjnym w restauracji Copacabana.

Teskt + foto Stefan Leśniowski

 

 

Komentarze







reklama