22.11.2012 | Czytano: 2500

Zabrakło wiary(+zdjęcia)

- Gdybyśmy wygrali mielibyśmy kłopot, bo nie mamy już gdzie pucharów trzymać – żartował nestor nowotarskiego ping- ponga, Jan Sowiński, po meczu o Puchar Polski z Opoką Trzebinia. Goście, grający w pierwszej lidze pokazali góralom miejsce w szeregu.

O dziwo mecz cieszył się sporym zainteresowaniem. Magnesem przyciągającym była osoba Tomasza Klaga, wychowanka i trenera Gorców, który z Tomkiem Kowalczykiem tworzą zgrany duet. Sportowe Podhale wybrało ich trenerami roku 2011. 

Klag pokazał swoje walory, z których słynął, gdy 14 lat temu reprezentował barwy nowotarskiego klubu. Dynamikę, szybkość i nienaganną technikę. Piłeczki rozrzucał po rogach stołu. Do swojego repertuaru dorzucił- jak zauważyli obserwatorzy – styl Szarapowej, czyli wydawanie odgłosów po każdej zagranej piłeczce.

Los sprawił, iż trafił na Marka Modzyniewicza, lidera gospodarzy, zawodnika prezentującego obronny styl. Tomek radzi sobie z takimi tenisistami. Zaczął bardzo agresywnie, ale w drugim i trzecim secie napotkał na opór przyjaciela. Końcówki potrafił rozstrzygnąć na swoją korzyść.

- Nie było to łatwe dla mnie spotkanie – mówi Tomasz Klag. – Nie chciałem podejść do niego, ale sytuacja mnie zmusiła. Po raz pierwszy od 14 lat zagrałem na tej sali oficjalny mecz. Grając w innych klubach zawsze unikałem potyczki z klubem, w którym się wychowałem. Przyszło mi dzisiaj stawić czoła moim podopiecznym. Po losowaniu trafiłem jednak na przyjaciela, z którym wychowaliśmy się na tej sali. Udało mi się go ograć. Byliśmy faworytem i nie zawiedliśmy.

Kuba Czyszczoń z Krzysztofem Marcinkowskim powalczył tylko w pierwszym secie, ale przegrał go na przewagi. W kolejnych partiach już się nie postawił. Za to Tomek Klocek był bliski sprawienia niespodzianki. Przegrywał w setach 0:2 i w trzecim 0:6. Wtedy Sebastian Lubaś wcielił się w świętego Mikołaja. Rozdawał prezenty i przegrał osiem piłeczek z rzędu, i partię. W kolejnej było podobnie. W piątej jednak Klocek serwował daleko i to było wodą na młyn rywala.

- Zdecydował odbiór serwisu oraz ogranie Sebastiana, który w decydującej partii nie pozwolił sobie na błędy, których z kolei nie ustrzegł się Klocek – skomentował trener Tomasz Kowalczyk.

Goście zostali zaskoczeniu obsadą debla. Byli przekonani, że zagra Marek Mozdyniewicz. Zresztą Mozdyniewicz ich w tym przekonaniu umocnił. Gdy wpisywano ustawienia, Marek wstał z ławki jakby miał za moment stanąć przy stole do pojedynku. Tymczasem trener Kowalczyk wystawił Czyszczonia i Klocka.

- Nie ukrywam, że nas zaskoczył – przytakuje Tomasz Klag. – Trener Kowalczyk zrobił niespodziewaną roszadę. Wiedział, że z Lubasiem czujemy się pewnie w grze z obrońcą. Zaryzykował. W pierwszym secie ryzyko się opłaciło, ale później nasze doświadczenie wzięło górę.

Nowotarski debel był bliski wygrana również trzeciej partii. Goście prowadzili 3:8 i Lubaś zepsuł sześć piłeczek z rzędu. Górale objęli prowadzenie 9:8, ale na więcej rywale już nie pozwolili.

- Trudno o niespodziankę jak nie ma wiary w zwycięstwo – mówi trener Gorców, Tomasz Kowalczyk. – Rywal miał doświadczonych i utytułowanych graczy, ale w sporcie oprócz szczęścia trzeba wierzyć w swojej umiejętności i możliwość sprawienia niespodzianki. Myślałem, że po zwycięstwie nad Słopnicami i sukcesie Klocka uwierzą, że potrafią dobrze grać w tenisa.

Gorce Nowy Targ – TKS Opoka Trzebinia 0:4
Marek Mozdyniewicz – Tomasz Klag 0:3 (8:11, 7:11, 10:12),
Jakub Czyszczoń – Krzysztof Marcinkowski 0:3 (12:14, 6:11, 6:11),
Tomasz Klocek – Sebastian Lubaś 2:3 (6:11, 9:11, 11:9, 11:7, 6:11),
Klocek, Czyszczoń – Klag, Lubaś 1:3 (11:9, 7:11, 9:11, 6:11)

Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama