W imprezie wzięły udział cztery zespoły, które przyjęły nazwy fanów najznakomitszych zespołów prawdziwej Ligi Mistrzów. Najpierw rywalizowano w grupie, a potem pierwsza drużyna z grupy z czwartą oraz druga z trzecią stoczyły boje o prawo gry w wielkim finale.
Z wielką przyjemnością patrzyło się na pozytywne emocje, jakie płynęły z boiska. Frajdą było widzieć jak dzieci, ich trenerzy, opiekunowi i rodzice cieszą się grą, nie zważając na niesprzyjające warunki atmosferyczne. Radość, łzy szczęścia i rozpaczy, niesamowita determinacja i walka, bezinteresowność i wielkie poświęcenie. To wszystko zarażało kibiców pozytywną energią. Byłem zachwycony, patrzyłem z zazdrością i wiarą, że może być lepiej i normalniej. Przegranych w tej imprezie nie było, zwyciężyła miłość do futbolu.

Finał na swoją korzyść rozstrzygnął Real (Huragan Waksmund), wygrywając z Chelsea (NKP Podhale Nowy Targ) 3:1. Wynik sugerowałby przewagę Realu, ale spotkanie było bardzo wyrównane, a losy długo się ważyły. Kilka zagrań znamionowało już spore umiejętności małolatów. Było widać, iż na treningach nie marnują czasu. Zwycięski team otrzymał czek do zrealizowania w restauracji Copacabana, jednego ze sponsorów imprezy.

Brązowe medale przypadły w udziale fanom zespoły Lewandowskiego, Piszczka i Błaszczykowskiego, czyli Borussii Dortmund, która pokonała ekipę Barcelony 4:2. Ta ostatnia, jak mnie poinformował ich opiekun Rafał Adamczyk, była w stu procentach amatorska. Za serce do gry zawodnicy otrzymali reklamówkę słodyczy.

MVP turnieju wybrano Maksymiliana Bernata, a najlepszym bramkarzem Kacpra Bryniarskiego. Królem strzelców został Kamil Giełczyński, z dorobkiem 19 bramek.

Fani Barcelony

Fani Borussi

Fani Chelsea

Fani Realu
Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski










