30.09.2012 | Czytano: 1833

III, IV i V: Derby...(+zdjęcia)

Najbardziej emocjonujące są derby i tym razem tak było. IV lidze podhalańskie derby rozegrał Poroniec, który pokonał Watrę. Drugie derbowe spotkanie odbyło się na boisku V ligowego Podhala. Nowotarżanie ulegli drużynie Jordanowa.

 

 

 

 

III LIGA:
Grant Skarżysko Kamienna – Wolski Lubań Maniowy 2:1 (1:1)
0:1 Pietrzak 8 z karnego,
1:1 Mikołajek 37,
2:1 Rzeszowski 90.

Sędziował Rafał Rzeszutek z Kielc.
Żółte kartki: Chrzanowski, Imiela, Ryński – Bobak.
Czerwona: Okręglak (17 za zagranie ręką poza polem karnym).
Widzów: 200

Granat: Majcherczyk – Chrzanowski, Grunt, Prus Niewiadomski (46 Rawenda), Łatkowski – Ryński (75 Bała), Imiela, Gajos, Kołodziejczyk – Mikołajek (67 Rzeszowski), Fryc.
Lubań: Okręglak – Anioł, Gąsiorek, Górecki, Gołdyn (90 Budz) – Komorek, Krzystyniak, Świerzbiński, Pietrzak – Bachleda (67 Gubała), Firek (13 Kożuch).

Piłkarze Wolskiego Lubania Maniowy po raz trzeci w tym sezonie przegrali mecz w doliczonym czasie gry. Po meczach w Muszynie i Starachowicach tym razem maniowianie w takich okolicznościach przegrali pojedynek w Skarżysku Kamiennej.

Spotkanie świetnie zaczęło się dla maniowian bo już w 8 minucie gry objęli oni prowadzenie. Faulowany w polu karnym przez jednego z graczy Granatu był Sebastian Świerzbiński a rzut karny na bramkę pewnie zamienił Jacek Pietrzak. W 17 min miało miejsce jedno z najważniejszych wydarzeń tego spotkania, które w dużym stopniu wpłynęło na jego dalszy przebieg. Kosztowny w skutkach błąd popełnił bramkarz Lubania Wojciech Okręglak, który źle obliczył lot piłki a następnie ratując się zagrał piłkę ręką poza polem karnym za co ujrzał czerwony kartonik. Mimo osłabienia Lubań ambitnie przeciwstawiał się gospodarzom i w 30 min mógł nawet prowadzić 2:0. Precyzji i szczęścia jednak zabrakło Pietrzakowi, po którego uderzeniu piłka ostemplowała poprzeczkę. Siedem minut po tej akcji Granat wyrównał. W zamieszaniu jakie powstało w polu karnym Lubania najprzytomniej zachował się Radosław Mikołajek, który z bliska wepchnął piłkę do siatki.
W drugiej połowie gospodarze osiągnęli optyczną przewagę, ale maniowianie umiejętnie się bronili, rozbijając akcję rywali już w strefie środkowej. Kilkukrotnie maniowianie wyprowadzali też groźne kontrataki, ale szwankowało ostatnie podanie. Kiedy wydawało się, że drużyny podzielą się punktami, w 5 minucie doliczonego czasu gry gospodarze wykonywali rzut rożny, po którym zamykający akcję na drugim słupku Ryński strzałem głową dał gospodarzom wygraną.

- Trudno cokolwiek wydobyć z siebie. Naprawdę nie wiem co powiedzieć. Jesteśmy załamani. Przegrać w takich okolicznościach, kiedy przez praktycznie całe spotkanie gramy w osłabieniu a mimo to wcale nie odstajemy od przeciwnika to naprawdę boli. Czerwona kartka bezdyskusyjna. Ewidentny błąd naszego bramkarza - skomentował Żołądź.

Tekst Ryb

 


Posiadasz zdjęcia, wyniki lub relacje z meczu?
Wyślij i promuj swoją drużynę redakcja@sportowepodhale.pl


IV LIGA:
Poroniec Poronin – Watra Białka Tatrzańska 3:0 (1:0)
1:0 Drobny 45,
2:0 Ustupski 71,
3:0 M. Grela 88.

Sędziował Paweł Płoskonka z Tarnowa.
Żółte kartki: Wszołek, Gogola, Chrobak, Waksmundzki.
Widzów: 500

Poroniec: Gawron – Wszołek, Prokop, Babik, Cudzich – Waksmundzki, Gogola (75 Czerwiec), Chrobak (90 Stasik), Zasadni – Drobny (81 Grela), Drąg (69 Ustupski).
Watra: Truty – Kostrzewa (46 Skawski), Strama, Florek, Kowalczyk – Duda, Łojek, Janasik, Nowobilski (78 K. Bochnak) – Zubek (46 Remiasz), Teper (78 Rabiański).

Podhalańskie derby pomiędzy Porońcem Poronin z Watrą Białka Tatrzańska zakończyły się pewną wygraną faworyta Porońca 3-0. Zwycięstwo poronian zasłużone acz może nieco za wysokie. Ale to białczanie popełnili błędy, po których Maciej Drobny, Maciej Ustupski i Marcin Grela zdobyli bramki dla zwycięzców.

Watra wyszła na mecz ze wzmocnionym przez Pawła Janasika blokiem defensywnym. W ataku operował tylko Marcin Zubek z rzadka wspomagany przez Dudę i Tepera. Takie ustawienie wymuszało na gospodarzach tego meczu grę atakiem pozycyjnym, który jak widomo nie jest szczególnie ulubionym sposobem gry polskich drużyn. Tym niemniej Poroniec już w 2 minucie dobrze rozegrał taki atak i w dobrej sytuacji strzeleckiej znalazł się Drąg. Jego strzał obronił Truty a odbitą piłkę na rzut różny wyekspediował Janasik. Goście zrewanżowali się kapitaną akcją w 7 minucie, gdy do zagranej z narożnika pola karnego piłki, świetnie wszedł Nowobilski i rzucając się w przód uderzył futbolówkę głowa, ale w środek bramki gdzie stał Gawron i bramkarz Porońca przerzucił piłkę ponad bramkę. Po okresie wyrównanej gry na strzał zza pola karnego z pełnego obrotu zdecydował się Drobny, ale futbolówka po rykoszecie od obrońcy wyszła na rzut rożny. Spodziewanego efektu z tego stałego fragmentu gry jak i z wielu innych poronianie nie odnieśli. Klika minut później goście mieli rzut wolny. Strama wrzucił piłkę w pole karne i powstało tam spore zamieszanie, tyle, że każdy z graczy Watry będący przy piłce nie miał miejsca, aby swobodnie skierować futbolówkę do siatki. W 28 minucie z dystansu strzelał Drąg, ale minimalnie chybił. Za chwilę Waksmundzki zrobił dobrą akcję prawym skrzydłem i z końcowej linii odegrał do Chrobaka, który jednakże fatalnie spudłował. Watra jeszcze raz skopiowała akcję z 7 minuty, ale tym razem główkujący Zubek był na spalonym, piłka zresztą i tak nie wpadła do bramki. W 34 minucie poronianie rozegrali szybką akcję bez przyjmowania piki, w której Zasadni dograł do pilnowanego przez Janasika Drąga. Napastnik Porońca jednak uderzył piłkę, która jednak nieznacznie przeszła obok górnego rogu bramki białczan. W 42 minucie po kolejnym dobrym rajdzie Waksmundzkiego i jego równoległym zagraniu wzdłuż końcowej linii Drąg miał właściwie pustą bramkę, ale nieczysto trafił w piłkę i szansę zmarnował. Co się odwlecze to nie uciecze i to porzekadło miało zastosowanie dwie minuty później, gdy Waksmundzki łatwo ograł Kostrzewę i tym razem już sam strzelał na bramkę, Truty ten strzał odbił przed siebie a Drobny wygrywając przepychankę z obrońcą wepchnął piłkę do siatki.

Początek drugiej części meczu niczym nie różnił się od pierwszej odsłony spotkania. Atakowali gospodarze a goście czekali na swoją szansę z kontry. Tymczasem w 52 minucie po rozegraniu piłki z rogu do futbolówki na 12 metrze doszedł Gogola, strzelił, ale zmierzającą w okienko bramki piłkę na kolejny róg sparował Truty. Od 60 minuty oba zespoły zaczęły grać na kontry. I tak po kontrze Porońca i dośrodkowaniu Zasadniego główkował Drobny, Truty i tym razem stanął na wysokości zadania i odbił piłkę a Łojek wybił ją za linię końcową. W rewanżu szansę na doprowadzenie do wyrównania miał Teper, ale nie zdecydował się na uderzenie piłki lewą nogą i okazja przez białczan została zmarnowana. Tymczasem w 70 minucie chwilę po wejściu na boisko Ustupski zdobył drugiego gola dla Porońca. Piłkę w pole karne wrzucał Cudzich mały napastnik Porońca lekko tylko podbił piłkę głową i ta ponad Janasikiem i kompletnie zaskoczonym bramkarzem Watry wpadła do siatki. W tym momencie goście rzucili się do odrabiana już dwubramkowej straty, jednak zamiast strzelenia kontaktowego gola a okazje ku temu mieli stracili kolejną bramkę. Po nieudanym ataku Watry piłkę dokładnie do wychodzącego na czystą pozycję Marcina Greli dograł Czerwiec a mały napastnik Porońca po 40 metrowym biegu pokonał w pojedynku „jeden na jeden” bramkarza Watry. Tak zakończyły się podhalańskie derby nr 2 bo pierwsze grało Zakopane z Poroninem które też wygrał Poroniec. W zgodnej opinii trenerów i kibiców zwyciężyła drużyna nieco lepsza, ale Watra oddała punkty po walce.


Więcej zdjęć pod artykułem...

Tekst Ryb
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

 

KS Zakopane – Jadowniczanka Jadowniki 2-0 (0-0)
1-0 S. Kurnyta 62,
2-0 Stępień 90.

Sędziował Jakub Ślusarski z Krakowa.
Żółte kartki: Drabik.
Widzów: 150.

Zakopane: Pyskaty – Floryn, Leniewicz, Frasunek, Babicz – K. Kurnyta (85 Sawina), Serafin (88 Gąsienica Kaspruś), Drabik (72 Stępień), Król – S. Kurnyta, Wesołowski.
Jadowniczaka: Piątek – Wójtowicz, Zuzia, Ł. Kulig, M. Kulig – Koterba, Pytel, Rojkowicz, Święch (68 Dzieński) – Rydz, Legutko (72 Socha).

Trener zakopiańczyków Marian Tajduś bardzo pragnął wygranej w tym meczu, bo w kolejnej serii spotkań jego zespół będzie odpoczywał i punktów sobie nie dopisze. Pragnienie zostało zaspokojone, bowiem prowadzeni przesz szkoleniowca z Tymbarku zakopiańczycy wygrali 2-0. W pierwszej połowie zakopiańscy piłkarze a głownie Wesołowski mieli kilka szans na strzelenie bramek zresztą po koszmarnych błędach obrońców Jadowniczanki, ale ich nie wykorzystali. Gospodarze rozpoczęli spotkanie z wielkim animuszem i już w 2 minucie powinni objąć prowadzenie. Atakujący Wesołowski zamiast strzelać powinien dograć piłkę do świetnie wbiegającego w pole karne Sylwestra Kurnyty, ale tego nie uczynił a kopnięta przez Wesołowskiego piłka minęła zarówno obrońcę jak i partnera z ataku. Kolejny atak zakopiańczyków zakończył się niedokładnym ostatnim podaniem. W 10 minucie odbyło się bombardowanie bramki Jadowniczanki, ale albo bronił bramkarz (strzał Serafina), albo blokowali obrońcy, a po ostatnim uderzeniu Wesołowskiego piłka nieznacznie minęła dalszy słupek. Niedokładnie podawali gospodarze, ale jeszcze gorzej goście, gdy w 20 minucie mieli kontrę 3x2. Ostatnie podanie było wręcz zawstydzające. Równie kiepsko spisał się chwile później Swięch, gdy wygrał pojedynek biegowy z Leniewiczem. W 33 minucie po kolejnym błędzie obrońcy Jadowniczanki Krzysztofa Zuzi sytuację sam na sam z bramkarzem zmarnował Wesołowski. I jeszcze raz piłkarze Jadowniczanki wyciągnęli pomocną dłoń do zakopiańczyków. Po nieporozumieniu obrońcy ze swoim bramkarzem Wesołowski posłał piłkę w kierunku bramki. Toczącą się futbolówkę desperacko gonił Kulig i udało mu się ją wybić z linii bramkowej.

Druga połowa też nie zapowiadała bramek, chociaż Koterba w zamieszaniu podbramkowym był bliski zdobycia gola, ale kopnięta z wykroku przez niego piłka przeszła obok bramki. W rewanżu gospodarze zorganizowali dobra kontrę i do strzału doszedł Drabik tyle, że jego uderzenie poszybowało ponad bramką. Kolejna akcja zakopiańczyków nie zapowiadała szczęśliwego dla nich finału. Obrońcy Jadowniczanki mieli kilka szans na wyekspediowanie futbolówki ze swego pola karnego, ale tego nie uczynili i niespodziewanie piłka dotarła do Sylwestra Kurnyty, który sytuację sam na sam z bramkarzem wykorzystał. Zszokowani takim obrotem sprawy goście pozwolili, aby dwaj piłkarze zakopiańscy znaleźli się sami przed ich bramką tyle, że po zaadresowaniu do nich piłki tak sobie wzajem przeszkadzali, że szansa została bezprzykładnie zmarnowana. Ale właśnie po tej nieudanie zakończonej przez zakopiańczyków akcji do ataku rzucili się goście. I oni mieli szansę, gdy po centrze dwóch ich piłkarzy znalazło się tuż przed Pyskatym. Dzieński zamiast przepuścić piłkę do lepiej ustawionego partnera sam zagrał głową, ale na tyle rachitycznie, że zakopiański bramkarz musiał by być niesprawny, aby przepuścić futbolówkę do siatki. Niemniej jednak goście z determinacja dążyli do wyrównania wyniku. Po jednym z rzutów rożnych, gdy pod bramką zakopiańczyków pojawili się oprócz bramkarza wszyscy piłkarze, Jadowniczanki powstało olbrzymie zamieszanie. Piłkę kopało, dotykało wielu zawodników w końcu po jednym z kopnięć piłka trafiła w poprzeczkę. Ta sytuacja stwarzała dla gospodarzy okazje na wyprowadzanie kontr. Pierwsza nie przyniosła rezultatu. Druga już tak. Sylwester Kurnyta trochę zwlekał z podaniem ostatecznie zagrał przed pole karne na środek bramki a tam do futbolówki doszedł Stępień i uderzył bardzo mocno lewa nogą. Piłka po odbiciu się od wewnętrznej strony poprzeczki wpadła do siatki a sędzia zakończył mecz.

Tekst Ryb


Posiadasz zdjęcia, wyniki lub relacje z meczu?
Wyślij i promuj swoją drużynę
redakcja@sportowepodhale.pl


V LIGA:
NKP Podhale Nowy Targ – Jordan Jordanów 1:3 (1:2)
0:1 Karkula 8 wolny
0:2 Sochacki 16
1:2 Ślusarek 27 karny
1:3 Pietrzak (Romaniak) 90

Atrakcyjność meczu * * *
Sędziował Sebastian Michalik z Nowego Sącza.
Żółte kartki: Wójciak - Czubin, Kucek, Sochacki.
Czerwona kartka: Czubin (27 min.)

NKP Podhale: Rabiasz – D. Żółtek, Sowada, Wójcik, Łukasik (20 W. Żółtek), Bobek, Ślusarek (48 Nykaza), Dudek, Sulka ( 46 Świętek), Gardoń, Antolak ( 46 Wronka).
Jordan: Sitarz – Pietrzak, Romaniak, Kulka, Czubin (78 Pietrzak), Wróbel, Karkula (80 Czyszczoń), Kucek, Gromczak (88 Tyrpa), Sochacki (85 Migas), Ferek.

Podhale przespało początek meczu. Dało sobie narzucić styl rywala. Dopiero, gdy goście grali w dziesiątkę, śmielej zaatakowało, ale wtedy brakowało precyzji. Często prosiło się o oddanie strzału, a jeszcze podawano. Jeśli już zdecydowano się uderzyć, to piłka fruwała obok bramki lub nad nią. W ostatnim kwadransie nowotarżanie zgrali na trzech obrońców i nadziali się na kontrę.

Momenty były
3 – Karkula sam na sam, piłkę w ostatniej chwili wygarnia mu obrońca.
5 - Karkula sam na sam; Rabiasz górą.
8 GOL! 0:1 – zagranie ręką przed polem karnym nowotarżanina. Wolny z 18 metrów, do piłki podszedł Karkula i pięknym strzałem nad murem pokonał golkipera Podhala.
16 GOL! 0:2 – Sochacki technicznym strzałem po długim rogu pokonał ostatnią instancję miejscowych, mimo asysty obrońcy (Łukasik).
18 – Bobek z 30 metrów wykonywał wolnego. Główka Sulki pofrunęła nad poprzeczką.
27 GOL! 1:2 – Dudek ścięty w polu karnym przez Kulkę. Arbiter wskazał na „wapno”, a winowajca musiał udać się pod prysznic. Z karnego trafił Ślusarek. Bramkarz wyczuł intencję strzelca, lecz piłka była bita mocno i precyzyjnie tuż przy słupku.
34 – Gromczak uderzał głową, piłka po rękach bramkarza trafiła w słupek i wyszła na róg.
50 – wolny wykonywany przez Czubina z 20 metrów. Piłka przeszła obok bramki.
63 – składna akcja Podhalan. Świętek z 16 metrów próbował ją sfinalizować. Uderzał po długim rogu, ale bramkarz wyciągnął się jak struna i zapobiegł utracie gola.
65 – Gromczak sam na sam; przestrzelił.
70 – Świętek po podaniu Wronki znalazł się w świetnej sytuacji, ale strzelił bardzo, bardzo niecelnie.
75 – po dośrodkowaniu Dudka z rzutu rożnego piłkę głową strącił D. Żółtek, a W. Żółtek z 11 metrów nie trafił.
82 – Kucek strzałem zza pola karnego ostemplował słupek.
83 – strzał Romaniaka prześlizgnął się po poprzeczce.
90 GOL! 1:3 – Romaniak długim podaniem z głębi pola uruchomił Pietrzaka, który w finalnym stadium akcji z obrotu wypalił nie do obrony.

Postać meczu – Paweł Gromczak.
Szybki, przebojowy zawodnik, który siał sporo zamieszania w szeregach obronnych gospodarzy. Potrafił zwolnić akcję, kiedy wymagała tego sytuacja i przyspieszyć, gdy spostrzegł, iż jest szansa oszukania rywala.

Tekst Stefan Leśniowski

 

Poprad Rytro – LKS Szaflary 1:1 (1:0)
Bramka dla Szaflar: Hajnos 47.

Szaflary: Cisoń – Hajnos, Rusnak, Strama, Szulc (70 Gąsienica), Jarzabek, Gałdyn, F. Kamiński, Marek (85 Łukaszczyk), Baboń, Mrugała.

Komentarze







reklama