– Myśmy mieli zdecydowanie lepiej. Łąki były jesienią do naszej dyspozycji. Na ulicach kopało się szmaciankę, bo aut było tyle, co kot napłakał. Teraz to się porobiło. Każdy musi mieć samochód, a placów do gry nie ma. Budowniczowie bloków zapomnieli o najmłodszych. Beton i tylko beton. A gdzie boiska? – pyta jeden ze starszych panów, który chyba przyprowadził dzieciaka na zajęcia do Podhala.
Tymczasem dzieciaki chcą kopać futbolówkę, a jegomość ma rację. Miejsc, w których młodzież może spokojnie pograć w piłkę, jest coraz mniej. Podwórka są ogrodzone, ustawione rzędami setki samochodów uniemożliwiają nawet przejście przechodniom, co dopiero mówić o uprawianiu dyscypliny wymagającej przestrzeni. Dobrze, że znalazł się sposób. Podhale prowadzi zajęcia nie tylko na trawiastym boisku, ale także na orlikach.

- Od września notujemy niespotykane zainteresowanie futbolem wśród dzieciaków – twierdzi prezes NKJP Podhale, Grzegorz Wrona. – Przychodzą do klubu dzieciaki nie tylko z miasta, ale również okolic. Ciszy, że rodzice rozumieją, iż latorośli potrzeba w tym wieku ruchu na świeżym powietrzu. Starają się tym samym zagospodarować im wolny czas. Piłka służy nie tylko samej grze, ale także likwiduje wady postawy, które sprawdza nasz fizjoterapeuta Grzegorz Brzeźny. Okazuje się, że już w tym wieku występują. Mamy nadzieje, że rozwój dzieciaków przez futbol będzie prawidłowy. Zdajemy sobie sprawę, że nie każdy zostanie profesjonalnym piłkarzem, ale sportowego bakcyla złapie, a – jak to się mówi – apetyt rośnie w miarę jedzenia. Dzisiaj mamy 58 dzieciaków, najwięcej w grupie 8-latków. Prowadzimy w klubie zajęcia dla ośmiu grup począwszy od żaka do juniora starszego i każda z tych grup w tygodniu powiększa się o 3-4 nowych adeptów piłkarskiej sztuki. Najmłodsi ćwiczą pod kierunkiem Michała Rubisia ( ma pod swoją opieką także juniorów razem z Krzysztofem Leśniakiewiczem) oraz Sebastiana Świerzbińskiego (szkoli również trampkarzy młodszych). Zajęcia z trampkarzami starszymi prowadzi Janusz Bochniarz. Orlików prowadzi Bartek Kolasa, ale Leszek Sięka pomaga przy juniorach młodszych. Zajęcia dla najmłodszych prowadzone są dwa razy w tygodniu, w poniedziałki i soboty. W najbliższym czasie dojdzie do rozdzielenia grup, starsza będzie ćwiczyć trzy razy w tygodniu. Pozostałe grupy dwa razy w tygodniu plus mecze. Orliki są już dwa lata i są tego rezultaty. Ostatnio wygrali dwa mecze. Cieszy, bo jest postęp nie tylko w ilości, ale także w jakości. Działa też szkółka bramkarska. Golkiperzy 3-4 razy trenują pod okiem Kuby Hładowczaka i Wojciecha Okręglaka.
Stefan Leśniowski










