III LIGA
Wolski Lubań Maniowy - BKS Bochnia 2-1 (0-1)
0-1 Zubel 28,
1-1 Komorek 82,
2-1 Świerzbiński 90.
Sędziował: Waldemar Pyznar z Grolic.
Żółte kartki: Marut, Czapeczka.
Widzów: 300
Lubań: Okręglak - Anioł (68 Jandura), Gąsiorek, Gubała, Górecki - Pietrzak, Hałgas (71 Budz), Krzystyniak (58 Gołdyn), Komorek, Świerzbiński, Bachleda (89 Ostachowski).
Bochnia: Pączek - Komenda, Potańczyk (90 Wasyl), Marut, Piech - Siwek, Turczyn (66 Bębenek), Rynduch (62 Kaczmarczyk), Czapeczka (78 Fortuna), Siwek - Zubel.
Po sensacyjnym zwycięstwie nad Beskidem w Andrychowie piłkarze Lubania Maniowy poszli za ciosem i pokonali na swoim boisku tegorocznego beniaminka III ligi BKS Bochnię 2-1. Maniowianie byli faworytem w tym spotkaniu, ale nie wszystko układało się po ich myśli. Początek spotkania był bardzo spokojny. Po raz pierwszy groźnie i to pod bramką Lubania zrobiło się w 22 min po tym jak Jarosław Siwek uderzył z 20 metrów i piłka trafiła w poprzeczkę. Chwilę po tym akcję przeprowadzili gospodarze. Mateusz Bachleda zagrał do znajdującego się w pobliżu bramki Bochni Jacka Pietrzaka. Napastnik Lubania jednak nieczysto trafił w piłkę z 5 metrów i gola nie zdobył. W 28 min przyjezdni objęli prowadzenie. Siwek wygrał pojedynek na prawej stronie z piłkarzem Lubania, dograł z linii końcowej na 5 metr a tam celnie główkował Sławomir Zubel. Po stracie bramki gospodarze ruszyli do frontalnych ataków. Jeszcze przed przerwą stworzyli sobie cztery wyśmienite sytuację, ale żadna z nich nie zakończyła się golem. Pietrzak dwukrotnie ostemplował słupek a strzały Rafała Komorka i Roberta Krzystyniaka w kapitalny sposób wybronił Marcin Pączek.
W drugiej połowie już gospodarze nie atakowali z taką furią. Nie pozwolili im na to goście, którzy umiejętnie rozbijali ataki maniowian w środkowej strefie boiska a w dodatku sami wyprowadzali groźne kontrataki. Dwukrotnie Lubań mógł "dobić" Zubel, ale zarówno w 63 min jak i 78 min w dogodnych sytuacjach uderzał minimalnie obok bramki. Te niewykorzystane sytuację zemściły się na przyjezdnych w samej końcówce. W 82 min Lubań doprowadził do wyrównania. Akcję w środku pola zainicjował 17 letni rezerwowy Mirosław Jandura, który dograł dokładną, prostopadłą piłkę do Komorka a ten mimo asysty obrońcy zdołał ją przyjąć, następnie uderzył z 20 metrów i futbolówka po odbiciu się od poprzeczki wpadła do bramki. Gospodarze poszli za ciosem i w drugiej minucie doliczonego czasu gry zdobyli zwycięskiego gola. Pietrzak po lewej stronie dynamicznie wbiegł w pole karne, dograł wzdłuż linii bramkowej a zamykający akcję Sebastian Świerzbiński z bliska dopełnił formalności.
Tekst Ryb
Posiadasz zdjęcia, wyniki lub relacje z meczu?
Wyślij i promuj swoją drużynę redakcja@sportowepodhale.pl
IV LIGA
Poroniec Poronin – Grybovia Grybów 6-1 (1-0)
Bramki: Drag 28, 59, M. Drobny 52, Cudzich 61, Gogola 70, M. Grela 83 – Oleksy 86.
Sędziował: Bartłomiej Zaręba z Krakowa.
Żółta kartka: Petryla.
Widzów 100.
Poroniec: Gawron – Cudzich, Babik, Prokop (60 Czerwiec), Wszołek, Waksmundzki (68 M. Grela), Chrobak (68 Walczak-Wójciak), Gogola, Zasadni, Drąg, M. Drobny (64 Ustupski).
Grybovia: Matiaszek (58 Gurbowicz) – Kamiński, Bałuszyński, Drożdż, Gruca (68 Kulpa), Ptaszkowski, Oleksy, Bąk, Petryla, Ogorzałek, Durlak.
Piłkarze Porońca Poronin w swoim kolejnym IV ligowym występie rozgromili Grybovię Grybów 6-1. To kolejne spotkanie, w którym poronianie zaaplikowali swoim rywalom 6 goli, ale tym razem stracili jedną bramkę, o co trener Tomasz Rogala miał pretensje do swoich zawodników. Mimo utraty tego gola, poronianom w meczu z Grybovią dla było lekko, łatwo i przyjemnie. Lekko, bo rywal tak naprawdę nie postawił piłkarzom Porońca wysokich wymagań. Tylko początek spotkania był wyrównany, trzy czwarte meczu przebiegało pod dyktando naszej drużyny i grybowianie mogą mówić o szczęściu, że nie wyjechali z Poronina z dużo większym bagażem bramek. Inna sprawa, że takiemu piłkarzowi jak Robert Drąg nie przystoi nie trafiać do pustej bramki. Było łatwo, bo obaj bramkarze Grybovii byli w tym meczu sprzymierzeńcami Porońca, przynajmniej trzy ze zdobytych przez nasz zespół goli obciąża ich konto. Było przyjemnie, bo kto nie chce i nie lubi wygrywać w takich rozmiarach. Po tym spotkaniu, Poroniec oczywiście pozostaje liderem IV ligi z kompletem boiskowych zwycięstw mając nadzieję na pozytywne rozstrzygnięcie Komisji Odwoławczej MZPN w sprawie walkoweru z Nową Jastrząbka. Przed tym spotkaniem grający trener Grybovii Krzysztof Bałuszyński liczył na sprawienie w Poroninie niespodzianki. Żeby tak się wydarzyło prowadzony przez niego zespół musiałby mieć zdecydowanie więcej argumentów czysto piłkarskich. Na lepszy wynik grybowianie mogli liczyć tylko przez pierwszy kwadrans, bowiem do 16 minuty z murawy wiało nudą i oba zespoły nie stworzyły ani jednej ciekawej sytuacji tym bardziej takiej, która „pachniałaby bramką”. Jednak właśnie w 16 minucie gospodarze zorganizowali świetną i szybką akcję, w której w sytuacji sam na sam znalazł się Drąg. Niestety napastnik Porońca zamiast trafić piłką do siatki tylko „zgrabnie i delikatnie” podał ją w ręce bramkarza Grybovii. W 24 minucie bardzo aktywny w tym spotkaniu Zasadni dokładnie zacentrował w pole karne znowu do Draga, ale uderzenie „szczupakiem” napastnika Porońca tym razem przeszło znacznie obok bramki. W rewanżu goście pokusili się o kontrę, ale finalizujący ją Ogorzałek strzelił bardzo niecelnie. W 28 minucie Poroniec objął prowadzenie. Strzał Drąga głową wprawdzie był bardzo lekki, ale koszmarny błąd popełnił Matiaszek i przepuścił piłkę do siatki. W 33 minucie gospodarze wreszcie oddali pierwszy strzał z dystansu. I znowu jego autorem był Drąg, ale piłka zamiast w bramce tylko otarła się o zewnętrzna stronę słupka. Pod koniec pierwszej połowy poronianie mieli jeszcze dwie okazje na podwyższenie rezultatu. Najpierw po prostopadłym zagraniu Draga do Gogoli ten drugi w sytuacji sam na sam został w ostatniej chwili zblokowany przez obrońcę i bramkarza z kolei po rajdzie i centrze Waksmundzkiego jeden z piłkarzy Grybovii omal sam nie wpakował sobie piłki do swojej bramki. Druga część meczu zaczęła się już od bardzo zdecydowanych ataków Porońca, ale w zdobyciu bramki naszej drużynie znowu pomógł Matiaszek i po tym golu został zmieniony. Jego zastępca Gurbowicz też nie popisał się przy bramce Gogoli, na 5-0 bowiem piłkę po strzale pomocnika Porońca przepuścił pod brzuchem. Wcześnie gole zdobyli: Drąg i Cudzich. Jeszcze przed zdobyciem bramki Gogola uderzając piłkę głową trafił futbolówką w słupek. Od 60 minuty trener Porońca Tomasz Rogala dokonał dopuszczalnych regulaminem zmian. W miejsce stopera Artura Prokopa wszedł Ryszard Czerwiec. Były reprezentant Polski w jednej z akcji drużyny gości popisał się efektownym zagraniem zapobiegając utracie gola. Weszli na murawę także młodzi piłkarze Porońca: Maciej Ustupski, Marcin Grela i Klimek Walczak-Wójciak. W końcówce spotkania to oni wyprowadzali szybkie i efektowne kontry. Jednej z nich w sposób chyba trochę kompromitujący nie wykorzystał Drąg, inną niemal identyczną pewnie sfinalizował Marcin Grela. Piłkarze Porońca a szczególnie grający na stoperze Łukasz Babik poczuli się zbyt pewnie i ich nonszalancja została ukarana golem strzelonym przez Oleksego. Za chwilę sędzia z Krakowa Bartłomiej Zaręba zakończył spotkanie.
Jak padały bramki:
1-0 28min Zasadni w swoim stylu wrzucił piłkę w pole karne, futbolówkę lekko głową trącił Drąg i bramkarz piłkę złapał ale zaraz ją wypuścił po czym piłka wtoczyła się do bramki.
2-0 52min Zasadni po rajdzie lewą stroną chciał dograć piłkę do partnerów, ale futbolówka zeszła mu z nogi. Interweniujący Matiszek odbił futbolówkę, ale ta najpierw trafiła w słupek, po czym potoczyła się wzdłuż linii bramkowej dopadł do niej Maciej Drobny i skierował do siatki.
3-0 59min po dynamicznej akcji Porońca w sytuacji sam na sam był Chrobak, strzelił, ale wprost w bramkarza. Odbita od golkipera Grybovii piłka trafiła do Zasadniego, który zacentrował ją w pole karne. Do piłki ładnie złożył się Drąg i mocnym strzałem z woleja zdobył kolejnego gola.
4-0 61min bardzo podobny gol, bo znowu po centrze Zasadniego, który wcześniej ograł obrońcę. Tym razem centra trafiła do Cudzicha, który po efektownym wyskoku nieuchronnie ulokował piłkę w bramce.
5-0 70min Gogola w sytuacji sam na sam strzelił chyba jednak zbyt lekko i w to miejsce gdzie stał bramkarz, ale drugi golkiper Grybovii przepuścił ten strzał pod brzuchem.
6-0 83min najpierw kontrę Ustupskiego i M. Greli zmarnował Drąg a chwilę później Poroniec zorganizował kontratak lewą stroną jednak tym razem pewnie sfinalizował ją Marcin Grela.
6-1 86min akcję Grybovii zamykał Oleksy i z biska wpakował piłkę do bramki nie bez winy przy jej utracie byli obrońcy Porońca.
Tekst Ryb
Nowa Jastrząbka – KS Zakopane 1-1 (0-0)
Bramka dla Zakopanego: S. Kurnyta 68.
Zakopane: Paszuda – M. Sawina, Murzyn (8 K. Kurnyta, 86 Gąsienica Kaspruś), Stępień, Babicz, S. Kurnyta, Serafin (73 Drabik), Leniewicz, Król, Kłosowski (85 Dudzik), Wesołowski.
Z całkowicie zmienionym blokiem defensywnym w wyjazdowym spotkaniu z Nową Jastrząbka zagrała zakopiańska drużyna kolejny ligowy mecz. Cała czwórka: Robert Frasunek, Krzysztof Pękala i Rafał Drobny i Maciej Floryn nie wystąpiła z powodu kontuzji. Trener Tajduś musiał, więc postawić na zawodników dotychczas rezerwowych albo przesunąć niektórych piłkarzy z dotychczasowych ich pozycji. I jak sam twierdzi jest zadowolony z postawy całego bloku. Ostatecznie remis na wyjeździe przy takich kłopotach kadrowych jest dobrym osiągnięciem. Do gry w zakopiańskim zespole powrócił Bartosz Murzyn, ale nie pograł długo, bo odnowiła się mu kontuzja. Zresztą taki uraz zerwanie więzadła krzyżowego leczy się bardzo długo a przedwczesne wznowienie treningów i gry może skończyć się trwałą kontuzją wykluczającą kontynuowanie kariery. Była by to wielka szkoda dla samego zawodnika jak i dla zakopiańskiej drużyny. Ponowie w zakopiańskiej jedenastce zagrał Rafał Serafin. Pozyskany przed rokiem z Glinika Gorlice zawodnik zagrał w V lidze kilka spotkań i też nabawił się kontuzji. Jeżeli jest w takiej dyspozycji jak w pierwszych spotkaniach w zakopiańskim zespole to trener Tajduś i drużyna może mieć w nim duże wzmocnienie.
- Zagraliśmy dobry mecz. Drużna gospodarzy stwarzała zagrożenie tylko przy stałych fragmentach gry, z którego strzeliła nam bramkę. My szybko odpowiedzieliśmy i mecz zakończy się remisem. W pierwszej połowie mieliśmy 3 sytuacje na zdobycie bramki, ale Bolesław Wesołowski w dwóch z nich trochę źle się zachował i nie zdobył goli dla naszego zespołu. Z powodu kłopotów kadrowych zagraliśmy w kompletnie innym zestawieniu bloku defensywnego. Dziś nasza obrona zgrała w ustawienia z prawej strony Mateusz Sawina, na środku Bartosz Murzyn, który zeszedł w 8 minucie spotkania, z powodu odnowienia się kontuzji. Na to byłem przygotowany i w jego miejsce przesunąłem Fabiana Leniewicza, który rozegrał dobre spotkanie. Drugim stoperem był Łukasz Stępień, a na lewej obronie kolejny dobry mecz zagrał Mateusz Babicz. Muszę w tym miejscu pochwalić grę naszych obrońców i już wiem na przyszłość, którzy zawodnicy mogą zastąpić kontuzjowanych na poszczególnych pozycjach. Szczerze przyznam, że czuję niedosyt z wynikiem meczu, gdyż uważam, że nawet w takim składzie personalnym, w jakim wystąpiliśmy, mogliśmy wygrać to spotkanie, chociaż i remis na wyjeździe jest dobrym wynikiem - skomentował spotkanie trener Marian Tajduś.
Tekst Ryb
Sandecja II Nowy Sącz – Kotelnica Watra Białka Tatrzańska 0:1 (0:1)
Bramka: Teper 40
Watra: Truty – Kowalczyk, Strama, Florek, Kostrzewa, Janasik, Nowobilski (46 Skawski), Łojek, Teper, Janasik (85 G. Bochnak), P. Duda (86 Jandura), Zubek (80 Rabiański).
Posiadasz zdjęcia, wyniki lub relacje z meczu?
Wyślij i promuj swoją drużynę redakcja@sportowepodhale.pl
V LIGA
NKP Podhale Nowy Targ – AKS Ujanowice 2:0 (0:0)
1:0 Ślusarek 59 karny
2:0 Dudek (Sulka) 84
Atrakcyjność * * *
Sędziował Marcin Ogórek z Nowego Sącza.
Żółte kartki: S. Zelek, Bodziony.
Podhale: Rabiasz – Ojrzanowski, D. Żółtek, W. Żółtek (46 Gardoń), Bobek, Łukasik, Wójciak (79 Sowada), Dudek, Sulka, Świętek (46 Ślusarek), Antolak (57 Wąsik).
Ujanowice: Bugański – Jasica, Grabczyk, Janisz, Damian Pławski, Dariusz Pławski (55 S. Zelek), Oleksy (46 Jaśkiewicz), Nowak (80 R. Zelek), Przystał, Bodziony (75 Firzej).

Komentarz: Początek meczu dla gości, ale w miarę upływu czasu do głosu doszli gospodarze. Przewagę udokumentowali dopiero w drugiej połowie, ale trzeba też uczciwie powiedzieć, iż w ostatniej minucie mieli mnóstwo szczecią, bo goście nie wykorzystali 200% sytuacji.
Momenty były
6 – strzał Nowaka z 13 metrów, Rabiasz skutecznie interweniuje.
9 – Dariusz Pławski uderzał z 20 metrów, bardzo kąśliwie; Rabiasz łapie.
14 – pierwsza ofensywna akcja gospodarzy. Sulka zagrywa w pole karne do Świętka, ale ten podczas przyjęcia faulował przeciwnika.
20 – świetna wymiana piłki, na celnej szybkości pomiędzy Sulką i Świętkiem. Ten ostatni ubiegł obrońcę i próbował zaskoczyć bramkarza strzałem po długim rogu. Obok słupka.
36 – zarysowała się przewaga gospodarzy, którzy wykonywali kilka stałych fragmentów gry, ale piłki fruwały obok bramki. Najlepszą okazję miał Dudek. Piłka jednak odbiła mu się od nogi i wybił ją obrońca. Gdyby ją opanował, stanąłby oko w oko z golkiperem.
43 – goście się obudzili, oddali strzał z 14 metrów. Na szczęście dla gospodarzy niecelny.
58 – Sulka w czystej pozycji nieprzepisowo zaatakowany przez obrońcę gości. Karny.
59 GOL! 1:0 – karnego wykorzystuje Ślusarek.
63 – świetna trójkowa akcja Podhala, ale kończy się tylko rzutem rożnym.
64 – Grabarczyk w świetnej sytuacji, ale Rabiasz górą.
67 – petarda Ślusarka obok spojenia.
80 – Wąsik zagrywa wzdłuż linii bramkowej do Sulki. Z „patelni” trafił w ręce bramkarza.
82 – Przystał sam na sam broni Rabiasz.
84 GOL! 2:0 – Sulka zgubił obrońcę i mógł strzelać, ale dograł na 7 metr do Dudka i ten dopełnił formalności.
86 i 88 – Sulka raz niecelnie, za drugim razem w ręce bramkarza.
90 – kuriozalna sytuacja. Grabarczyk sam na sam. Piłka odbija się od słupków i z linii bramkowej wybija D. Żółtek.
90+1 - ten sam piłkarz lobował Rabiasza. Ten końcami palców wybił piłkę na poprzeczkę, a S. Zelek nie trafił do pustej bramki.
Postać meczu – Mirosław Sulka.
Z jego strony największe niebezpieczeństwo groziło gościom. Wszędobylski, szukający okazji do ataku, śmiało wchodził w pole karne. Często faulowany. Nie miał szczęścia w sytuacjach strzeleckich, ale przy drugim golu nie sępił, wyłożył piłkę lepiej ustawionemu koledze.

Więcej zdjęć pod artykułem...
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski
Dobrzanka Dobra – LKS Szaflary 2:2 (2:1)
Bramki dla Szaflar: Gałdyn 14, F. Kamiński 47
Szaflary: Szczepaniec (55 Cisoń) – Hajnos, Strama, Jarząbek, Kuranda (70 Gąsienica), Modła, Gałdyn, F. Kamiński, Marek, Mrugała, Majewski (80 Maciej Rusnak).
- Pierwszą cześć spotkania byliśmy zdecydowanie lepszą drużyną a mimo to przegrywaliśmy 2-1. Po zmianie stron wyszliśmy jeszcze bardziej skoncentrowani i juz po 2 minutach był remis. Do końca meczu wynik juz sie nie zmienił chociaż z obu stron były szanse na zdobycie kolejnego gola – podsumował spotkanie trener Szaflar Stanisław Budzyk.
Kobylanka – Jordan Jordanów 3:0 (1:0)
Jordan: Sitarz – Hodana (71 K. Pietrzak), Kołodziejczyk, Czyszczoń, Filipiak, Wróbel,D. Czubin (75 G. Tyrpa), Karkula, Kucek (82 M. Czubin), Gromczak, Sochacki.










