09.09.2012 | Czytano: 1675

III, IV i V liga: Sensacyjny Lubań(+zdjęcia)

W III lidze Lubań sprawił sensacje pokonując na wyjeździe lidera. Nasi IV ligowcy zaliczyli dwa zwycięstwa. W okręgówce Podhale przegrywa a mecz w Jordanowie nie doszedł do skutku.

 

 

 

 

III LIGA
Beskid Andrychów – Lubań Maniowy 1-3 (0-1)
Bramki dla Lubania: Komorek 15, Anioł 70, Pietrzak 82. Beskid gola uzyskał w 75 minucie zrzutu karnego.

Sędziowali: Maciej Mądzik oraz Maciej Michalski i Rafał Kowalski z Kielc.
Żółte kartki: Knapik, Kliber – Komorek, Krzystaniak, Bobak, Kożuch, Anioł, Pietrzak, Gołdyn.
Widzów 600.

Beskid: Kudłacik – Adamus, Kliber (79 P. Sobala), Galos, Nahle, Kaczmarczyk, Siwek, Jurczak, Knapik, Kowalczyk, Moskała (88 Panek).
Lubań: Kożuch - Anioł, Gąsiorek, Gubała, Czubiak Komorek (93 Firek), Krzystyniak (Bobak), Świerzbiński, Górecki, Pietrzak, Bachleda (Gołdyn).

I kto by się tego spodziewał. Nasz III ligowy jedynak Lubań Maniowy początek tegorocznych rozgrywek miał fatalny. Maniowianie przegrywali mecz za meczem. Dopiero w piątej kolejce spotkań zdobyli jeden punkt remisując na swoim boisku z Dalinem Myślenice 2-2. Trener Marek Żołądź wierzył, że może być to moment przełomowy dla jego podopiecznych. I tak też się stało. Konia z rzędem temu, kto wierzył w zwycięstwo nad liderem i to na jego boisku. Owszem można było się pokusić o stawianie prognozy, że maniowianie wywalczą remis, ale wygrana i to 3-1 to już sensacja na dużą skalę, oczywiście na tą ligę. Jak nieprzewidywalny może być futbol, jak wiele dzieje się w sferze psychiki zawodników pokazało właśnie to spotkanie maniowian w Andrychowie. Nie samo zwycięstwo, ale też jego okoliczności mówią wiele o sporcie a szczególnie o piłce nożnej. W bramce Lubania stanął pozyskany tuż przed sezonem z Zakopanego Jakub Kożuch, dla którego zabrakło miejsca nawet na ławce zakopiańczyków. Kożuch w V lidze bronił na ogół dobrze miał słabsze momenty, ale też niejednokrotnie błysnął kapitalnymi interwencjami. Jego debiut w barwach Lubania wypadł katastrofalnie. Tyle krytycznych uwag nie zebrał dotąd chyba żaden piłkarz Lubania a tymczasem Jakub Kożuch wyszedł na mecz z liderem w wyjściowej jedenastce i jak relacjonuje trener Marek Żołądź Jakub Kożuch spisał się w bramce doskonale w pełni rehabilitując się za błędy popełnione w inaugurującym rozgrywki meczu. Brawo maniowianie.

Jak padały bramki
15min 0-1 Krzystyniak oddał mocny strzał z 25 metrów, piłka trafiła w słupek, dopadł do niej Komorek i głową skierował ją do bramki.
70min 0-2 Gołdyn dośrodkował z lewej flanki, półgórną piłkę trącił w polu karnym Anioł i zrobiło się 0-2.
75min 1-2 po rzucie wolnym w polu karnym Lubania arbiter dopatrzył się nieprzepisowego zagrania jednego z gracz z Maniów i gospodarze zdobyli gola kontaktowego z rzutu karnego.
82min 1-3 Komorek na szybkości popędził prawą flanką, dośrodkował w pole karne a tam Pietrzak kapitalnie opanował futbolówkę i trafił do siatki.

Tekst Ryb


Posiadasz zdjęcia, wyniki lub relacje z meczu?
Wyślij i promuj swoją drużynę redakcja@sportowepodhale.pl


IV LIGA
Helena Nowy Sącz - Poroniec Poronin 0-6 (0-0)
Bramki: Drąg 48 karny, 56, Cudzich 63, Waksmundzki 70, Gogola 73, Walczak-Wojciak 88.

Poroniec: Gawron – Wszołek, Prokop (68 Czerwiec), Babik, Cudzich, Gogola, Chrobak (75 Walczak-Wójciak), Zasadni, Waksmundzki (80 M. Grela), Drag, M. Drobny (46 Ustupski).

Piłkarze Porońca Poronin lider tarnowsko-nowosądeckiej IV ligi w meczu szóstej kolejki pokonał drużynę z lewobrzeżnej dzielnicy Nowego Sącza Helenę 6-0. A nic nie zapowiadało takiego rozstrzygnięcia, wszak do przerwy rezultat był bezbramkowy. Tymczasem po zmianie stron poronianie wręcz zdemolowali nowosądecką drużynę strzelając jej aż sześć goli. Dwie bramki w tym meczu zdobył Robert Drąg po jednym trafieniu dołożyli: Cudzich, Waksmundzki, Gogola, Klimek Walczak-Wójciak. Poronianie oczywiście nadal są liderem a może w najbliższy wtorek powiększą swój dorobek, jeżeli Małopolski Związek Piki Nożnej przychyli się do ich odwołania od walkowera z Nową Jastrząbka.

Jak padały bramki w tym meczu
48 - Drąg – rzut karny. Wcześniej faulowany był Gogola.
56 - Drąg po dwójkowej kontrze z Ustupskim, w której ten drugi wyłożył piłkę strzelcowi pierwszej bramki.
63 – Cudzich. Piłka po centrze Zasadniego minęła kilku zawodników, ale trafiła do podążającego za akcją prawego obrońcy Marcina Cudzicha, który pięknym strzałem z około 14 metrów ulokował ją w okienku bramki nowosądeczan.
70 – Waksmundzki po kolejnej akcji Porońca na spółkę z obrońcą Heleny wpakowali piłkę do siatki.
73 Gogola precyzyjnym strzałem w dolny róg bramki zza pola karnego umieścił piłkę w bramce.
88 – Walczak-Wójciak posłał piłkę do pustej bramki po akcji Waksmundzkiego i jego podaniu właśnie do strzelca szóstego gola.

 

KS Zakopane - Olimpia Wojnicz 2-1 (0-1)
1-0 Włodarczyk 7,
1-1 Wesołowski 63,
2-1 Kłosowski 65.

Sędziował Wojciech Kuryło z Krakowa.
Żółte kartki: Bukowski - Kusion, Gucwa.
Widzów: 400

Zakopane: Paszuda - Floryn (90 Dudzik), Pękala, Frasunek, Stępień, Drabik (58 Bukowski), Leniewicz, S. Kurnyta, Król, Kłosowski (85 Łukaszczyk), Wesołowski
Olimpia: Kasprzyk - Frys, Rzońca, Pjalica, Marciniec, Moncik, Włodarczyk (80 Lądowik), Olcoń, Kusion, Świątek (75 Migoń), Gucwa.

Piłkarze KS Zakopane w szóstej kolejce rozgrywek małopolskiej IV ligi grupy wschodniej zainkasowali kolejne punkty pokonując na swoim boisku Olimpię Wojnicz 2-1. Było to zwycięstwo trochę szczęśliwe, bowiem rywale prowadząc 1-0 nie wykorzystali kilku bardzo dobrych okazji do podwyższenia rezultatu i za to spotkała ich sroga kara w postaci porażki. W tym spotkaniu zastosowanie miało klasyczne piłkarskie porzekadło, jak się nie wykorzystuje okazji to się przegrywa mecz.

Po pierwszej połowie zanosiło się na sporego kalibru niespodziankę, bowiem to niżej notowani goście byli w tej części gry lepszym zespołem. Stworzyli sobie kilka okazji, z których wykorzystali jednak tylko jedną. W 7 min zakopiańczycy sądzili, że będzie spalony tymczasem piłka doszła do znajdującego się na właściwej pozycji Włodarczyka. Napastnik Olimpii wpadł z piłką w pole karne i uderzył futbolówkę mocno po dalszym rogu bramki. Piłka wpadła do siatki. Jeszcze raz goście mogli pokusić się o gola, gdy po zagraniu z rzutu rożnego dwaj piłkarze Olimpii rozminęli się z piłką. Zakopiańczycy dopiero w 20 minucie zasygnalizowali, że są na boisku. Kąśliwy strzał Kłosowskiego z około 25 metrów nieznacznie przeszedł nad poprzeczką. Drugi strzał oddany przez Wesołowskiego był w środek bramki. W końcówce pierwszej połowy goście wyprowadzili kontrę dwóch na jednego, w której Kusion zamiast zagrać do Włodarczyka sam chciał ograć Pękalę, ale wpadł na niego i sędzia zagwizdał faul atakującego. Niechcący zgodzić się z decyzją arbitra pomocnik Olimpii otrzymał za krytykowanie decyzji arbitra żółta kartkę. Po Maine stron najpierw Marciniec był bliski zdobycia gola, jednak jego lekki strzał przeszedł tuż obok słupka. W 60 minucie po zagraniu z rogu Świętek wybrał wariant uderzenia piłki nogą zamiast głową i uderzona z 5 metrów futbolówka przeszła obok bramki. To zemściło sie srodze na przyjezdnych, bo zakopiańczycy w ciągu zaledwie dwóch minut odrobili straty z nawiązką. W 63 min po rzucie rożnym wykonywanym przez Leniewicza, zagraną piłkę na drugi słupek głową zgrał Floryn, ten z kolei odegrał na bliższy słupek a znajdujący się tuż przed bramka gości Wesołowski dopełnił formalności. Zakopiańczycy poszli z za ciosem i po kolejnych dwu minutach już prowadzili 2-1. Wesołowski zagrał piłkę w pole karne do wbiegającego tam Kłosowskiego, który na wślizgu wpakował futbolówkę do siatki z okolic pola bramkowego. W 78 min goście trafili do bramki gospodarzy, ale arbiter dopatrzył się pozycji spalonej i gola nie uznał. Grający nieco lepszy techniczny futbol goście wprawdzie dążyli do wyrównania, ale chyba nie grając już tak dynamicznie jak w pierwszej połowie nie wypracowali sobie klarownej sytuacji, z której mogliby zdobyć gola i wynik się nie zmienił.

Jak padały bramki.
7min 0-1 piłkę na prawej stronie pola karnego otrzymał Włodarczyk wpadł z nią w pole karne strzelił mocno i precyzyjnie w długi róg a futbolówka wpadła do siatki.
63min 1-1 Wesołowski z bliskiej odległości głową wpakował pikę do bramki.
65min 2-1 Kłosowski z podania Wesołowskiego z około 5 metrów wpakował piłkę do siatki.

 

Kotelnica Watra Białka Tatrzańska - Skalnik Bogdański Kamionka Wielka 0-1 (0-0)
0-1 Hasior 66.

Sędziował: Jakub Ślusarski z Krakowa.
Żółte kartki: Strama, Kowalczyk, Janasik - Kulpa, S. Nowak, Chochla, Bajdel, Hasior.
Widzów: 150.

Watra: Truty - Kostrzewa (56 Handzel), Florek, Strama, Kowalczyk, Skawski, Łojek, Janasik, Zubek, Teper (46 P. Duda), Nowobilski (73 Rabiański).
Skalnik: Kantor - G. Nowak, Stojda, Kulpa, Kłębczyk, S. Nowak (90 Bajorek), Chochla, Michalik, Gryboś, Bajdel, Hasior.

Grający w poprzedniej kolejce bez Andrzeja Rabiańskiego i Stanisław Starmy piłkarze Watry wywieźli cenny bezbramkowy remis z trudnego terenu Tuchowa. Wiele wskazywało na to, że na swoim boisku białczanie są w stanie osiągnąć nawet korzystniejszy wynik z Skalnikiem Kamionka Wielka zespołem jednak słabszym od Tuchovi. Tymczasem sympatyków Watry spotkał zimny prysznic, bowiem ich ulubieńcy przegrali 0-1. Mecz ze Skalnikiem to był twardy bój, ale w ostatecznym rozrachunku to rywale zainkasowali komplet punktów. Jaka szkoda. W pierwszej części gry zagrożenie pod obiema bramkami powstawało ze stałych fragmentów gry. Ze strony gospodarzy z rzutu wolnego groźnie uderzył Nowobilski, ale wprost w ręce Kantora. Wśród gości trzy razy rzut wolny z okolic 25 metra egzekwował Gryboś. Dwa razy nie trafił w bramkę a raz jego uderzenie wyłapał Truty. Po zmianie stron optyczną przewagę posiadali goście, którzy stworzyli sobie więcej okazji bramkowych. Gola jednak w jakimś sensie sprezentowali im jednak obrońcy gospodarzy. W 66 min niedokładnie wybitą przez defensorów Watry piłkę przejął na 20 metrze Hasior i uderzył nie do obrony. Watra wyrównać mogła dwie minuty później. Po rzucie wolnym Duda z pięciu metrów nie trafił czysto w piłkę i ta padła łupem Kantora. W 88 min Skalnik powinien podwyższyć prowadzenie. Strzał bardzo nieskutecznego w tym meczu Grybosia w kapitalny sposób obronił Truty. W ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry i pięciu doliczonych gospodarze rzucili się na rywala, ale nie potrafili stworzyć zagrożenia pod ich bramką.


Więcej zdjęć pod artykułem...

Tekst Ryb
Zdjęcia Mateusz Leśniowski


Posiadasz zdjęcia, wyniki lub relacje z meczu?
Wyślij i promuj swoją drużynę
redakcja@sportowepodhale.pl


V LIGA
Gród Podegrodzie – NKP Podhale Nowy Targ 2:0 (1:0)
1:0 Golonka 16
2:0 Nowak (Golonka) 75

Atrakcyjność meczu: * *
Sędziował Krzysztof Tokarczyk z Limanowej.
Żółte kartki: Hamiga – Ślusarek, Dudek.

Gród: D. Konstanty – G. Konstanty, C. Majerski, Hamiga, Ciurka, Bodziony (50 Kostrzewa), Nowak (90 Szewczyk), Zgrzeblak, Matiasz (46 J. Majerski), Golonka, Olszak (70 Maślejak).
Podhale: Rabiasz – Ojrzanowski, Bobek, D. Żółtek, W. Żółtek, Łukasik (46 Świętek), Wójciak (80 Mastalski), Ślusarek, Hołyst (55 Gardoń), Dudek, Antolak (60 Subik).

- Myśmy grali, a rywale zdobywali gole – powiedział prezes Podhala, Grzegorz Wrona. Oba zespoły prezentowały otwarty futbol, ale gra nie była porywająca. Szarpana, z dużą ilością niedokładności i strzałów na wiwat. Nowotarżanie mogli wywieźć korzystniejszy rezultat, gdyby mieli lepiej nastawione celowniki i nie przytrafiły im się dwa „wielbłądy” w defensywie.

Momenty były
8 –Antolak marnuje wyśmienitą okazję.
11 - Dudek zapatrzył się na Antolaka.
14 - Ślusarek z wolnego trafił w mur.
16 GOL! 1:0 – brak komunikacji między obrońcami, którzy pozwolili Golonce stanąć oko w oko z Rabiaszem. Piłkarz gospodarzy takiej szansy nie zmarnował.
38 – Dudka w sytuacji sam na sam wślizgiem uprzedził obrońca, wybił piłkę na róg.
52 – długie crossowe podanie do Olszaka; wybiegł Rabiasz, ale Ojrzanowski był w asekuracji.
55 – Dudek w sytuacji sam na sam wprost w bramkarza.
56 – Golonka z ostrego kąta próbował zaskoczyć ostatnią instancję goście, ale ta zdołał piłkę sparować na róg.
65 – dośrodkowanie Dudka z rogu; W. Żółtek minimalnie obok bramki.
68 – uderzenie Golonki minęło minimalnie prawy słupek bramki Podhala.
69 – Subik z rzutu rożnego zacentrował na głowę W. Żółtka; piłka otarła się o spojenie i opuściła plac gry.
70 – strzał Bobka z 20 metrów niecelny.
75 GOL! 2:0 – uderzenie Golonki z 20 metrów obronił Rabiasz, ale zaspali obrońcy, którzy nie upilnowali Nowaka.

Postać meczu – Dariusz Golonka
Najbardziej dał się we znaki Podhalu. Wypracowywał kolegom pozycje, strzelał, odbierał piłki i inicjował akcje zatrzepane. Zdobył pierwszego gola, który ustawił mecz, a przy drugim „maczał palce”.

Tekst Stefan Leśniowski

 

Jordan Jordanów – Victoria Witowice mecz nie dobył drużyna z Witowic nie dojechała do Jordanowa.
Na 40 minut przed rozpoczęciem spotkania witowiczanie telefonicznie poinformowali prezesa, Jordana, że ich autokar uległ awarii i spóźnia się na mecz. Gospodarze zaoferowali swój pojazd, aby sprowadzić drużynę Viktorii na stadion do Jordanowa, ale goście z tej oferty nie skorzystali. Po telefonie sędziów stwierdzili, że nie uda się im usunąć awarii i wrócą do Witowic. Jak zostanie rozstrzygnięta ta sprawa trudno orzec, bo najczęściej mecz jest w takich sytuacjach powtarzany. Jest jeden mały szczegół bo goście raz twierdzili, że maja awarię a z kolei w telefonie do sędziów informowali, że stoją w korku. Wszystko, zatem w gestii Wydziału Gier i Dyscypliny OZPN w Nowym Sączu.

Tekst Ryb

 

LKS Szaflary – LKS Kobylanka (mecz przełożony na 18 listopada)

Komentarze







reklama