III LIGA:
Niestety drugiej z rzędu porażki doznali piłkarze Lubania Maniowy rozgrywkach małopolsko-świętokrzyskiej III ligi. W wyjazdowym spotkaniu maniowanie przegrali z Juventą Starachowice 1-2 tracąc bramkę w praktyce na zakończenie spotkania w doliczonym czasie gry. Co więcej pierwszego gola nasza drużyna straciła także w ostatniej minucie, ale pierwszej połowy i to z rzutu karnego podyktowanego za „głupi” faul Gołdyna na zawodniku gospodarzy. Piłkarze Lubania wyszli na drugą połowę mocno zmobilizowani i już w 47 minucie doprowadzili do wyrównania. Później nasi zawodnicy (Komorek i Hałgas) nie wykorzystali sytuacji sam na sam a jak już wspomnieliśmy w ostatniej minucie meczu stracili gola po zagraniu z rzutu rożnego. Taka porażka zapewne bardzo boli, bo maniowiane wcale nie byli gorsi od gospodarzy.
- Szkoda mi moich zawodników, był to na prawdę wyrównany mecz, straciliśmy głupią bramkę w doliczonym czasie gry po niepotrzebnym faulu Bogdana Gołdyna, ale nie załamaliśmy się. Wyszliśmy zmotywowani na druga odsłonę i zdobyliśmy szybko bramkę. Na prawdę mecz mógł się podobać, gra toczyła się bardzo szybko, mieliśmy kilka fajnych okazji, zdobyliśmy dwie bramki, ale obie zostały nie uznane, sędziowie dopatrzyli się spalonych. Ciężko cokolwiek powiedzieć po takim meczu, ostatnia akcja i tracimy bramkę, jesteśmy załamani ale musimy się podnieść- powiedział niezadowolony trener Lubania Marek Żołądź.
Juventa Starachowice – Wolski Lubań Maniowy 2-1 (1-0)
1-0 Płusa 45 z karnego,
1-1 Pietrzak 47,
2-1 Styczyński 90.
Sędziował: Damian Gawęcki z Kielc.
Żółte kartki: Kwiecień, Tobiaszewski – Hałgas.
Juventa: Wesołowski – Gembura, Styczyński, Senderowski, Korona - Czarnecki, Fabiański (67 Kiełbasa), Płusa, Kwiecień – Tobiaszewski (73 Piórkowski), Anduła.
Lubań: Okręglak – Czubiak, Górecki (46 Gubała), Gąsiorek, Anioł – Gołdyn (46 Bobak), Hałgas, Świerzbiński, Bachleda (80 Budz) – Pietrzak, Komorek (85 Krzystyniak).
Tekst Bania i Ryb
Posiadasz zdjęcia, wyniki lub relacje z meczu?
Wyślij i promuj swoją drużynę redakcja@sportowepodhale.pl
IV LIGA:
Drugi mecz z rzędu wygrał zakopiański beniaminek w rozgrywkach grupy wschodniej małopolskiej IV ligi. Tym razem pokonane zostały rezerwy Sandecji Nowy Sącz. Mecz został rozegrany na kameralnym stadionie przy ul. Orkana. Złożony w większości z juniorów sądecki zespół przeciwstawił zakopiańskiemu liderowi grę techniczną, ale nie ustrzegł się prostych błędów i został pokonany absolutnie zasłużenie. Gospodarze grając może prosty futbol oparty na szybkim ataku potrafili wykorzystać stworzone przez siebie okazje a w dwu przypadkach po strzałach Wesołowskiego i Kłosowskiego poprzeczka i słupek stanęły na drodze strzelcom, aby zliczyli skuteczne trafienia. Początek spotkania wskazywał, że będzie to trudniejszy mecz niż to rozegrane w niedzielę spotkanie ze Skalnikiem. Sadecka młodzież grała szybko i z polotem tyle, że czystych sytuacji strzeleckich sobie nie stwarzała. Gdy już sądeczanom udała się akcja to Danek strzelił zbyt słabo, aby pokonać Pyskatego. Tymczasem w 11 minucie po faulu na Dudziku sędzia podyktował rzut wolny z prawej strony od bramki Sandecji. Do wykonania rzut wolnego podszedł Andrzej Król i kopnął piłkę dołem w kierunku bramki. Futbolówka mijając kilku graczy i zasłoniętego bramkarza wpadła do siatki. W 22 minucie po ładnie zorganizowanym ataku z woleja z około 20 metrów strzelał Kołboń, ale doświadczony i ograny w wyższych ligach bramkarz zakopiańczyków poradził sobie z tym uderzeniem. W 28 minucie po akcji lewym skrzydłem i dokładnym dograniu Króla w świetnej sytuacji znalazł się Sylwester Kurnyta. Były gracz Lubania Maniowy i król strzelców małopolskiej IV ligi znajdując się ledwie 5 metrów od bramki uderzył piłkę zbyt lekko, aby Kosiorowski miał problemy ze jej złapaniem. W 35 minucie zakopiańscy napastnicy przeprowadzili szybką dwójkową kontrę w wykonaniu Kurnyty i Wesołowskiego, ale ten drugi strzelił bardzo niecelnie. W rewanżu z rzutu wolnego strzelał Złocki. Uderzona przez niego piłka nieznacznie przeszła obok spojenia słupka z poprzeczką. Pierwsze minuty drugiej części spotkania były niemal kopią początku pierwszej jego połowy. Sandecja atakowała nawet bardzo składnie, ale znowu była nieskuteczna. Między innymi po „rozklepaniu” zakopiańskiej defensywy piłka została zaadresowana do wychodzącego na czystą pozycję Kołbonia ten jednak próbując uderzyć futbolówkę głową zwyczajnie w nią nie trafił. Sandecja nadal grała bardzo składnie i po kapitalnej granej bez przyjęcia piłki akcji szansę miał Cisoń. Strzelił nawet celnie z bliska, ale Pyskaty instynktownie wybił piłkę na rzut różny. W rewanżu również w bardzo dobrej sytuacji był Wesołowski i nawet też strzelił celnie, tyle, że w środek bramki i Kosiorowski instynktownie obronił ten strzał nogami. Bramkarza gości strzałem z około 45 metrów próbował zaskoczyć, Leniewicz, ale uderzona przez niego piłka minęła wysuniętego golkipera, Sandecji, ale też i bramkę. Chwilę po wejściu na boisko kapitalną indywidualną akcję przeprowadził Kłosowski. Po ograniu kilku rywali strzelił bardzo mocno i trafił w bliższy słupek bramki. Znane porzekadło mówi, że co się odwlecze to nie uciecze. I Tak istotnie się stało. W 78 minucie rajd w stylu Kłosowskiego przeprowadził kolejny zmiennik Bukowski i dograł idealnie do zupełnie nieobstawionego Kłosowskiego. Ten znajdując się 5 metrów od środka bramki nie miał już problemów z umieszczeniem w niej piłki. W końcówce meczu goście rzucili się do odrabiana strat i zdobyli nawet bramkę kontaktową. Celną główką po zagraniu z rzutu rożnego popisał się Kołodziej. Na wyrównanie zabrakło już czasu.

KS Zakopane – Sandecja II Nowy Sącz 2-1 (1-0)
1-0 Król 11,
2-0 Kłosowski 78,
2-1 Kołodziej 85.
Żółte kartki: Drobny – Baran, Kołodziej Banek.
Sędziował Mariusz Kucia z Krakowa.
Widzów 300.
Zakopane: Pyskaty – Floryn, Pękala, R. Drobny, Frasunek, Dudzik (67 Bukowski), Drabik (60 Kłosowski), Leniewicz, Król (82 Karkoszka), S. Kurnyta, Wesołowski.
Sandecja II: Kosiorowski – Baran, Pierzchała, Jawczak, Nowak, Kołodziej, Kołbon (80 Tokarz), Danek (65 Zawiślan), Kalisz (82 Chochorowski), Złocki, Cisoń.
Olimpia Wojnicz - LKS Poroniec Poronin 0-3 (0-0)
0-1 Waksmundzki 53,
0-2 Drąg (karny) 65,
0-3 Drobny 75.
Poroniec: Gawron – Wszołek, Babik, Cudzich, Prokop, Waksmundzki (Walczak), Chrobak, Gogola (Czerwiec), Zasadni, Drobny (Ustupski), Drąg (Grela).
Wolania Wola Rzędzińska –Watra Białka Tatrzańska 4-0 (1-0)
Tekst Ryb
V LIGA:
NKP zdobyło historyczny punkt na tym szczeblu rozgrywek. Mecz przypominał walkę dwóch gladiatorów. Jeśli ktoś miał przewagę, to tylko chwilową. Podhale grało rozsądnie z tyłu. Szybko objęło prowadzenie i zmusiło gości do ofensywy. W odrabianiu strat z pomocą przyszli nowotarżanie. Za pierwszym razem wbili sobie piłkę do swojej bramki. Przy starcie drugiego gola, podczas zamieszania podbramkowego nie znalazł się nikt, kto wyegzekwowałby futbolówkę w pole. W 85 minucie wprowadzony A. Hajnos okazał się jokerem w tali trenera Krzysztofa Lesniakiewicza. Zdobył gola wyrównującą bramkę.

Momenty były
4 GOL! 1:0 – gospodarze wykonywali rzut wolny. Ślusarek wrzucił crossa na głowę Ojrzanowskiemu. Bramkarz się minął i wpakował piłkę w sam środek bramki.
6 – Ślusarek uderzał z linii szesnastu metrów, ale zbyt lekko i bramkarz nie miał problemów z wyłapaniem futbolówki.
15 – Sulka znalazł się w dogodnej sytuacji, ale w ostatniej chwili uprzedził go obrońca Popradu.
22 – pierwsza akcja gości. Łękawski uderzał z 30 metrów, ale piłka pofrunęła nad bramką.
35 – przyjezdni wykonywali rzut wolny z 30 metrów. M. Wajnbrener podkręcił piłkę, Rabiasz nie dał się zaskoczył i przerzucił ją nad poprzeczką.
55 GOL! 1:2 – po rzucie wolny zakotłowało się pod nowotarską świątynią. Piłka dwa razy krążyła wzdłuż bramki. Nie było gracza, który potrafiłby ją opanować i wybić daleko poza pole karne. Wreszcie J. Długosz posłał świecę i Tomasiak głową wpakował piłkę do siatki.
57 – Świętek w sytuacji sam na sam wprost w bramkarza.
65 – Tomasiak z 2 metrów wślizgiem fatalnie przestrzelił; piłka pofrunęła nad bramką.
80 – Misiura w sytuacji jeden na jeden zbyt słabo uderzył.
85 GOL! 2:2 – wprowadzony A. Hajnos w sytuacji oko w oko z bramkarzem po prostu go przelobował.
Postać meczu – Adam Hajnos.
To było wejście smoka. W 75 minucie pojawił się na placu gry i 10 minut później został królem polowania, po akcji z bratem Grzegorzem.

NKP Podhale Nowy Targ – Poprad Rytro 2:2 (1:1)
1:0 Ojrzanowski (Ślusarek) 4 głową
1:1 samobójcza 40
1:2 Tomasiak (J. Długosz) 55 głową
2:2 A. Hajnos (G. Hajnos) 85
Atrakcyjność meczu: * * *
Sędziował Gabriel Antoszak z Gorlic.
Żółte kartki: Ślusarek – Tokarczyk.
NKP Podhale: Rabiasz – Ojrzanowski, Wójciak, Bobek, Sowada (46 Świętek), Ślusarek, Yoko (57 Misiura), Gardoń (75 A. Hajnos), Chorążak, Sulka (46 G. Hajnos), Nykaza.
Poprad: Wróbel – Klag (60 Cięciwa), R. Wajnbrener, M. Wajnbrener, Tokarczyk, Starski, Dziedzina, Łękawski, J. Długosz (80 Pawlik), Biel (86 Klóska), Tomasiak (75 Filip).
Tekst Stefan Leśniowski
Dobry początek sezonu dla LKS Szaflary. Dwa mecze i dwie wygrane. Tym razem górale na własnym boisku zmierzyli się z Glinikiem Gorlice.
-Pierwszy kwadrans Glinik mocno nas naciskał, ale udało się uspokoić grę i toczyć wyrównaną walkę – komentuje trener Szaflar Stanisław Budzyk. - Twardy i wyrównany mecz, ale to my pod koniec pierwszej części gry zdobyliśmy bramkę. Przyjezdni w drugiej połowie odsłoni się, a my próbowaliśmy grać z kontry. Grając już z przewagą jednego zawodnika w przeciągu kilku minut zdobyliśmy dwie bramki – kończy zadowolony trener.
LKS Szaflary – Glinik Gorlice 3:1 (1:0)
Bramki dla Szaflar: Mrugała (43, 75), Gałdyn (78).
Złote Kartki: Strama, Gałdyn
Czerwone kartki: na początku drugiej połowy dla zawodnika Gorlic.
Szaflary: Szczepaniec – Hajnos, Rusnak, Strama, Jarząbek – Modła, Gałdyn, F.Kamiński (55 Antolec), P.Kamiński, Mrugała (75 Marek), Baboń.
Tekst ML
Jordan Jordanów – Ujanowice 1:1 (0:1)
Bramka dla Jordanowa: Ferek










