05.08.2012 | Czytano: 1791

Wiatr najlepszy w Pucharze Wójta(+zdjęcia)

Wójt gminy Nowy Targ, Jan Smarduch nie skąpi grosza na futbol. Co roku, tuż przed inauguracją ligowych zmagań, organizuje finałowy turniej, tym razem z pulą nagród wynoszącą 7 tysięcy 300 złotych. Główne trofeum oraz czek o wartości 2,5 tysiąca złotych trafił do rąk piłkarzy z Ludźmierza.

Wiatr był faworytem, chociaż byli tacy, którzy chcieli podważyć jego zwycięstwo w fazie eliminacyjnej. Twierdząc, że wystąpił w drużynie zawodnik nieuprawniony. Zgłaszający niedokładnie jednak przeczytali regulamin i protest został odrzucony. W półfinale też w regulaminowym czasie nie potwierdzili swojej wyższości nad gospodarzami imprezy Huraganem Waksmund. O sukcesie Ludźmierza zdecydowały rzuty karne. Te lepiej wykonywali goście. Przed ostatnią serią był remis 2:2 i do piłki podszedł Bryja. Huknął jak z armaty, ale… piłka pofrunęła w niebiosa. Złapał się za głowę, zakrył twarz koszulką, bo zdawał sobie sprawę, że zawiódł kolegów i kibiców. Grzęda, za moment nie pomylił się.

– Grzędę zostawiłem na koniec, bo ten z jedenastek nigdy się nie myli. Wierzyliśmy, że nasz kapitan nie zawiedzie i nie pomyliliśmy się – powiedział trener Wiatru, Paweł Podczerwiński. – Wygrać powinniśmy już w regulaminowym czasie, bo mieliśmy w multum doskonałych okazji. Byliśmy lepszą drużyną, szybszą, ładnie grającą piłką i waleczną. Nie było dla nas straconych piłek, chłopaki walczyły zaciekle o każdy skrawek boiska. Byrnas udowodnił, iż jest klasowym golkiperem. Różnych bramkarzy trenowałem, ale jego równie trudno pokonać z karnego czy też z dystansu. Jego interwencje są bardzo przemyślane.

- Obiektywnie muszę stwierdzić, że rywal był o jedną bramkę lepszy – przyznaje trener Huraganu, Bartłomiej Walczak. – Mecz stał na dobrym A-klasowym poziomie. Przegraliśmy w loteryjnych karnych, ale nie mam zastrzeżeń do chłopaków. Wiatr wzmocnił się piłkarzami z wyższych lig – Sandecji, Lubania Maniowy i Watry. Wyższa kultura piłkarska zaprocentowała. Jestem zadowolony z gry, bo jest postęp w porównaniu z wcześniejszymi sparingowymi potyczkami, tym bardziej, iż zespół jest w przebudowie.

Ślepy los skojarzył w pierwszej półfinałowej parze dwie B-klasowe drużyny. Lepsza okazała się Przełęcz Łopuszna, która decydujące trafienie zadała 2 minuty przed końcowym gwizdkiem arbitra.

- Od początku przeważaliśmy, a rywal groźniej kontratakował – analizuje występ trener yny z Klikuszowa, Marek Pranica. – Przełęcz miała jednak lepsze sytuacje golowe. W drugiej połowie gra się wyrównała, ale to my zmarnowaliśmy trzy „setki”. Gdy wydawało się, że o losach finalisty zdecydują karne, nasz niedawny trampkarz Chorążak stracił piłkę i poszła kontra, po której, po rykoszecie, piłka wpadła do naszej bramki.

Klikuszowa w meczu o trzecie miejsce objęła prowadzenie po główce W. Żółtka, ale odpowiedź gospodarzy była szybka. Dośrodkowanie z prawej strony zamknął B. Waksmundzki. W drugiej połowie Huragan przeważał, stworzył sobie wiele dogodnych sytuacji do zdobycia gola, ale nawet z 5 metrów piłkarze nie trafiali do siatki. Dopiero daleka wrzutka w pole karne przyniosła rozstrzygnięcie. Świetnie w polu karnym zachował się M. Garcarz. Pięknie zgasił piłkę i ulokował ją w górnym rogu bramki klikuszowian. Ten gol sprawił, iż gospodarze turnieju zainkasowali czek na 1,5 tysiąca złotych, a pokonani „zgarnęli” o 200 złotych mniej.

Finał rozpoczął się wyśmienicie dla ludźmierzan, którzy już z pierwszej akcji objęli prowadzenie. Wydawało się, że kolejne gole to tylko kwestia czasu, bo Wiatr hulał na boisku. Nie potrafił jednak trafić do celu. Marnował takie sytuacje, że aż głowa bolała. Nic więc dziwnego, że prezes Andrzej Siuta co chwilę łapał się za głowę. – Jak takich sytuacji się nie wykorzystuje to… - nie skończył zdania, ale zapewne miał na myśli, że się to zemści. Tak też się stało zaraz po przerwie. Wincek sfinalizował piękną akcję i dośrodkowanie z prawej flanki. Piłka wpadła pod poprzeczkę. Ten gol ośmielił łopuszan, którzy śmielej atakowali, a Wiatr naciskany w defensywnie popełniał kiksy.

- Nie usprawiedliwiam obrońców, ale po raz pierwszy zagraliśmy trójką defensorów w jeden linii - tłumaczył Paweł Podczerwiński.

Wystarczył jeden błąd i Maciaś za kolejnym razem już się nie pomylił. Zdobył gola na wagę zwycięstwa i został wybrany najlepszym piłkarzem turnieju.

– Nie pamiętam kiedy wygraliśmy jakiś wielki turniej. Po raz pierwszy graliśmy w finale Wójta i od razu wygraliśmy – cieszył się Michał Granat.

- Brakuje mi słów, by określić naszą nieskuteczność - mówi Paweł Podczerwiński. – Już po pierwszej połowie mogliśmy prowadzić 5- 6 bramkami. Niewykorzystane sytuacje się na nas zemściły. W drugiej połowie mecz się wyrównał, a rywal zdobył wyrównującą bramkę. Potrafiliśmy się jednak zmobilizować i zdobyć zwycięskiego gola.

Łopuszna mi zaimponowała. Zagrała odważnie. Świetnie bronił Bartłomiej Ambroż, który doceniony został przez organizatorów. Wybrano go najlepszym bramkarzem imprezy, a jego zespół wzbogacił klubowe konto o 2 tysiące złotych.

Półfinały
Klikuszowa – Przełęcz Łopuszna 0:1 (0:0)
Bramka: P. Chowaniec.

Huragan Waksmund – Wiatr Ludźmierz 0:0 karne 2:3

O III miejsce
Huragan Waksmund – Klikuszowa 2:1 91:1)
Bramki: B. Waksmundzki, M. Garcarz – W. Żółtek.


Huragan:
Rejczak ( Cyrwus) – D. Bryja, P. Bryja, B. Drożdż, Sz. Drożdż, Gacek, M. Garcarz, Sz. Garcarz, B. Handzel, Kolasa, Mozdyniewicz, B. Mroszczak, J. Mroszczak, M. Mroszczak, R. Mroszczak, T. Mroszczak, Siuty, B. Waksmundzki, J. Waksmundzki, K. Waksmundzki, W. Waksmundzki, Zagata.

Klikuszowa: Pępek – W. Żółtek, D. Żółtek, H. Żółtek, P. Żółtek, A. Żółtek, Nosalik, Węgrzyn, Chorążak, Groński, D. Bryja, M. Bryja, Plewa, Pudzisz, Pranica.

Finał
Wiatr Ludźmierz – Przełęcz Łopuszna 2:1 (1:0)
Bramki: M. Maciaś 2 – Wincek.


Wiatr: Byrnas (D. Maciaś) – Handzel, Mikoś, Luberda, Zubek, Grzęda, M. Maciaś, Targosz, Gacek, B. Słaboń, Jędrol, R. Słaboń, Borkowski, Bobek, J. Siuta, Mrożek.

 


Przełęcz:
B. Ambroż – Ł. Ambroż, M. Klamerus, Głowa, A. Klamerus, W. Chowaniec, P. Galik, Łęczycki, P. Chowaniec, Wincek, Zajączkowski, K. Chowaniec, Chmielak, Dudzik, Hryc.

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski oraz Krzysztof Garbacz

Komentarze







reklama