24.05.2012 | Czytano: 2518

Jeszcze nie teraz(+zdjęcia)

Tenisistki stołowe nowotarskich Gorców nie wywalczyły awansu do ekstraklasy. Już po porażce w Warszawie 0:10 było jasne, że marzenia o ekstralidze trzeba odłożyć na później. W barażowym rewanżu musiałby się stać cud, by wyrzucić za burtę pingpongistki ze stolicy.

Cudu jednak się nie doczekaliśmy, bo przeciwniczki w Nowym Targu już w pierwszym pojedynku postawiły kropkę nad „i”. Dokonała tego Natalia Bąk, po ograniu kapitana nowotarskiego zespołu, Paulinę Kowalczyk. Wtedy ciśnienie spadło z góralek, które na luzie stoczyły kilka fantastycznych pojedynków, a kilka wymian zasługiwało na wielkie brawa. Na uwagę zasługuje postawa Gosi Kalawy w meczu z mistrzynią Polski juniorek (ten tytuł wywalczyła przed dwoma tygodniami) Katarzyną Nowocin. Po grach deblowych był remis, ale kolejne partie już dla pingpongistek ze stolicy.

- Teoretycznie byliśmy bez szans – mówi trener Gorców, Tomasz Klag. – Warszawski rezultat o tym zdecydował. Mimo to, walczyliśmy do końca, by przynajmniej u siebie pokazać się z dobrej strony. To nam się powiodło. Trzeba jednak powiedzieć, iż rywalki przyjechały bez podstawowej zawodniczki Katarzyny Barańskiej i dlatego mecz wyglądał tak, jak wyglądał. Świetną partię rozegrała Iza Godlewska, a Gosia Kalawa pokazała, że potrafi grać, że drzemią w niej duże możliwości, pokonując mistrzynię kraju juniorek. Na pewno szkoda pierwszego barażowego meczu w stolicy. Tam przegraliśmy do zera, ale wiele było pojedynków, które kończyły się po pięciosetowym boju. By awansować, trzeba stworzyć odpowiednie warunki. Wszystko musi być zapięte na ostatni guzik. Nie udało się ich stworzyć. Trening był, ale nie taki, jaki powinien być. Na pewno mogły być stworzone lepsze warunki.

- Przed trzema laty zasmakowaliśmy ekstraklasowego chleba i nie miał on dobrego smaku – twierdzi Tomasz Klag. - Nie wygraliśmy meczu. Zderzyliśmy się w murem Azjatek. Nie stać nas było na zatrudnienie zawodniczek z tego kontynentu, bo na nie trzeba wyłożyć olbrzymie sumy. Graliśmy własnym składem, a to okazało się niewystarczające. Były wtedy obiecanki ze strony władz samorządowych, ale nie zostały spełnione. Dlatego przed tegorocznymi barażami stawialiśmy sobie pytanie: Awans i co dalej? Przed sezonem nie zakładałem, że wygramy grupę, ale liga była najsłabsza od kilku lat i dlatego udało się ją wygrać. W niej też są Azjatki, ale z nimi można wygrywać. Sukces zawdzięczamy temu, że dysponowaliśmy wyrównaną trójką dziewcząt i każda z nich mogłaby grać w klubie z ekstraklasowymi aspiracjami. Grupa północna była znacznie silniejsza, o czym świadczą wyniki. Oba zespoły z tej grupy awansowały do ekstraklasy.

- Co dalej? Zobaczymy, czy uda się zapewnić budżet na przyszły sezon. Koszty, które ponosimy są olbrzymie, a subwencje minimalne. Trudno związać koniec z końcem. Każdy z trenujących ma jakieś plany, marzenia. Trenował kilka lat i chciałby coś z tego mieć. Kto wie, czy nie zostanie nam tylko praca z dziećmi i młodzieżą. W tym jesteśmy dobrzy. Dlatego w ostatnim meczu daliśmy zagrać 12- letniej Agnieszce Pietrzyk. Nie był to jej debiut, bo ten zaliczyła już w ubiegłym roku – zakończył Tomasz Klag.

Gorce Nowy Targ – Spójnia Warszawa 3:7
I stół: Paulina Kowalczyk – Natalia Bąk 1:3 (11:8, 9:11, 4:11, 4:11), Małgorzata Kalawa – Katarzyna Nowocin 3:1 (11:8, 6:11, 11:9, 11:8), Kowalczyk, Kalawa – Bąk, Nowocin 1:3 (5:11, 11:8, 6:11, 8:11), Kowalczyk – Nowocin 2:3 (11:9, 9:11, 11:9, 10:12, 7:11), Kalawa – Bąk 2:3 (7:11, 11:8, 11:7, 10:12, 4:11);
II stół: Izabela Godlewska – Małgorzata Sawecka 3:1 (8:11, 11:9, 11:4), Aleksandra Mozdyniewicz – Monika Perzyna 0:3 (3:11, 2:11, 8:11), Godlewska, Mozdyniewicz – Sawecka, Perzyna 3:1 (11:8, 11:6, 7:11, 11:7), Godlewska – Perzyna 1:3 (5:11, 11:7, 11:13, 5:11), Agnieszka Pietrzyk – Sawecka 0:3 (5:11, 5:11, 8:11).

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

Komentarze







reklama