Tytuł mistrza świata wywalczyły Finki, które w finałowym spotkaniu pokonały Szwajcarki 3:1. Mistrzynie sprzed dwóch lat - Szwedki - muszą zadowolić się brązowym medalem. W decydującym meczu pokonały Czeszki 6:3.
Polki stoczyły heroiczny bój z gospodyniami mistrzostw o piąte miejsce. Kibice, którzy śledzili internetową transmisję przeżyli prawdziwą huśtawkę nastrojów. Po pierwszej bezbramkowej tercji, w której więcej było szachów i wzajemnego badania sił, w drugiej gospodynie objęły prowadzenie. Polki jednak się nie załamały i odpowiedziały dwoma trafieniami. Prowadziły aż do 55 minuty. Wtedy, niesione na fali dopingu gospodynie, doprowadziły do wyrównania. Do wyłonienia zwycięzcy potrzeba było dogrywki. W niej o wiele groźniej atakowały Słowaczki. Końcówka dogrywki była dramatyczna. Polka powędrowała na ławkę kar i wtedy, niespodziewanie, biało – czerwone zadały decydujący cios. Chełstowska wykorzystała błąd Słowaczki i w sytuacji sam na sam pokonała golkiperkę przeciwniczek. W polskim obozie zapanowała ogromna radość.

Biało – czerwone w swojej podgrupie zajęły trzecie miejsce. Pokonały Norweżki i rozegrały fantastyczne spotkanie z Finkami, które dotarły do finału. Finki miały sporą przewagę, ale nasze dziewczęta świetnie się broniły, a w bramce wręcz fenomenalnie spisywała się Trębacz, która na 37 strzałów skapitulowała tylko dwa razy. Jej vis a vis Salo nie miała zbyt wiele pracy. W światło jej bramki Polki oddały osiem strzałów. Tylko jeden znalazł drogę do siatki. Na początku 4 minuty do kapitulacji fińską golkiperkę zmusiła Bartkowska. 21 sekund później rywalki doprowadziły do wyrównania. W 34 sekundzie drugiej odsłony Chełstowska nie wykorzystała rzutu karnego. Remis utrzymywał się do 51 minuty. Wtedy skandynawski zadały decydujący cios. Naszym dziewczyną należą się słowa wielkiego uznania, że podjęły walkę z utytułowanym rywalem i były bliskie dostania się do strefy medalowej.

Szkoda, że w takim stylu nie zgrały z Czeszkami. W inauguracyjnym spotkaniu wyszły na parkiet wystraszone, bez wiary, że można je pokonać. Te już w 54 sekundzie otwarły wynik spotkania i potem dobijały bezradne Polki. Mnożyły się błędy w naszej drużynie, trzęsły się ręce i nogi zawodniczkom. Czeszki wykorzystywały najmniejszy nasz błąd. Mrugała w drugiej tercji musiała opuścić swój posterunek, a między słupkami stanęła Trębacz. Nie zdołała już uratować zespołu od przegranej w dwucyfrowych rozmiarach. Stenka nie wykorzystała rzutu karnego. Przy stanie 0:10 Rogala zdobyła honorowe trafienie.

Kluczową potyczkę o trzecie miejsce nasze reprezentantki stoczyły z Norweżkami. Trener po klęsce z Czeszkami zmienił taktykę i ustawienie drużyny, na bardziej ofensywne. Naszej bramki strzegła Trębacz i robiła to skutecznie. Polki miały przewagę w pierwszej tercji, wyprowadziły sporo akcji ofensywnych, ale tylko raz piłeczka zatrzepotała w siatce rywalek. Początek drugiej odsłony dla rywalek, które w 25 minucie objęły prowadzenie 2:1. Biało – czerwone na drugą przerwę schodziły jednak z jednobramkowym prowadzeniem, a w trzecie tercji prowadziły 4:2. 33 sekundy przed końcem spotkania Norweżki zdobyły kontaktowego gola i mieliśmy dramatyczną końcówkę. Sekundę przed końcową syreną Stenka trafiła do pustej bramki.

Eliminacje grupowe
Polska – Czechy 1:13 (0:4, 0:5, 1:4)
Bramka dla Polski: Rogala.
Polska – Norwegia 5:3 1:0, 2:2, 2:1)
Bramki dla Polski: Stenka 2, Kędziora, Krzywak, Rogala.
Polska – Finlandia 1:2 (1:1, 0:0, 0:1)
Bramka dla Polski: Bartkowska.
O V miejsce
Polska – Słowacja 3:2 D (0:0, 1:1, 1:1; 1:0)
Bramki dla Polski: Stenka, Bujak, Chełstowska.

Polska: Trębacz (Mrugała, Foutoukidis) – Kraus, Chlebda, Stenka, Kozanecka, Kubowicz – Noga, Chełstowska, Bartkowska, Krzywak, Kędziora – Rogala, Grzelak, Kidoń, Bujak, Szychta – Szmruchiewicz, Ząbczyk, Dunaj. Trener Paweł Ludwichowski.
Stefan Leśniowski
Foto: flickr.com










