Mistrzynie straszliwie się męczyły z Jedynką Trzebiatów. Do 55 minuty bez przerwy musiały gonić wynik, przegrywały jedną bramką. Końcówka jednak była zabójcza w wykonaniu góralek. Zdobyły trzy gole i zwycięsko zakończyły potyczkę.
- Spodziewałem się trudnej przeprawy, ale nie aż takiej – mówi szkoleniowiec Szarotki, Lesław Ossowski. – Tym bardziej, iż ograliśmy seniorki Jedynki 9:0. Trzebiatów wyciągnął jednak wnioski z tej lekcji i bardzo dobrze krył pod własną bramką. Posiadaliśmy bardzo dużą przewagę, ale nie mogliśmy jej udokumentować bramkami. Rywalki groźnie kontratakowały i zdobywały gole. Byliśmy jednak bardzo cierpliwi. Zdawaliśmy sobie sprawę, że zdołamy je w końcu przełamać. Tak też się stało. Gdy objęliśmy prowadzenie 6:5, jedna z przeciwniczek powędrowała na ławkę kar i wtedy spokojnie kontrolowaliśmy wydarzenia na parkiecie, dorzucając w końcówce jeszcze jedną bramkę. Pojedynek nerwowy, ale ważny był początek turnieju.

Nazajutrz czekał podopieczne Lesława Ossowskiego pojedynek derbowy z Podhalem, które w pierwszym występie słabo się zaprezentowało z przybyszkami znad morza. Grało bez polotu, dziewczęta miały nogi jak z ołowiu. Brakowało im przyspieszenia, przeprowadzały akcje w jednostajnym tempie, do tego bardzo niedokładnie. Przegrały i aby myśleć jeszcze realnie o najwyższym trofeum, musiały pokonać Szarotkę.
Po 24 godzinach świeżości i formy nie odzyskały. W pierwszej połowie meczu zostały zepchnięte do głębokiej defensywy i tylko fenomenalnym interwencjom Młynarczyk, Podhalanki zawdzięczają, że wynik był na styku. Ba, nawet w połowie meczu objęły prowadzenie, wykorzystując zamieszanie podbramkowe. Szarotka jednak szybko zwarła szeregi, przyspieszyła i wykorzystała najpierw podwójną przewagę, a potem pojedynczą. Schodziła na przerwę z jednobramkową przewagą.

- Ciężko nam się grało w tym sezonie z Podhalem – twierdzi Lesław Ossowski. – Wszystkie mecze były na styku i o sukcesie decydowały detale. Do tej najważniejszej konfrontacji przystąpiliśmy maksymalnie skoncentrowani, z emanującą wolą zwycięstwa. Jeszcze w żadnym wzajemnym meczu nie mieliśmy tak znaczącej przewagi jak w pierwszej połowie. Nie wychodziliśmy z tercji przeciwnika, oddaliśmy mnóstwo strzałów na jego bramkę, ale wielki dzień miała bramkarka Podhala. Chyba rozegrała najlepsze zawody w tym sezonie. Inna rzecz, że byliśmy nieskuteczni, ale kolejny raz bardzo cierpliwi. Wiedzieliśmy, że jeśli pierwszy raz ją pokonamy, to potem już pójdzie. Tak też się stało. Ostatnią tercję rozpoczynaliśmy przy prowadzeniu 2:1. Gdy Podhale miało przewagę, E. Burdyn przechwyciła piłeczkę i w sytuacji sam na sam trafiła w okienko. Przecudny gol. To nas uspokoiło. Kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na parkiecie i pod koniec meczu Ola Burdyn zza bramki pokonała Młynarczyk. Co prawda rywal zdobył jeszcze gola, ale do końca pozostało już tylko 28 sekund i nie mógł nam zrobić krzywdy.
Szarotce wystarczało zdobyć jeden punkt w ostatniej konfrontacji z gdańszczankami, by świętować mistrzostwo. Być może nerwy sprawiły, iż dość długo nic jej nie wychodziło, mimo iż posiadała przewagę, grając piłeczką w tercji rywalek. Przeciwniczki wyprowadzały kontrataki lub strzelały z dystansu. To przyniosło im bramkowy efekt. Prowadziły 2:0 i dopiero wtedy góralki wzięły się do roboty. Złapały właściwy rytm i jeszcze przed przerwą zdobyły kontaktowego gola.

- Zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie to trudny rywal, gdyż miał w składzie doświadczone zawodniczki, ograne w seniorskiej lidze – mówi Lesław Ossowski. – Prezentowały ułożony unihokej. Przeważaliśmy, ale to rywalki prowadziły 2:0. Jednak w odpowiednim momencie złapaliśmy swój rytm gry, nerwy opuściły dziewczęta. One dobrze broniły swoją strefą. Poinstruowałem zawodniczki, by próbowały strzałów z dystansu, bo ich bramkarka niepewnie broni. Okazało się, że był to klucz do sukcesu. R. Zapala dwa razy uderzyła z dystansu, nie były to piorunujące uderzenia, a jednak znalazły drogę do bramki. Nawet remis dawał nam mistrzostwo, ale chcieliśmy zakończyć czempionat jak na mistrza przystało, zwycięstwem.
Gdyby padł remis, to Podhale miałoby brązowy medal. Jeszcze na 4 minuty przed końcem podopieczne Arkadiusza Pysza mogły czuć się brązowymi medalistkami. Na nic jednak zdało się zwycięstwo nad Trzebiatowem, bo Szarotka tuż przed końcem zdobyła gola, który odebrał miejsce lokalnemu rywalowi na pudle.
Worwa Szarotka Nowy Targ – Jedynka Trzebiatów 7:5 (1:1, 1:2, 5:2)
Bramki dla Szarotki: Kaczmarczyk 3, Anna Burdyn 2, Chowaniec, Bujak, Aleksandra Burdyn.
MMKS Podhale Nowy Targ – Energa Olimpia Osowa Gdańsk 2:4 (1:2, 0:0, 1:2)
Bramki dla Podhala: Timek, Podlipni.
Worwa Szarotka Nowy Targ – MMKS Podhale Nowy Targ 4:2 (0:0, 2:1, 2:1)
Bramki: Kubowicz, Chlebda, E. Burdyn, Aleksandra Burdyn – Fryźlewicz, Podlipni.
MMKS Podhale Nowy Targ – Jedynka Trzebiatów 5:4 (1:1, 3:1, 1:2)
Bramki dla Podhala: Podlipni 2, Florczak, Mamak, Timek.
Worwa Szarotka Nowy Targ – Energa Olimpia Osowa Gdańsk 3:2 (0:0, 1:2, 2:0)
Bramki dla Szarotki: R. Zapała 2, Chlebda.
Energa Olimpia Osowa Gdańsk – Jedynka Trzebiatów 3:5.

Worwa Szarotka: M. Zapała; Chlebda – Sąder, Leśniak – R. Zapała; Kubowicz – E. Burdyn – Chowaniec, Kaczmarczyk – Bujak – Anna Burdyn, Węgrzyn – Gruszczak – Aleksandra Burdyn, Dziubińska, Rokicka. Trener Lesław Ossowski.
Podhale: Młynarczyk – Dębska, Florczak, Florek, Fryźlewicz, Lasyk, Lech, Mamak, Niechciarz, Podlipni, Skiba, Szeliga, Timek, Tymek, Łojek. Trener Arkadiusz Pysz.
Tabela:
1. Worwa Szarotka - 9pkt (14-9 bramki)
2. Jedynka - 3 (14-15)
3. Energa Olimpia - 3 (9-10)
4. MMKS Podhale - 3 (9-12)
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Jarosław Chlebda www.myfloorball.pl










