29.02.2012 | Czytano: 1175

Kibice walczą o życie Podhala(+zdjęcia)

Hokejowe Podhale znalazło się na przepaścią. Działacze nie wyciągają ręki, by nie wpadło w przepaść. Rozkładają je bezradnie i przyglądają się, jak 80- letnia budowla się wali. Nie mają pomysłu, by zapobiec katastrofie. Są bezradni, bo byli nieprzygotowani do trudnej roli prowadzenia klubu. Do katastrofy za to nie chcą dopuścić kibice.

Zebrali nie tylko 762 podpisy pod petycją do zarządu o zwołanie w jak najszybszym terminie Nadzwyczajnego Walnego Zebrania Członków Klubu i podania się do dymisji. Listę pokazali dziennikarzom na zwołanej konferencji prasowej.

- Nie dajemy pozwolenia na fuszerkę, która jest dziełem aktualnie urzędującego zarządu – mówi prezes Stowarzyszenia Kibiców, Michał Karaś. – Zbudowali najsłabszą drużynę w historii klubu, a udają, że nic się nie dzieje. Mamy dość ich niekompetencji i niespełnionych obietnic. Tych, o których mówili dwa lata temu i tej sprzed miesiąca o dymisji. Kierunek, który obrali zmierza do upadku hokeja w Nowym Targu. Mamy mnóstwo pomysłów wyjścia z sytuacji, do której doprowadzili. Nie chciałbym o nich teraz mówić, one w odpowiednim czasie zostaną przekazane nowym władzom. Jeżeli dojdzie do zmian, to będziemy działać. Nie zostawimy 80- latka na pastwę losu. Będziemy się strać, by zawodnicy, kibice i cały region byli zadowoleni. Nie robimy to tylko dla Nowego Targu. Podhale jest marką regionu, cenioną także w kraju. Trzeba zdać sobie sprawę, że upadek Podhala odczuje cały polski hokej. Oczekujemy od zarządu spełnienia deklaracji z 3 lutego i podania się do dymisji. Termin „walnego” już teraz powinien być ogłoszony, bo sezon za dwa tygodnie dobiega końca. Jeśli w najbliższych dniach nie zwołają „walnego”, to mamy przygotowane inne akcje, które jeszcze bardziej w nich uderzą. By nie być posądzonym o kopanie dołków pod zarządem i zbieranie podpisów, zorganizowaliśmy akcję zbierania pieniędzy dla zawodników, tych, których nie dostają od zarządu.


Są takie dni, że człowiekowi jest głupio, staje bezradny, rozkłada ręce i nawet śmiać mu się nie chce. Bo, z czego tu się śmiać? W takiej sytuacji znalazło się Podhale, tradycja i historia nie tylko stolicy Podhala, ale całego regionu. Wyciąga rękę i krzyczy o pomoc, ale jak to w życiu, ci, którzy mogą, nie bardzo chcą się zlitować nad biedakiem. Chowają pieniądze do swojej sakiewki.

Prosty człowiek, ale normalny, zapyta, wprost: „Kto za to beknie?” Wszyscy wiemy, że każdy z „umoczonych” będzie przekonywał, że on nie ponosi winy, że miał dobrą wolę, chciał ratować klub, po prostu, chciał. Ale nie mógł, bo inni nie pozwolili. Ale co to ma do rzeczy? Jakaż to pomoc, skoro trzeba zamawiać trumnę u stolarza, a grabarz czeka na sygnał do pochówku? Przecież nikt nikogo z obecnych włodarzy klubu do rządzenia nie zmuszał. Sami podjęli decyzję, sami się pchali na stołki. To przecież oni zorganizowali akcję „podpalenia” poprzedniego zarządu. W jakich okolicznościach przejmowali władzę, bliscy klubu doskonale wiedzą i pamiętają.

– Ja ich nie żałuję. Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy. Odpłaca im za to, co zrobili - mówi jeden z byłych działaczy. Zapowiadali wielkich sponsorów, potężniejszych niż Wojas. No to ich mamy. Pchali się drzwiami i oknami, te ostatnie nawet pobili, bo wszyscy chcieli naraz wejść do biura.

Czy tylko oni są winni? Nie!! Także ci, a może przede wszystkim ci, którzy rzucali kłody pod nogi Wiesławowi Wojasowi. Ci, którzy mu nie zamrażali lodu na czas i „darczyńca” musiał wydawać dodatkową kasę, by zespół przygotować do sezonu, po drugiej stronie Tatr. Bo lodowisko zamrożone było dopiero we wrześniu, a w sezonie 2006/07 nawet w październiku. Mimo tych trudności zdobył w tym sezonie mistrzostwo kraju, a drugie w 2010 roku. Czy można się dziwić, że kura znosząca złote jaja powiedziała – pass.

Dzisiaj kolejna tradycja, po upadku kuśnierstwa, zakładu obuwniczego, czy ostatnio wyciętego drzewa „Skalskiego”na rynku, idzie do piachu. Brak poszanowania dla historii.

Czym byłby naród bez historii? Czym społeczność regionalna bez kultywowania swojej historii? Starożytni Grecy uważali historię za jedną ze sztuk, za jedyną drogę życiową, za patriotyzmem. Patriotyzm różne ma postaci. Dla jednych będzie to brzoza i Smoleńsk we mgle, dla innych praca w kluczowym dla narodu, regionu momencie. Którą niebawem też osądzi historia.

Stefan Leśniowski

 

Komentarze







reklama