Wszystko zaczęło się wyśmienicie. Oświęcimianie zaskoczeni taktyką gospodarzy szybko przegrywali 7:0 i nawet czas wzięty przez trenera gości nie pomógł w lepszej grze. Miejscowi mieli problemy z celnością rzutową, ale pierwszą kwartę zakończyli 7-punktowym prowadzeniem. W zespole gospodarzy świetnie grał Żmuda. On i Trzciński zdobywali punkty, więc z miarę upływu czasu trener przyjezdnych znalazł i na nich sposób.
W drugiej kwarcie zagrały drugie piątki i górale zwiększyli przewagę. Świetnie grali na tablicach, a Senio raz za razem dziurawił kosz. Z 25 punktów rzuconych przez nowotarżan, on zdobył 15. Wygrywał też tablicę. Rywale pod wpływem mocnego nacisku gubili piłkę, straszliwie motali się w ataku.
Po przerwie oba zespoły przeszły ogromną metamorfozę. Gospodarze wprost stanęli. Trener Wojciech Polak wściekał się, wrzeszczał na zawodników, zmieniał, ale ci jak zahipnotyzowani, gubili piłkę, nie potrafili jej zebrać z deski, a jeśli już znalazła się w ich rękach to straszliwie ich musiała parzyć, bo od razu ją oddawali rywalowi. Ten systematycznie odrabiał straty. W odstępie 3 minut odrobił 12 punktów. Na szczęście w drugiej części trzeciej kwarty stracił skuteczność i ta faza meczu zakończyła się 13- punktową przewagą teamu Wojciecha Polaka.

To tylko na moment uspokoiło trenera, bo czwarta ćwiartka w wykonaniu jego podopiecznych, to był dramat. Przegrali ją różnicą 15 punktów!. W pewnym momencie szkoleniowiec Piątki nie wytrzymał i krzyknął: „ posrani jesteście jak baby”. Nie było zawodnika, który potrafiłby wziąć ciężar gry na siebie, uspokoić grę, przytrzymać piłkę, rozegrać długą akcję. W końcu, to przyjezdni powinni się śpieszyć, bo gonili wynik. Przewaga górali topniała w oczach. Czasy brane przez Wojciecha Polaka nie pomagały. Im bliżej końca meczu, tym panika w szeregach jego zespołu była coraz większa. 90 sekund przed końcem gospodarze prowadzili różnicą 5 punktów i przeprowadzili dwie akcje w szaleńczym tempie. Trzciński przebiegł całe boisko z piłką i z ekwilibrystycznej pozycji próbował trafić do kosza. Oczywiście poszły kontry, z który goście wykorzystali jedną. Po kolejnej szaleńczej akcji Trzcińskiego, wykonywał dwa osobiste i spudłował. 29 sekund przed końcem gospodarze prowadzili już 1 punktem i rozgrywali piłkę. Ponownie Trzciński zdecydował się na rzut rozpaczy z dystansu i w kontrze faulował Żumda. Oświęcimianie po osobistych, 8 sekund przed końcem, wyszli na prowadzenie i gdy dostali piłkę z boku stało się jasne, że rzutem na taśmę wywieźli zwycięstwo z Podhala.

- Gratuluje chłopakom walki, bo w Oświęcimiu przegraliśmy różnicą 60 punktów – mówi uspokojony już trener Wojciech Polak. – Rywal zagrał tym samym składem, a więc mogę powiedzieć, że w moim zespole doszło do rewolucyjnych zmian w podejściu do meczu i samej gry. Cieszę się, że w końcu zagraliśmy dobrze w obronie, próbowaliśmy zatrzymać ich dwóch liderów. Niestety tylko do pewnego czasu, w końcówce chłopcy stracili głowę. Jak się ma 5 punktów przewagi, to gra się odpowiedzialne akcje, a nie chaotyczne. Każdy bał się wziąć odpowiedzialność na siebie. Pierwoła za rzuty, a Trzciński za spokój. Do tego głupi faul Żmudy, dały osobiste i piłkę z boku rywalowi. To są niuanse, które pomogły wygrać przeciwnikowi.

Piątka Nowy Targ – Nowa Oświęcim 70:72 (17:10, 25:9, 12:22, 16:31)
Piątka: Bryniarski, M. Leja, Senio 23, Trzciński 18, Burdyn 5, Żmuda 12 (2x3), P. Leja 4, Kalata, Szymański 2, Janik, Jaskierski, Pierwoła 6. Trener Wojciech Polak.
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










