Autorami horroru z happy endem byli koszykarze nowotarskiej Piątki, którzy podejmowali wicelidera Górnika Wieliczkę.
Górale od początku nadawali ton wydarzeniom na parkiecie. Prowadzili 12:4 i… w połowie pierwszej kwarty złapała ich zadyszka. Po niespełna 2 minutach przybysze z Wieliczki prowadzili 14:12. Jak się później okazało, było to ostatnie prowadzenie wicelidera w meczu. Nowotarżanie w mig odrobili straty i pierwszą cześć meczu zakończyli z 6-punktowym prowadzeniem. W drugiej kwarcie wystąpiła druga piątka i zwiększyła przewagę do 18 „oczek”, chociaż w pewnym momencie wynosiła 21 punktów.

Po przerwie zespoły się zacięły. Przez 2 minuty i 16 sekund nikomu nie udało się trafić do kosza. Złą serię przełamał Trzciński, który wykonał akcję dwa plus jeden. Gra górali nie była już tak płynna jak w pierwszej połowie, było sporo strat i rzutów z nieprzygotowanych pozycji. To było wodą na młyn Górnika, który systematycznie odrabiał straty. Trener Piątki, jak nigdy, był bardzo impulsywny. Gestykulował, krzyczał na zawodników, rotował nimi. W końcu gościom udało się odrobić tylko dwa punkty.
- Krzyczałem, bo był to mecz walki. Chłopaki zagrali agresywną obroną – tłumaczył się Wojciech Polak, który jeszcze bardziej był niespokojny w ostatniej ćwiartce. Jego podopieczni zaczęli ją fatalnie. Starty piłek przy rozegraniu na obwodzie, zbyt pospieszne rzuty, nadziewanie się na kontry. Po 90 sekundach przegrywali 0:11. W 35 minucie koszykarze Wieliczki mieli już tylko 2 punkty straty. Zaczynało być dramatycznie. Wtedy Wojciech Polak wymienił zawodników, wpuścił na parkiet największe tuzy zespołu. One zaczęły odrabiać straty, by w końcu skierować zespół na właściwe tory.

- To nie były przespanie minuty – irytował się Wojciech Polak. – To była kwestia niecelnych rzutów. Policzyłem, że z 15 rzutów, tylko dwa trafiły do dziury. Po dwóch kwartach pewnie prowadziliśmy i robiłem rotację, by cała dwunastka mogła zagrać. Doszedł nas przeciwnik, to zrobiłem zmiany. W końcówce uporaliśmy się ze skutecznością i odzyskaliśmy przewagę.
Świetną partię w całym meczu rozegrał Senio. Dawno go nie widziałem w takiej dyspozycji. Imponował wejściami pod kosz, zbiórkami z tablic i pewną ręką, która nie drżała mu w najważniejszych momentach. Rzucił 25 punktów. Kto wie czy to nie jego rekord. Kroku dotrzymywał mu Trzciński, który zdobył 18 punktów.
- Muszę pochwalić chłopaków za grę w obronie. Była pomoc, bronienie jeden na jeden, zbiórka z własnej tablicy i kontry. Była też konsekwencja w ataku. Wreszcie zagraliśmy to, co ćwiczymy na treningach. Był ruch bez piłki, szukanie sobie pozycji. Chłopcy są dobrze wyszkoleni technicznie i każdy, gdy jest wypracowana dogodna pozycja, potrafi zagrać jeden na jeden. To był klucz do sukcesu – twierdzi szkoleniowiec Piątki.

UKS Piątka Nowy Targ – Górnik Wieliczka 83:69 (22:16, 25:13, 15:17, 21:23)
Piątka: Trzciński 18 (1x3), M. Leja 10, Senio 25, Burdyn, Żmuda 13 (1x3), P. Leja 2, Kalata 4, Szymański, Kuraś, Balakowicz 2, Jaskierski, Pierwoła 9 (1x3). Trener Wojciech Polak.
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










