Mecz był praktycznie – używając terminologii piłkarskiej - do jednej bramki, chociaż góralki w ostatnim meczu pozwoliły rywalkom ugrać honorowy punkt. Na pewno, by go nie zdobyły, gdyby gospodynie nie wystawiły 11-letniej Agnieszki Pietrzak. Niemniej ta utalentowana tenisistka musi gdzieś nabywać doświadczenia, a kiedy, jak nie w takim meczu.
Walczyła bardzo dzielnie z zawodniczką starszą o osiem lat, Klaudią Jagodzińską. Szczególnie dwa ostatnie sety były bardzo interesujące i trzymające w napięciu. W tym roku jedenastolatka z Gorców po raz pierwszy stanęła przy pierwszoligowym stole, ale nie był to jej debiut. W poprzednim sezonie rozegrała dwa spotkania singlowe z Elitą Łódź, oba przegrane.

Rozpoczęła potyczkę z Jagodzińską od prowadzenia 2:0, ale potem wygrała tylko jedną piłeczkę. Za to w drugiej partii napędziła sporo strachu faworyzowanej przeciwniczce. Jagodzińska prowadziła 10:7, lecz pozwoliła się dojść na 10:10, potem było jeszcze 12:12 i dopiero w końcówce przeważyło większe doświadczenie Jagodzińskiej. Co warte podkreślenia, Agnieszka wdawała się w długie wymiany i o dziwo kilka z nich wygrała. Kąśliwie też serwowała. – Ale dała rotację top-spinową – zachwycił się nestor nowotarskiego ping- ponga, Jan Sowiński, kiedy rywalka była bezradna przy odbiorze piłeczki.
Również w trzeciej partii jedenastolatka stawiała zacięty opór. Przegrywała 4:6, by za chwilę objąć prowadzenie 8:6. Więcej już nie zdobyła punktów. Niemniej za postawę należą się jej słowa pochwały.
W zespole z Moszczenicy również występowała równolatka Agnieszki, Adela Midera. Ona jednak nie zdołała się postawić góralkom, chociaż w drugim secie z Aleksandrą Mozdyniewicz doprowadziła do 7:5. Ostatecznie jednak przegrała do siedmiu.

Z Izabelą Godlewską nie miała już szans. Punkty zdobywała jedynie po „świniach”, po przypadkowym uderzeniu w kant stołu, czy też po prześlizgnięciu się piłeczki przez siatkę. – Dawniej w tym wieku zawodniczki nie miały prawa debiutować w pierwszej lidze. To świadczy o poziomie rozgrywek – powiedział Jan Sowiński.
Jej koleżanki z drużyny były jedynie bladym tłem dla popisów gospodyń. Świadczą o tym wyniki. Wszystkie mecze zakończyły się 3:0. W setach tylko w chwilach rozluźniania przyjezdne punktowały, bądź po szczęśliwych zagraniach, po których – w myśl tenisowego regulaminy – trzeba przepraszać.
O emocjach można jedynie mówić w grze podwójnej na drugim stole w trzecim secie. Nowotarżanki po łatwych dwóch wygranych partiach, w trzeciej chciały wygrać na stojąco. Toteż rywalki objęły prowadzenie 4:0 i dopiero zostały dopadnięte na 7:7. Niemniej kolejne dwie piłeczki wygrały przyjezdne. Potem mieliśmy 9:9 i 10:10, ale na więcej nie pozwoliły już zawodniczki lidera pierwszej ligi.

Gorce Nowy Targ - Moszczenica 9:1
I stół:
Małgorzata Kalawa - Katarzyna Kuwerska 3:0 (11:7, 11:7, 11:9), Paulina Kowalczyk – Patrycja Wiktor 3:0 (11:2, 11:9, 11:3), Kalawa, Kowalczyk – Kuwerska, Midera 3:0 (11:4, 11:3, 11:6), Kalawa – Wiktor 3:0 (11:4, 11:4, 11:7), Kowalczyk – Kuwerska 3:0 (11:1, 11:6, 11:4);
II stół:
Izabela Godlewska – Klaudia Jagodzińska 3:0 (11:4, 11:4, 11:6), Aleksandra Mozdyniewicz – Adela Midera 3:0 (11:5, 11:7, 11:5), Godlewska, Mozdyniewicz – Jagodzińska, Wiktor 3:0 (11:3, 11:9, 12:10), Godlewska – Midera 3:0 (11:4, 11:4, 11:4), Agnieszka Pietrzak – Jagodzińska 0:3 (3:11, 12:14, 8:11).
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










