07.01.2012 | Czytano: 2730

Najwięcej emocji z udziałem 11-latki(+foto)

- Takie mecze nie mają sensu – mówili kibice śledzący zmagania pierwszoligowe tenisa stołowego kobiet. Nie ma się, co dziwić, bo emocji w nim było tyle, co kot napłakał. Mecz trwał zaledwie 77 minut. Widocznie trenerzy Gorców wiedzieli, iż podopieczne bez nich sobie poradzą, bo nie było ich na meczu. Również prezes wolał wybrać się na mecz koszykówki niż ping -ponga.

Mecz był praktycznie – używając terminologii piłkarskiej - do jednej bramki, chociaż góralki w ostatnim meczu pozwoliły rywalkom ugrać honorowy punkt. Na pewno, by go nie zdobyły, gdyby gospodynie nie wystawiły 11-letniej Agnieszki Pietrzak. Niemniej ta utalentowana tenisistka musi gdzieś nabywać doświadczenia, a kiedy, jak nie w takim meczu.

Walczyła bardzo dzielnie z zawodniczką starszą o osiem lat, Klaudią Jagodzińską. Szczególnie dwa ostatnie sety były bardzo interesujące i trzymające w napięciu. W tym roku jedenastolatka z Gorców po raz pierwszy stanęła przy pierwszoligowym stole, ale nie był to jej debiut. W poprzednim sezonie rozegrała dwa spotkania singlowe z Elitą Łódź, oba przegrane.

Rozpoczęła potyczkę z Jagodzińską od prowadzenia 2:0, ale potem wygrała tylko jedną piłeczkę. Za to w drugiej partii napędziła sporo strachu faworyzowanej przeciwniczce. Jagodzińska prowadziła 10:7, lecz pozwoliła się dojść na 10:10, potem było jeszcze 12:12 i dopiero w końcówce przeważyło większe doświadczenie Jagodzińskiej. Co warte podkreślenia, Agnieszka wdawała się w długie wymiany i o dziwo kilka z nich wygrała. Kąśliwie też serwowała. – Ale dała rotację top-spinową – zachwycił się nestor nowotarskiego ping- ponga, Jan Sowiński, kiedy rywalka była bezradna przy odbiorze piłeczki.

Również w trzeciej partii jedenastolatka stawiała zacięty opór. Przegrywała 4:6, by za chwilę objąć prowadzenie 8:6. Więcej już nie zdobyła punktów. Niemniej za postawę należą się jej słowa pochwały.

W zespole z Moszczenicy również występowała równolatka Agnieszki, Adela Midera. Ona jednak nie zdołała się postawić góralkom, chociaż w drugim secie z Aleksandrą Mozdyniewicz doprowadziła do 7:5. Ostatecznie jednak przegrała do siedmiu.

Z Izabelą Godlewską nie miała już szans. Punkty zdobywała jedynie po „świniach”, po przypadkowym uderzeniu w kant stołu, czy też po prześlizgnięciu się piłeczki przez siatkę. – Dawniej w tym wieku zawodniczki nie miały prawa debiutować w pierwszej lidze. To świadczy o poziomie rozgrywek – powiedział Jan Sowiński.

Jej koleżanki z drużyny były jedynie bladym tłem dla popisów gospodyń. Świadczą o tym wyniki. Wszystkie mecze zakończyły się 3:0. W setach tylko w chwilach rozluźniania przyjezdne punktowały, bądź po szczęśliwych zagraniach, po których – w myśl tenisowego regulaminy – trzeba przepraszać.

O emocjach można jedynie mówić w grze podwójnej na drugim stole w trzecim secie. Nowotarżanki po łatwych dwóch wygranych partiach, w trzeciej chciały wygrać na stojąco. Toteż rywalki objęły prowadzenie 4:0 i dopiero zostały dopadnięte na 7:7. Niemniej kolejne dwie piłeczki wygrały przyjezdne. Potem mieliśmy 9:9 i 10:10, ale na więcej nie pozwoliły już zawodniczki lidera pierwszej ligi.

Gorce Nowy Targ - Moszczenica 9:1
I stół:
Małgorzata Kalawa - Katarzyna Kuwerska 3:0 (11:7, 11:7, 11:9), Paulina Kowalczyk – Patrycja Wiktor 3:0 (11:2, 11:9, 11:3), Kalawa, Kowalczyk – Kuwerska, Midera 3:0 (11:4, 11:3, 11:6), Kalawa – Wiktor 3:0 (11:4, 11:4, 11:7), Kowalczyk – Kuwerska 3:0 (11:1, 11:6, 11:4);
II stół:
Izabela Godlewska – Klaudia Jagodzińska 3:0 (11:4, 11:4, 11:6), Aleksandra Mozdyniewicz – Adela Midera 3:0 (11:5, 11:7, 11:5), Godlewska, Mozdyniewicz – Jagodzińska, Wiktor 3:0 (11:3, 11:9, 12:10), Godlewska – Midera 3:0 (11:4, 11:4, 11:4), Agnieszka Pietrzak – Jagodzińska 0:3 (3:11, 12:14, 8:11).

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

Komentarze







reklama