10.12.2011 | Czytano: 1249

Polki krok od bezpośredniej kwalifikacji

Polskie unihokeistki osiągnęły historyczny sukces podczas mistrzostw świata rozgrywanych w szwajcarskim St. Gallen. Pokonując Danię, w najgorszym wypadku zajmą szóste miejsce. Dotychczas najlepszym osiągnięciem było ósme miejsce, w poprzednim czempionacie. Liczymy, że to nie ostatnie słowo biało – czerwonych i jutro pokonają Norweżki, zapewniając sobie bezpośrednią kwalifikację do następnych mistrzostwa świata, które za dwa lata zorganizują Czechy.



Pierwsze minuty bardzo nerwowe w wykonaniu obu drużyn. Piłeczka nie była posłuszna zawodniczkom. Pierwsze opanowały się Polki, które zagrały wysokim pressingiem, nie pozwalając rywalkom na rozwinięcie skrzydeł. Dunki były bezradne, nie potrafiły wyprowadzić składnej akcji. Nasze panie wciąż nacierały, miały świetne okazje, ale je marnowały. Piotrowska nie wykorzystała dwóch sytuacji sam na sam. Za pierwszym razem nie trafiła w światło bramki, w drugim przypadku górą była bramkarka, która była najmocniejszym ogniwem Dunek. Ona też wybrana została najlepszą zawodniczką w zespole duńskim. Miała też dużo szczęścia, bo w sukurs przyszła jej poprzeczką. Szczęście opuściło ją w 18 minucie. Polki kapitalnie rozegrały rzut wolny i Piotrowska odczarowała świątynie Dunek. Chwilę później kapitalną akcję przeprowadziło pierwsze troi naszej drużyny narodowej. Łęgowska zagrała do Piotrowskiej, a ta do Kwiecińskiej, która ulokowała piłeczkę w pustej bramki.

 


Rywalki wyciągnęły wnioski z pierwszych 20 minut i w drugiej radziły sobie znacznie lepiej. Inna rzecz, że Polki cofnęły się do defensywy, nie forsowały takiego tempa, czyhając na kontry. Takowe były, ale zawodziła skuteczność. Do tego błąd Bryniarskiej i Stachowiak z zimną krwią wykorzystała Di Nardo i zrobiło się nerwowo.
Trzecią tercją rozpoczęliśmy na dwie piątki. Piotrowska, Kwiecińska i Sarna Pohrebny nie potrafiły zmusić bramkarkę do kapitulacji mimo świetnych okazji. Dopiero w 45 minucie Dutkiewicz (wybrana najlepszą zawodniczką polskiej drużyny) strzałem z dystansu trafiła do siatki. Polki wtedy grały w przewadze. Potem mądrze się broniły. 70 sekund przed końcową syreną szkoleniowiec duńskiej drużyny wziął czas i wycofał bramkarkę. Jurkowska przechwyciła piłeczkę i strzelała na pustą bramkę. Dunka zagrała wysokim kijem i sędziowie podyktowali rzut karny. Świetnie wykonała go Jurkowska i szał radości zapanował w polskim obozie.

 


Polska – Dania 4:1 (2:0, 0:1, 2:0)
1:0 Piotrowska (Samson) 17:47, 2:0 Kwiecińska (Piotrowska) 19:28, 2:1 Di Nardo (Jensen) 32:10, 3:1 Dutkiewicz (Pazio) 44:15, 4:1 Jurkowska 59:49 karny.
Polska: Szarmach – Samson, Jurkowska, Piotrowska, Kwiecińska, Łęgowska - Bryniarska, Pazio, Stachowiak, Dutkiewicz, Kidoń – Grynia, Zielenkiewicz, Piekarczyk, Sarna Pohrebny, Krzystyniak – Lech, Kidoń, Wieczorek.


Stefan Leśniowski
Foto: flickr.com
 

 

Komentarze







reklama