To miało być łatwe zwycięstwo. Tak przynajmniej zapowiadano przed wyjazdem do Szwajcarii. Tymczasem sukces nie przyszedł łatwo. Polki niemiłosiernie mordowały się, ale na własne życzenie, gdyż rozpoczęły mecz bardzo ospale, jakby jeszcze były w autobusie. Posiadały przewagę, ale grały jednostajnym tempem, bez przyspieszenia, często piłeczka podskakiwała odbijając się od kijów rywalek. Atak pozycyjny rwany. To nie mogło zaskoczyć przeciwniczki, które od początku nastawiły się na destrukcję i obronę własnej bramki. Miały dobrze w pamięci wysoką przegraną z naszą drużyną narodową podczas turnieju w Niemczach. Nie chciały popełnić tego samego błędu, a więc iść na otwartą „wojnę”. Schowane za podwójną gardą wykorzystywały leniwe ataki Polek, które co prawda dużo strzelały, ale wszystkie strzały padały łupem dobrze usposobionej bramkarki. Verbung miała ułatwione zadanie, bo lecące w kierunki jej bramki piłeczki nie miały mocy i precyzji, gdyż były podbijane i blokowane przez broniące zawodniczki. Nawet rykoszety ją nie zaskoczyły. Często nasze akcje były przerywane i Holenderki próbowały wyprowadzić kontratak. Nie zawsze się to udawało, szczególnie od połowy meczu.

Do 28 minuty polscy kibice śledzący pojedynek w Internecie mieli nietęgie miny. Rywalki prowadziły 2:0, wykorzystując gapiostwo naszej defensywy. Trenerzy naszej drużyny narodowej mieszali ustawieniami, ale na nic to się zdało. Przełamanie nastąpiło dopiero w we wspominanej minucie. Bramkę strzeżoną przez Verbung odczarowała Pazio. W samej końcówce drugiej odsłony do wyrównania doprowadziła Piotrowska.
Polki szalę zwycięstwa na swoją stronę przechyliły dopiero w trzeciej tercji. Piękne zagrania naszej bramkarki do Pazio i ta dała naszej reprezentacji pierwsze prowadzenie. Szans na dalsze gole było multum, ale jeszcze tylko dwa razy ażurowy przedmiot znalazł drogę do bramki. W pozostałych przypadkach w sukurs holenderskiej bramkarce przychodził słupek i poprzeczka. Inna rzecz, że indolencja strzelecka Polek wołała o pomstę do nieba. W meczu oddały 44 strzały na bramkę Verbung ( vis a vis miała cztery) i zdobyły tylko pięć goli. Skuteczność 11 procentowa. Ba, gdy rywalki wycofały bramkarkę, Łęgowska nie trafiła do pustej bramki.

W drugim meczu naszej grupy Szwajcarki rozgromiły Rosjanki 21:1.
Polska – Holandia 5:2 (0:1, 2:1, 3:0)
0:1 Van de Hoven (Hombergen) 13:01,
0;2 Van de Berg (Kollau) 22:01,
1:2 Pazio (Dutkiewicz) 27:15,
2:2 Piotrowska 38:24,
2:3 Pazio (Szarmach) 44:08,
2:4 Piotrowska (Łęgowska) 51:35,
2:5 Dutkiewicz ( Pazio) 58:34.
Polska: Szarmach – Jurkowska, Samson, Kwiecińska, Łęgowska, Zielenkiewicz – Bryniarska, Pazio, Dutkiewicz, Piotrowska, Rzepa – Lech, Grynia, Krzystyniak, Sarna Pohrebny, Stachowiak – Kidoń, Wierczorek, Piekarczyk.
Stefan Leśniowski
FOTO: flickr.com










