Szkoleniowiec Gorców już w ubiegłym tygodniu grał w Strachowicach w kategorii młodzik i wtedy zabrał młodsze zawodniczki, by te poznały atmosferę hali i ograły się. Dla niego ważniejsza potyczka rozgrywana była w minioną sobotę. Ten eksperyment powiódł się. We właściwym roczniku jego zespół okazał się lepszy i mógł wygrać jeszcze wyższych rozmiarach.
- To było wyśmienite otwarcie sezonu w kategorii dziewcząt urodzonych w 1999 roku – mówi trener Gorców, Witold Chamuczyński. – Uzyskaliśmy korzystny rezultat, ale z gry nie jestem zadowolony. Przed tygodniem z młodziczkach zagraliśmy dużo lepiej, mniej popełniliśmy błędów, twardo graliśmy w obronie i bardziej zespołowo. Teraz graliśmy nerwowo, popełnialiśmy masę prostych błędów, kroków, noszonych piłek i dużo faulowaliśmy. Cieszę się tylko z wyniku. Mecz dał mi wskazówki, nad czym trzeba pracować. Nad techniką indywidualną, motoryką i obroną.

Nazajutrz jego podopieczne zmierzyły się w starszej grupie wiekowej z Żakiem i trener martwił się, żeby nie przegrać trzycyfrówką. Setka nie pękła, a mogło być znacznie lepiej. Zabrakło ogrania, parkietowego cwaniactwa, które zyskuje się z ilością rozegranych spotkań. Dla nowotarżanek to dopiero szósty ligowy mecz w życiu. Miały więc prawo mylić się i popełniać błędy.
Trener Chamuczyński często stawał z ławki i instruował swoje podopieczne. W pewnym momencie nie wytrzymał. – Trzy miesiące trenujemy obronę i nadal nie wiecie o co chodzi. Bronimy agresywnie. Dla grzecznych dziewczynek nie ma miejsca na parkiecie. Nie dajmy się im zastrzelić. Musimy podejmować odważne decyzje, nawet gdy będą nieudane – przekazywał w przerwie.

W poczynaniach jego drużyny było sporo chaosu i paniki. Często traciły piłkę. Wyrzucały z autu wprost w ręce rywalek, pozwalały sobie zabierać piłkę na własnej połowie, nie radziły sobie w kryciu, w zasłonach, w podwajaniu. Miały też swoje okazje do punktowania, ale nie trafiały, bądź były blokowane.
- Chwilami dawaliśmy się ogrywać jakbyśmy pierwszy raz widzieli piłkę – mówi Witold Chamuczyński, trener Gorców. – Nie mogę zrozumieć prostych błędów, nie wiem, czym spowodowanych. Przez większą część meczu przyzwoicie graliśmy w defensywie. Wyszło nam też kilka indywidualnych akcji i kontr. Szwankowała skuteczność. Gdyby nie błędy w obronie, to może nie przegralibyśmy różnicą ponad 40 punktów. Niemniej taka przegrana wstydu nie przynosi.

Gracz Starachowice – Gorce Steskal Nowy Targ 35:76 (4:18, 11:16, 11:20, 9:20)
Gorce: Kubowicz 25, Łaś 22, Z. Zubek 7, S. Zubek 9, Homoncik 4, Jędrol 4, Kobylarczyk 4, Olcoń 1, Nowak, Jaskierska. Trener Witold Chamuczyński.
Gorce Steskal Nowy Targ – Żak Nowy Sącz 39:82 (8:22, 11:14, 12:20, 8:26)
Gorce: Kot 4, S. Zubek 1, Rudolphi, Nowak, Krauzowicz, Marciniak 11, Olcoń 2, Różańska 2, Bujas 2, Kubowicz 6, Sołtys. Trener Witold Chamuczyński.
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










