Potyczki z wiślaczkami zawsze miały swój smaczek, przykuwały uwagę ze względu na walkę od początku do końca spotkania. Tylko kilka z nich kończyło się zwycięstwem jednego z rywali różnicą większą niż 6 pkt. Tym razem było podobnie.
Przed meczem szkoleniowiec Gorców zastanawiał się jak pokryć najwyższa na parkiecie, mierząca 199 centymetrów, Joannę Grymek. Po krótkiej konsultacji z Witkiem Chamuczyńskim udało się ustalić taktykę i zneutralizować „wieżę”. To był pierwszy krok do sukcesu. Krakowianki widać było, że takim obrotem sprawy były zaskoczone. Ich wariant gry miał polegać na wrzutkach do niej pod kosz. Miała być jak sławna Ula Siemionowa, która wsadzała piłkę do kosza. W skopiowaniu sławnej Rosjanki przeszkodziła jej Lasyk. Wielokrotnie uniemożliwiała jej rzut, a jeśli był niecelny, to zbierała piłkę z tablicy. Agresywna gra kosztowała ją spadniecie z parkietu za pięć przewinień, ale... dopiero w czwartej kwarcie. W ataku świetnie dysponowana była Piędel, która raz za razem dziurawiła kosz. Po pierwszej kwarcie góralki miały 7 – punktową przewagę.

Po kolejnych 10 minutach przewaga zmalała do dwóch „oczek”. Nowotarżanki nie trafiały z dystansu i półdystansu, często też traciły piłkę, co było wodą na młyn wiślaczek. Próby wejścia pod kosz były nieudane.
Trener w szatni udzielił reprymendy zawodniczkom i te na drugą część meczu wyszły zmobilizowane. Trzecia kwarta to koncert w ich wykonaniu. Wiślaczki stały jak wryte, nie mogąc nadążyć za szybkimi atakami gospodyń. Góralki pod własnym koszem walczyły jak lwice, o każdą piłkę. Przejmowały ją i natychmiast uruchamiały szybki atak. Znowu w tym elemencie prym wiodła Piędel, która w całym meczu zdobyła 36 punktów!

- Cieszę się ze zwycięstwa – mówi trener Gorców, Mirosław Ćwikiel. - Bylismy osłabieni znacznym spadkiem formy Justyny Rokiciak oraz Joanny Szopińskiej. Przed meczem uczulałem dziewczęta, aby przede wszystkim starały się utrzymać nerwy na wodzy i spokojnie rozgrywały piłkę. To nam się udało i przyznaję, że bardzo mnie to ucieszyło. Wiedzieliśmy, że nie możemy pozwolić rywalowi na wejście pod kosz, bo to jego najmocniejsza strona. I zgodnie z założeniami zmienialiśmy ustawienie w obronie. Przynosiło to oczekiwany skutek do pewnego momentu, gdy przestaliśmy wracać do obrony. Szybkie akcje przeciwniczek często kończyły się zdobyczą punktową i nie mogliśmy odskoczyć na bezpieczną odległość, która pozwoliłaby nam trochę odpocząć w ataku i obronie. Dopóki jednak nasze zawodniczki prowadziły konsekwentną i rozważną grę w ataku, nie byliśmy zagrożeni. Nie udało się niestety utrzymać koncentracji przez całe spotkanie i z tego powodu wynik trochę falował. Koncertowo zagraliśmy kwartę trzecią, która jak się okazało zdecydowała o naszym zwycięstwie. Dziewczęta grały z taką determinacja i dojrzałością, że serce rosło. Na wyróżnienie zasługuje Asia Jachymiak, świetnie sprawdzająca się w roli "jedynki", Zuzanna Długopolska i Patrycja Lasyk za dobre krycie Grymek.

KS Gorce Nowy Targ – Wisła Kraków 59:47 (18:11, 11:16, 24:9, 6:11)
Punkty dla Gorców: Piędel 36, D. Cyrwus, Długopolska, Przybyło, A. Szopińska 5, Rokiciak, Wolska, Florek 1, Jachymiak 11, Pudzisz, Lasyk 6.
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










