Po pierwszej połowie nie zanosiło się, że będzie to ciekawe widowisko. Bardziej na spektakl jednego aktora. Wydawało się, że drużyna Chupacabras rozniesie przeciwnika. Do przerwy prowadziła 4:0. „Chupasy” grali wyśmienicie zarówno w ataku jak i w obronie. Szybko i agresywnie. Defensorzy nie dopuszczali do groźnych sytuacji, blokowali wiele strzałów. Black Shadows brakowało armat, a w ich bramce zadebiutował mistrz Polski z Górali, Grzegorz Guzik. Nowa twarz w zespole nie będzie mile wspominać pierwszą odsłonę. Bizub, który dotychczas strzegł ich świątyni wyjechał na saksy do Anglii.
Unihokej to taka dyscyplina, że w mgnieniu oka zmiana się sytuacja. Prowadzenie czterema bramkami, to nie zbyt wiele. W przerwie w obozie przegrywających doszło do burzy mózgów i drugą cześć Black Shadows rozpoczęli od huraganowych ataków. Pala z Danielem szaleli na parkiecie. Inicjowali akcje, dogrywali kolegom piłeczkę i zatrudniali golkipera kąśliwymi strzałami. W efekcie ich drużyna złapała kontakt (4:3) i wtedy obudzili się „Chupasy”. Zaatakowali z furią i szybko odskoczyli na dwubramkowe prowadzenie. Ekscytująca była końcówka. Atak za atak, gol za gol. 40 sekund przed końcem Pieprzak doprowadził do stanu 6:5 i wydawało się, że Black Shadows pójdą za ciosem, będą w stanie wykrzesać siły i umiejętności, by doprowadzić do remisu. Nie udało się, ale mecz miał swój pieprzyk i przypadł do gustu obserwatorom.

Warriorz i Copacabana pewnie ograli swoich rywali. Pierwsi pod dowództwem reprezentanta kraju Piotra Kosteli rozprawili się z Aulą, która miała w swych szeregach byłych hokeistów– Gaja i Iskrzyckiego. Na początku drugiej odsłony prowadzili 3:0 i spokojnie kontrolowali wydarzenia na boisku. Aula drugiego gola zdobyła w przedostatniej minucie i był to ich łabędzi śpiew.
Natomiast połączone siły Sportowego Podhala i Górali rozpoczęły z animuszem pojedynek z Copacabaną. Już w 33 sekundzie objęły prowadzenie, a potem jeszcze wygrywały 2:0 i 3:2. To było wszystko, na co było stać ten zespół. Pierwsza połowa była ciekawa, jednak po przerwie stroną dominującą był rywal. Szybko odskoczył na bezpieczną odległość, a potem tylko dobijał przeciwnika, karcąc ich za niechlujna grę w defensywie. Dopiero przy stanie 7:3 „Copa” dała się trafić po raz czwarty. W zwycięskim zespole pierwsze skrzypce grał Gotkiewicz. Świetnie dyrygował kolegami. Dodać też trzeba, iż z musu w bramce „Copy” wystąpił A. Hajnos (kontuzja Potaczyka) i zaprezentował się całkiem nieźle.

Sportowe Podhale/Górale – Copacabana 4:7 (3:3)
Bramki: Jędrol, B. Kalata, Karecki 2 – Kikla 3, Ślusarek, G. Hajnos, Marszałek, S. Hajnos
Sportowe Podhale/Górale: Krawczyk - Zientara, Zubek, Jędrol, Kos, B. Kalata, Karecki.
Copacabana: A. Hajnos - Gotkiewicz, Ślusarek, G. Hajnos, Kikla, Bełtowski, Świętek, Guzik, Marszałek, S. Hajnos, Gołuchowski.
Aula – Warriorz 2:5 (0:2)
Bramki: Luberda, Wojtak – Smarduch, Kostela, Barszczewski.
Aula: Karaś - Pyzowski, Luberda, Iskrzycki, Gaj, Wiśniewski, Rozmus, Ulman, Szewczyk, Wojtak.
Warriorz: Koczur - Smarduch, Kostela, Leja, Sadowy, Sieniawski, Zając, Daniec, Fryźlewicz, Zamorski, Kasowski, Barszczewski.
Chupacabras – Black Shadows 6:5 (4:0)
Bramki: Kwak, Trzebunia, Staszel, T. Handzel, J. Handzel 2 – Daniel, Pieprzak 2, Gąsienica Makowski, Pala.
Chupacabras: Ściesiński - Kwak, Trzebunia, Książkiewicz, Staszel, T. Handzel, J. Handzel, Borowicz, M. Handzel, Augustyn, Tynus.
Black Shadows: Guzik - Daniel, Pieprzak, Gąsienica Makowski, Pala, Panczakiewicz, Homrol, Babiak, Gąsior, K. Sulka.
|
LP
|
DRUŻYNA
|
MECZE
|
PUNKTY
|
BRAMKI
|
|---|---|---|---|---|
|
1
|
Chupacabras |
8
|
11
|
47-39
|
|
2
|
Copacabana |
8
|
9
|
52-44
|
|
3
|
Warrior |
7
|
8
|
38-40
|
|
4
|
Aula |
8
|
7
|
36-44
|
|
5
|
SportowePodgale.pl / Górale |
8
|
6
|
42-49
|
|
6
|
Black Shadows |
7
|
5
|
39-38
|
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










