20.11.2011 | Czytano: 1724

Uczyć się i jeszcze raz uczyć(+zdjęcia)

- Będę szczęśliwy jak obronimy się przed setką, a sami rzucimy 30 punktów – mówił przed meczem młodziczek z krakowską Wisłą trener Gorców, Witold Chamuczyński. Plan przez jego podopieczne został wykonany, chociaż...

Nowotarski szkoleniowiec zdzierał gardło, bo jego zawodniczki popełniały mnóstwo prostych błędów. Często oddawały piłkę wiślaczkom za darmo, po serii kroków. Tak banalne błędy przydarzały się góralkom, dlatego, że dopiero uczą się prawdziwego basketu. To był ich dopiero czwarty prawdziwy ligowy mecz.

- Sprintem wracać do obrony. My spacerujemy, a nie gramy. Zastawiać przodem, tłem, więcej życia, bo oddajemy punkty za darmo. Nie zapędzać się całą piątką pod kosz rywalek, bo potem są niekryte pod naszym koszem. Na treningach ćwiczymy zasłony, a przychodzi mecz, to tracicie głowy. Pod koszem przeciwniczek wchodzić śmiało, to nic, że dostaniecie czapę. Nie bać się nastawiać głowy – to instruktarz Witolda Chamuczyńskiego podczas przerw.

Dziewczęta kiwały głowami, ale gdy wyszły na parkiet chyba o tym wszystkim zapominały, bo powielały błędy. Denerwowało przede wszystkim gapiostwo. Momentami odnosiło się wrażenie, że dziewczęta kibicują, bo jak wryte przyglądały się, co rywalki zrobią z piłką.

Do przerwy nowotarżanki miały na koncie siedem punktów. Pudłowały z dystansu i w sytuacjach podkoszowych. Nie było zbiórek ani z tablicy własnej, ani z przeciwnika. Ten bezkarnie zbierał piłkę i ponawiał rzut lub atak. Widać było ogranie krakowianek. Niemniej były fragmenty meczu, w których góralki dzielnie stawiały czoła. Choćby w końcówce drugiej kwarty oraz w trzeciej, w której najwięcej rzuciły punktów.

- Zadanie zostało wykonane, aczkolwiek z przebiegu gry średnio jestem zadowolony – mówi Witold Chamuczyński. – W obronie było mnóstwo błędów i gapiostwa. Były też momenty, w których toczyliśmy wyrównany bój. Słabo zagraliśmy w ataku. Rzuciliśmy mało punktów. Przy normalnej skuteczności zespół powinien rzucić 50-60 punktów. Wtedy wynik inaczej wyglądałby. Aczkolwiek trzeba wziąć pod uwagę fakt, iż Wisła gra trzeci sezon w lidze, a my czwarty mecz. Różnica doświadczenia i ogrania jest kolosalna. Był to kolejny mecz, w którym dziewczyny przekonały się jak należy grać w obronie, w jakim tempie, z jakim zaangażowaniem. Takie mecz są z korzyścią dla nas, na dalszym etapie rozgrywek, a przede wszystkim we właściwym roczniku, w kategorii dziewcząt.

Gorce Steskal Nowy Targ – Wisła Kraków 34:95 (3:27, 4:15, 16:27, 11:26)
Gorce: Kobylarczyk, S. Zubek 2, Jędrol, Jaskierska, Sołtys, Kubowicz 18, Marciniak 5, Słowakiewicz, Z. Zubek 3, Florek 6, Rudolphi, Różańska. Trener Witold Chamuczyński.

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

Komentarze







reklama